Słoneczny poranek, biały śnieg za oknem, a może warto się nim zachwycić i przyjąć jak zaproszenie kogoś bardzo kochającego do cudownego dnia i cudownej relacji. Wtedy jak zwykle zacząć swój poranny rytuał: ząbki razy 3 śniadanie razy 4 i ubieranie razy 3, śpiewanie piosenek, bieganie, szukanie oka i nosa u mamy, ubieranie się podroż do przedszkola i niani, droga do biura itd., itd. To nic, że poranku starczy czasu tylko na powiedzenie dzień dobry Boże, bardzo cię kocham, jesteś dla mnie ważny, to nic, że kolejna rozmowa to podróż samochodem trwająca 30 minut a potem przejcie do kuchni po kawę. Jeśli dobrze pójdzie to wspólny lancz o 13, Jego poranne zaproszenie wciąż jest w moim sercu i kiedy wszystko ucichnie i zrobi się ciemno możemy porozmawiać o smutkach, radościach o tym co ważne o tym co piękne o naszych marzeniach. O miłości jego wielkiego Boga do mnie zabieganej kobiety i mamy……

IC.