God future is Good future

Dodano Czerwiec 21st, 2008
przez iza

Boża przyszłość jest zawsze dobrą przyszłością. Ta, która Bożą nie jest, jedynie wygląda na dobrą. W ewangelii Jana (1:3-4) jest napisane, że: „wszystko co powstało, powstało przez słowo, a bez niego nic nie powstało /…/ w słowie Boga było życie”. Tak było i będzie. Bóg zaczyna swoją pracę w naszym życiu od pokazania albo objawienia nam przyszłości.
Bóg daje nam swoje słowa, by pokazać to, co nam przeznaczył
Czytałam ostatnio historię Abrama i Saraj (1Moj 17:5,15-16) i uzmysłowiłam sobie, jak trudne było dla nich to, że nie mieli potomka, które odziedziczyłoby to, co posiadali. Można ten stan porównać do braku perspektyw na przyszłość. To tak, jakby wszystko, co dostali od Boga miało być zmarnotrawione po ich śmierci z powodu braku dziedzica. Bóg wiedział, jak było to trudne. Dlatego zaczął od zmiany ich imion, nadając im w ten sposób właściwe przeznaczenie. Abraham i Sara. Gdy ktoś zwracał się do nich po imieniu, za każdym razem proroczo ogłaszał ich przyszłość, łamał strach, niepewność i przekleństwo (za jakie uważano bezpłodność) i zamieniał je w błogosławieństwo. Abraham miał być ojcem tysięcy pokoleń, bo takie znaczenie miało jego nowe imię, a imię Sara oznaczało „matka narodów i królów”.
Nowe imiona, nosiły w sobie prawdą o ich życiu i przyszłości. Bóg nie chciał by okoliczności, w których żyli, czyli niemożliwości, z którymi się zmagali, kształtowały ich przyszłość. Bóg wie, co nas boli, z czym się zmagamy i tu właśnie daje nam swoje słowa, zmieniając naszą przyszłość. Ciekawe jest to, co biblia mówi nam o owcach, które słuchają głosu pasterza i znają ten głos, a On woła je po imieniu (Jan 10:2). To niezwykłe, bo z tego fragmentu wynika, że Jezus woła nas po imieniu, które sam nam nadał.
Można powiedzieć, że woła nas według naszego przeznaczenia a nie według naszych upadków, pomyłek, potknięć.

Słowa są jak kontenery pełne ukrytej Bożej mocy lub jak kontenery pełne śmieci warto, więc uważać na to, co mówimy i czego słuchamy.
Z pewnością pilnowanie swojego języka polegające na wypowiadaniu słów, które nieraz totalnie przeczą otaczającej nas rzeczywistości tylko, dlatego, że są zgodne z bożą wolą to, co najmniej dziwaczny pomysł.
Biblia mówi nam jednak, że nie to, co wchodzi do człowieka to go kala a to, co z niego wychodzi. Czyli to, co mówimy może nadać lub zmieniać kierunek naszego życia. Wyzwalać błogosławieństwo i przekleństwo. Może więc warto mówić słowa dobre, jeśli mają wpływ na naszą przyszłość.
Słuchając słów pilnować swego serca i nie zgadzać się by pewne słowa działały nad naszym życiem szczególnie, jeśli czujemy, że ciągle powracająco nas wywołując przy tym zniechęcenie.
Nie chodzi tu jednak o pewne obaw wsłuchiwanie się w mówiącego.
A o powrót do charyzmatycznych zwyczajów, kiedy to większość z nas pytała się Pana, co on chce nam powiedzieć przez to spotkanie. Możemy też tu zastosować to, co biblia mówi o badaniu duchów i o tym, żeby nie każdemu duchowi( tu również ludzkiemu) wierzyć.
Władze poznawcze jak czytamy w biblii w skutek długiego używania są wyćwiczone, czym więcej korzystamy z nich tym łatwiej nam rozróżnić pomiędzy dobrem a złem, przesiać przez sito to, czego słuchamy i odnaleźć to, co Bóg faktycznie chce nam powiedzieć. Potrzebujemy ufać, że jesteśmy totalnie zanurzeni w Bożej obecności a Duch Święty wprowadza nas, (czyli objawia nam) wszelką prawdę, kiedy słuchamy.

Jeśli nie złapiemy luzu, będziemy spięci, podejrzliwi, nic nie weźmiemy z rozmowy, nie zmieni nas słuchane nauczanie, co więcej damy się okraść z tego, co może nas zmienić i to tylko z powodu naszych obaw. Co więcej możemy doświadczyć swoistego „cudu” słuchania i spotkanie potraktujemy, jako jedną wielką aluzję do części lub całości naszego życia.
Słuchajmy sercem, a wtedy słowa Ducha Świętego będą jak plaster miodu na każde zranienie i w końcu będziemy zdrowi.
Cóż bardziej proroczego odnośnie naszej przyszłości nam potrzeba?
W Izaj 43,1-4 czytamy: „Lecz teraz tak mówi Pan, który cię stworzył Jakubie i który cię ukształtował Izraelu. Nie bój się bom cię wykupił. Nazwałem cię twoim imieniem, moim jesteś”.
Bóg stworzył nas jak Jakuba i jak on jesteśmy: kochanymi kombinatorami, przestraszonymi kłamcami.
A teraz nas kształtuje tak jak kształtował Izraela, nadając nam imię według naszego przeznaczenia i kształtując nasz charakter.
I co więcej już za nas zapłacił wykupił nas od złej przyszłości. I do niego należymy.
Czy to nie jest dobra nowina?
Mam na Imię Izabela i to imię przysparzało mi zawsze trochę cierpienia i potępienia ze względu na bardzo negatywna postać biblijną, które je nosiła. Kiedyś pół żartem, pół serio opowiadałam o moich rozterkach pewnemu ewangeliście a wiecie, że oni mają dar do ogłaszania dobrej nowiny. Natychmiast mi przerwał i krzyknął: „to jeszcze nie wiesz, jakie znaczenie ma twoje imię. to Jezus Bell- Dzwon Jezusa.
Musi mieć czyste serce wysoko wisieć i wydawać mocny dźwięk nad całym miastem”.
Wszystko, co myślałam do tego momentu o proroczym znaczeniu mojego imienia legło w gruzach. Bo zrozumiałam to, co Bóg mi w jego słowach objawił.
Może i ty potrzebujesz zmienić swoje imię lub nadać mu nowe, prawdziwe znaczenie, bo stare znaczenie „Jakub” ci nie pasuje do twej przyszłości.
To nic, że ludzie mogą cię uznać za stetryczałego starca, albo zdziwaczałego młokosa, kiedy to zrobisz.
Lepiej utożsamić się z przyszłością. Niż ciągle tkwić w przeszłych porażkach i pomyłkach.
Potrzebujemy być ludźmi przełomów, odbudowującymi prastare mury tymi, którzy zwyciężają. Bo Bóg jest właśnie taki, bo ona właśnie tak nas nazwał. Potrzebujemy w proroczy sposób zobaczyć i uwierzyć w Boże przeznaczenie. A potem go ogłosić i przyjąć.

Iza. C (06.2008 Wiatrołap)