Przyjeżdżamy 16lipca i już na wstępie, przed samym wyjazdem, dowiadujemy się, że Todda nie będzie, bierze urlop – jest zmęczony. Pojawia się uczucie zawodu. Jednak bardzo szybko przychodzi mądrość: tam działa Bóg, więc jeśli jest to prawdą, to prawdą niezależną od obecności lub nie człowieka. Już w samolocie spotykamy ludzi, którzy tak jak i my lecą do Leikland. W naszym hotelu, przy śniadaniu ludzie głoszą ewangelię, pytają, kto jeszcze nie zna Jezusa?
Potem jedziemy na ranne spotkanie i stajemy w długiej kolejce. Ludzie rozmawiają ze sobą przyciszonym głosem, wyczuwa się oczekiwanie. Decydujemy się jechać na spotkanie dla pastorów. Pierwszym z nich, jest spotkanie ze starym pastorem Karlem Straderem. Opowiada na nim o przebudzeniach, które przeszły przez ich kościół. Na początku mówi o przebudzeniu Jesus Moment, w którym mieli setki hippisów, siedzących na podłodze. Nie chcieli siedzieć w ławkach, ani robić niczego, co jest religijne. Obrali taki sposób kontestacji. Chcieli natomiast żywego Jezusa. Po nim był Rodney Howard-Brown i przebudzenie śmiechu – tu odbywały się jego pierwsze przebudzeniowe spotkania. Na nich zjawił się John Arnottz z Toronto… Wychodzi aż nie po jedno a 8 modlitw o udzielenie namaszczenia i zaczyna się przebudzenie w Toronto. Syn Karla dopowiada, jak to Todd Bentley organizował w Orlando konferencję. Kilka dni przed nią zadzwonili do Leikland z Fresh Fire, z pytaniem, czy mogą do nich przenieść konferencję. Rok później jakims cudem ponownie udaje im się zaprosić Todda Bentleya. Przyjeżdża w kwietniu… i tu nastąpił początek tego, co trwa w Leikland już 116 dni!! Ich kościół ma 700 miejsc. Już pierwszej nocy muszą wystawić telebimy i odprawić następne 2 tys. osób, które się nie mieszczą. Przenoszą się do sąsiedniego miasta. Tutaj podobna sytuacja – kościół mieszczący 3 tys. ludzi, po weekendzie, okazuje się za mały, potem lotnisko i w końcu namioty. Karl Strader mówiąc o swoim pierwszym spotkaniu z Bentleyem, wspomina jak Todd zapytał go: „jak myślisz, czy Bóg może mnie użyć?” Odpowiedział mu: „każdego może, ale wątpię, że ciebie będzie chciał”. Todd kiwając i przytakując głową z uśmiechem, powiedział: „tak, też tak czasami myślę”. Karl Strader był zdziwiony tak dojrzałą reakcją. Dziś dodaje, Bóg zawsze mówi, by patrzeć na serce, a my – niestety – oceniamy wygląd albo dziwne zachowanie człowieka.
Tak, muszę przyznać, że w takich momentach jak dzisiaj, kiedy to opowiadam, widzę jak wiele religii musi jeszcze opaść ze mnie.
Najmocniej jednak, jesteśmy poruszone pytaniem, zadanym przez starego pastora: czy przyjeżdżając tu po ogień, naprawdę chcecie ponieść ofiarę, by go nieść? Bo ogień oznacza również przejście przez cierpienie, wypalenie ciemności w naszym życiu. I to jest początek przebudzenia. Nie chodzi o kopiowanie czegoś, chodzi o znalezienia Bożej wizji i jego czasu dla siebie, i dla swojego kościoła, miasta i kraju.
Chcąc wziąć cały potencjał, który Bóg ma dla ciebie, bądź gotowa na przejście przez piekło. Nienawiść, oskarżenia, potępienie… a ty będziesz musiała nauczyć się odpowiadać z miłością. Jednak te mocne słowa, pokazują ciężar i wagę tego, czym jest przebudzenie.
Innego dnia słyszymy o właściwej kondycji serca, o radości, która jest naszą siłą. A zaraz potem o zgorszeniach, przez które musimy przejść, by dowiedzieć się, co jest naprawdę w naszych sercach i co nami rządzi. Dużo mówi się o intymnej relacji z Bogiem i o walce, jaką toczy przeciwko niej diabeł, próbujący nas zepchnąć w religijność.
Cdn.
Iza