Czas wrócić do pisania, myślenia, wysiąść z tego pędzącego pociągu na najbliższej stacyjce Cisie i zanurzyć się w zielonej ciszy łąki.
Ostatnio czytam i czytam jedną z małych książeczek Ricka Joynera „Pokonywanie zamieszania” Czytam, czytam i myślę.
Szczególnie ta część dotycząca miłości jest uderzająca.
„Niestety, obecnie uważa się, że sceptycyzm, to fundament mądrości niezbędny dla poznania prawdy. Sceptycyzm, to fundament zaciemnienia duszy, otwarte drzwi serca dla diabła, coś przeciwnego wierze będącej fundamentem prawdziwego szukania prawdy.
W 1Kor13, 7 czytamy, że miłość wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa……
Nie oznacza to, że miłość jest naiwna i nie widzi wad czy pomyłek. Oznacza to, że szuka ona w innych tego, co najlepsze i tego się spodziewa. Jeżeli badasz kogoś, szukając tego, co najgorsze, możesz być pewien, że diabeł ci to pokaże i wyolbrzymi możliwie jak najbardziej.
Możesz myśleć, że każdy, kto żyje nakazem według 1Kor 13 będzie cierpiał z powodu ciągłego rozczarowania i zranienia. To bardzo możliwe. Jedną rzeczą, z której ludzie powinni sobie zdawać sprawę, a chrześcijanie zachować w swoich sercach i umysłach, to fakt, że bycie ranionym przez innych jest podstawową częścią naszego powołania. Jeśli będziemy próbowali uniknąć zranień, odwiedzie nas to od naszego podstawowego powołania i drogi sprawiedliwych.
Prawdziwa miłość wierzy komuś nawet po doświadczeniu rozczarowania i zranienia.
Jesteśmy powołani do tego, by brać swój krzyż każdego dnia.
Krzyż symbolizuje jedną z największych niesprawiedliwości, jakich świadkiem był ten świat. Nikt nigdy nie zasługiwał mniej na prześladowanie i śmierć niż Jezus.
A jednak przyszedł na świat wiedząc, że to się wydarzy i zgodził się pójść na krzyż dla naszego zbawienia.
W Jn 17,18 czytamy jego słowa dotyczące tych, których powołał „Jak mnie posłałeś na świat tak i ja posłałem ich na świat” Zostaliśmy posłani na świat aby doświadczyć niesprawiedliwości i mimo tego- tak jak nasz Zbawiciel wciąż kochać ludzi i wierzyć im”
Przyznacie, że to mocny fragment. Szczególnie dlatego, że większość z nas, ma zakodowany w głowie nakaz przebaczania innym. Jednak jeśli w tym samym czasie nie zrezygnujemy ze sceptycyzmu i chłodnej postawy w wobec tych, co nas ranią, nie tylko oddalamy się coraz bardziej od nich ale i od 1Kor 13. Nie potrafimy już zaufać i kochać tak jak kiedyś. Stajemy się powściągliwi, sceptyczni sarkastyczni nieuprzejmi, w końcu schodzimy z prostej drogi i żyjemy w poczuciu krzywdy a o to przecież chodzi diabłu. O naszą rezygnację z miłości a że jest on spowodowane stachem przed bólem jakie to ma znaczenie?
O naszą rezygnację z relacji bo one tyle kosztują. A że kierujemy się w tym wyborze rozsądkiem jakie to ma zanczenie kiedy rezygnujemy z miłości?
Ludzie mówią różne rzeczy w jednym momencie jak bardzo cię kochają jak bardzo im zależy na relacji z nami. A po krótkim czasie, jeśli czują się zranieni, mówią jak bardzo ich zawodzimy. Mówią, mówią zmieniają zdanie, ostrzegają jednych przed drugimi by jednych zyskać a innym wymierzyć sprawiedliwość przez nich uznaną za słuszną.
Jednak czy to zwalnia nas z miłości? To trudna miłość, jednak wydaje mi się, że dopiero wtedy jest to prawdziwa miłość, taka co to przechodzi przez próbę i się nie poddaje a wzmacnia. Taka co to nie porzuca choć odkryła nasze wady naszą niedoskonałość. Taka, która widzi, widzi ziarno dobra i wierzy, że ono wyda plon.To tak miłość za która tęsknię.
IZa