To taka……..za którą tęsknię

Maj
05

Czas wrócić do pisania, myślenia, wysiąść z tego pędzącego pociągu na najbliższej stacyjce Cisie i zanurzyć się w zielonej ciszy łąki.
Ostatnio czytam i czytam jedną z małych książeczek Ricka Joynera „Pokonywanie zamieszania” Czytam, czytam i myślę.
Szczególnie ta część dotycząca miłości jest uderzająca.
„Niestety, obecnie uważa się, że sceptycyzm, to fundament mądrości niezbędny dla poznania prawdy. Sceptycyzm, to fundament zaciemnienia duszy, otwarte drzwi serca dla diabła, coś przeciwnego wierze będącej fundamentem prawdziwego szukania prawdy.
W 1Kor13, 7 czytamy, że miłość wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa……
Nie oznacza to, że miłość jest naiwna i nie widzi wad czy pomyłek. Oznacza to, że szuka ona w innych tego, co najlepsze i tego się spodziewa. Jeżeli badasz kogoś, szukając tego, co najgorsze, możesz być pewien, że diabeł ci to pokaże i wyolbrzymi możliwie jak najbardziej.
Możesz myśleć, że każdy, kto żyje nakazem według 1Kor 13 będzie cierpiał z powodu ciągłego rozczarowania i zranienia. To bardzo możliwe. Jedną rzeczą, z której ludzie powinni sobie zdawać sprawę, a chrześcijanie zachować w swoich sercach i umysłach, to fakt, że bycie ranionym przez innych jest podstawową częścią naszego powołania. Jeśli będziemy próbowali uniknąć zranień, odwiedzie nas to od naszego podstawowego powołania i drogi sprawiedliwych.
Prawdziwa miłość wierzy komuś nawet po doświadczeniu rozczarowania i zranienia.
Jesteśmy powołani do tego, by brać swój krzyż każdego dnia.
Krzyż symbolizuje jedną z największych niesprawiedliwości, jakich świadkiem był ten świat. Nikt nigdy nie zasługiwał mniej na prześladowanie i śmierć niż Jezus.
A jednak przyszedł na świat wiedząc, że to się wydarzy i zgodził się pójść na krzyż dla naszego zbawienia.
W Jn 17,18 czytamy jego słowa dotyczące tych, których powołał „Jak mnie posłałeś na świat tak i ja posłałem ich na świat” Zostaliśmy posłani na świat aby doświadczyć niesprawiedliwości i mimo tego- tak jak nasz Zbawiciel wciąż kochać ludzi i wierzyć im”
Przyznacie, że to mocny fragment. Szczególnie dlatego, że większość z nas, ma zakodowany w głowie nakaz przebaczania innym. Jednak jeśli w tym samym czasie nie zrezygnujemy ze sceptycyzmu i chłodnej postawy w wobec tych, co nas ranią, nie tylko oddalamy się coraz bardziej od nich ale i od 1Kor 13. Nie potrafimy już zaufać i kochać tak jak kiedyś. Stajemy się powściągliwi, sceptyczni sarkastyczni nieuprzejmi, w końcu schodzimy z prostej drogi i żyjemy w poczuciu krzywdy a o to przecież chodzi diabłu. O naszą rezygnację z miłości a że jest on spowodowane stachem przed bólem jakie to ma znaczenie?
O naszą rezygnację z relacji bo one tyle kosztują. A że kierujemy się w tym wyborze rozsądkiem jakie to ma zanczenie kiedy rezygnujemy z miłości?
Ludzie mówią różne rzeczy w jednym momencie jak bardzo cię kochają jak bardzo im zależy na relacji z nami. A po krótkim czasie, jeśli czują się zranieni, mówią jak bardzo ich zawodzimy. Mówią, mówią zmieniają zdanie, ostrzegają jednych przed drugimi by jednych zyskać a innym wymierzyć sprawiedliwość przez nich uznaną za słuszną.
Jednak czy to zwalnia nas z miłości? To trudna miłość, jednak wydaje mi się, że dopiero wtedy jest to prawdziwa miłość, taka co to przechodzi przez próbę i się nie poddaje a wzmacnia. Taka co to nie porzuca choć odkryła nasze wady naszą niedoskonałość. Taka, która widzi, widzi ziarno dobra i wierzy, że ono wyda plon.To tak miłość za która tęsknię.
IZa

Comments: (0)

istota życia

Sty
05

Co daje nam w życiu prawdziwą satysfakcję? Co stanowi o wielkości naszego sukcesu?

Kiedy do końca czujemy się spełnieni?

A jeśli prawdziwa satysfakcja, spełnienie leży w miejscu, któremu tak naprawdę poświecamy około 10%naszego dziennego czasu? I to jak nam się udaje. Jednak jeśli całe nasze życie właśnie od tej cząstki zależy.

Jezus powiedział oddajcie Bogu co Boskie a cesarzowi co cesarskie.

A jeśli mówiąc to miał na myśli byśmy oddali Bogu to co narodziło się z Ducha to, co do niego należy byśmy oddali mu siebie.

A jeśli mówiąc o Marii, że ta wybrała lepszą cząstkę chciał byśmy także wybrali najlepszą cząstkę,  chciał byśmy najpierw, przed jakim kolwiek innym wyborem wybrali najlepszą cząstkę?

Byśmy nie szukali spełnienia, satysfakcji tam gdzie szukała jej Marta. W pracy, w służeniu, w służbie, w relacjach z ludźmi(tak właśnie w relacjach,bo tam szukała  Marta dlatego tak bardzo potrzebowała czuć się doceniona, czuć że inni myślą tak jak ona, mają te same pragnienia i tak postrzegają życie.)

To może oznaczać że prawdziwa satysfakcja, spełnienie leży w miejscu ukrytym, tajemnym, w głębokiej relacji z Jezusem. Czyli w realnym kochaniu Jego, w przbywaniu z Nim. W obcowaniu z oblubieńcem jak mówi nam biblia.

Podobno żona jest odbiciem męża. Jeśli więc jest radosna, spokojna, piękna to odbija miłość dawaną jej prze ukochanego.

Jeśli naprawdę wybierzemy, zakosztujemy i będziemy rozsmakowywać się w najlepszej cząstce to nasze życie będzie poprostu odbiciem oblubieńca, będzie owocami wydawanymi przez zakochaną oblubienicę.

I tak powinno być, nie będziemy wtedy zawiedzeni, że coś nam nie wychodzi, że coś nam zabrano czegoś nie dano, nie będziemy walczyć o swoje. Po co? On już zwyciężył świat i zaraził nas swoją miłością.

Zadbać, zatroszczyć się, dołożyć wszelkich starań, z całej siły, każdą myśl całe serce mieć skierowane by osiągnąć spełnienie, satysfakcję. A może podstawy tu by osiągnąć Jego i wtedy wszystko stanie się prostsze a powyższe słowa odzyskają właściwe znaczenie:)

Iza C

Comments: (1)

Sezony i ich piękno

Sie
25

 Każdy sezon ma swoje piękno. Każdy sezon ma swój cel. Każdy sezon jest częścią wieczności. Różne sezony i okresy naszego życia czynią z nas osoby, jakimi jesteśmy.  Nasze nastawienie podczas przechodzenia przez te sezony wpływa na nasz wzrost, jako chrześcijan. Możemy walczyć z danym sezonem. Możemy jakoś go przetrwać. Albo możemy go przyjąć wraz z jego radościami jak I wyzwaniami I smutkami. Pozwolić Bogu, byśmy wzrastali i by on nas zachęcał.Czy przechodzimy przez czasy ciemnej doliny, czy też przez chwałę szczytów górskich, Bóg jest zajęty wypracowywaniem w nas wielkości. Kiedy poddajemy się pracy Ducha Świętego w nas, nasz charakter jest formowany i kształtowany.Bóg nie przeprowadza nas przez trudne czasy, by nas karać, lecz by dać na okazje do wzrostu I rozwoju. Gdy uczymy się ufać mu w różnych sezonach pomaga nam to oczekiwać też owoców tych sezonów.Gdziekolwiek jesteś, w swym miejscu, dziś, zatrzymaj się, by mu podziękować za to, że każdy dzień twego życia jest częścią Jego planu dla twego życia….Jeśli chodzi o mnie ufam Ci Panie i mówię: Jesteś mym Bogiem. Moje życie jest w twoim ręku Psalm 31Andie HottenbacherTłumaczyła: Magda Broda

Comments: (0)

Byliśmy jak we śnie

Maj
08


(Urywki z komentarzami i przemyśleniami tylko dla odważnych, wątpiących i tych w zamieszaniu)
Przedwczoraj Todd opisywał, rzeczy, które mają prawdziwe znaczenie, mówił to, co jak mniemam każdy ma w swoim sercu, że ciężko mu żyć bez Bożej chwały i obecności mając na myśli taką jej ilość, jakiej teraz doświadcza.
Uważam, że każdy z nas tęskni za przebudzeniem, tęskni za Bogiem poruszającym się w mocy w naszym kraju. Ja i Magda nie jesteśmy tu wyjątkami, a teraz oglądając jak Bóg się porusza, to dopiero czujemy jak spragnieni jesteśmy.
Todd mówił, że codziennie według swego zwyczaju spędzał czas z Bogiem i codziennie Bóg go dotykał swoją obecnością. Mówił, że jak większość głoszących musiał wybierać pomiędzy codziennym zabieganiem i zatroskaniem o kościół a siadaniem w Bożej obecności.
Nawet teraz twierdzi, że jego codzienne spotykanie się z Bogiem jest cenniejsze od wszelkich rzeczy dziejących się teraz na Florydzie. Przez ostatnie 3 miesiące zanim pojechał na Florydę modlił się dłużej niż zwykle, Bóg nawiedzał go szczególnie, odczuwał jakby wielki obłok Bożej chwały spływał do jego pokoju i ogarniał go.
To wygląda jak przebudzenie zapowiadane w latach 70, to nie jest przebudzenie jednego człowieka, jego Todda, a Boży ogień dla każdego z nas, Bóg objawiający swoją moc.
Są już 3 wskrzeszenia z martwych. Na wczorajszym spotkaniu Tod Powiedział czuje, że ktoś właśnie umiera módlmy się, po minucie ktoś zadzwonił mówiąc dziewczyna złożona w kostnicy właśnie wróciła do życia.
Modlę się o bilet dla Marka dla siebie i dla innych pastorów, którzy mają pragnie i głód by tego doświadczyć i przywieść tutaj, to szalone wiem, ale to pragnienie serca, „kupa” kasy tak, ale czuję, że to ważne, co Bóg tam robi dla mojego życia i dla nas i dla Polski.
Tu co i jak z tego przebudzenia brać oczywiście każdy z nas powinien kierować się sercem nie umysłem, sercem, bo ono podpowie i obudzi Boże pragnienia w tobie.
Jeśli chodzi o obawy, czy to Bóg czy nie? To normalne żyjemy przecież w czasach ostatecznych, dlatego serce jest tak ważne. Czy to na Florydzie skręci z Bożych dróg być może? Skończy się być może? Jakie to ma jednak znaczenie? Paweł pisze byśmy zapoznali się nie ze słowem, ale za słowem, w którym przejawia się moc Boża. Patrząc na to, co dzieje się na Florydzie czuję jakbyśmy wszyscy biegli jak we śnie………nie mogąc uwierzyć, że to ma miejsce a oglądanie na god.tv jest bezpłatne i takie dostępne.

14 lat temu miałam wizję Chwały Bożej, zrobiłam po niej rysunek. Jest na nim scena, człowiek a za nim Jezus a przed sceną leżą uszy, oczy, nogi ręce, serca płuca, szczykawki po narkotykach, mózgi, itd. martwi ludzie, a dalej ludzie biegnący zobaczyć Chwałę Bożą. Te kończyny, uszy oczy to symbole, Bóg ma moc uzdrowić lub po prostu wymienić nasze organy- jak słychać ze świadectw ludzi napływających na Florydę.
Ma moc by rak, który jest iście demonicznym działem został wyrzucony w imieniu Jezusa.
W tej wizji przyjechał do mnie anioł, rozmawiał ze mną na wzgórzu pod nami rozpościerała się wielka dolina, a ja myślałam, że to wygląda jak Armagedon i zaraz pojawią się 2 armie ( skomentuje tu siebie, to brzmi jak szaleństwo, ale tak było).
Zamiast armii pojawiło się tam tysiące biegnących ludzi. Widząc to w końcu zapytałam anioła, gdzie oni biegną? Zobaczyć Bożą chwałę, powiedział, mówiąc to podał mi zwój, na którym jak na kamieniu wyryte było Boża chwała. Zapytałam w swojej naiwności, czy przeze mnie ma płynąć Boża chwała?
Spojrzał sie tak dziwnie jakby nie rozumiał.
Powiedział wtedy możesz biec razem z nimi, możesz biec i brać.
I pobiegłam. Było nas tam wielu, wielu miało dystynkcje wojskowe świadczące, że są dowódcami, szanowaliśmy się każdy wypełniał to, do czego został posłany i byliśmy jak we śnie……….
Później Bóg potwierdzał mi jeszcze 2 krotnie wagę oczekiwania na chwałę Bożą.
Może, dlatego ciągle we śnie i na jawie marzę o przebudzeniu w Polsce, to brzemię Bożej mocy po prostu płonie we mnie jak ogień od dnia tej wizji. Wiem tak trudno jest biec bez namacalnej Bożej obecności, ile razy już odpuszczałam sobie, chciałam zrezygnować, czułam się nieadekwatna, grzeszna, zła, czułam się najgorszym grzesznikiem i tego używał diabeł, by mnie zniechęcić oziębić.
Wczoraj, kiedy Tedd powiedział, że zmagał się ze strasznym odrzuceniem ludzi, którzy nie wierzyli, że taki człowiek może służyć Bogu, a był strasznym grzesznikiem przed nawróceniem siedział do 17 roku życia 5 razy w więzieniu, pił, brał narkotyki. Potem był hardy, ostry, czasami mówiono mu, że to nie odwaga a bezczelność, ale Bóg nieustannie dawał to brzemię do jego życia i nieustannie zapewniał o swojej miłości aż zaczął umierać dla siebie i żyć dla Jego pragnień. Wczoraj, kiedy o tym opowiadał jakby stara odwaga powstała we mnie, jakby mój Duch został napełniony wiarą i Boża chwała wypłukała cały strach, smutek, zniechęcenie pozostawiając tylko pustkę, a w niej Jego brzemię.
Kochani, możemy rozważać mnóstwo wątpliwości zastanawiać, prowadzić dyskusje o uzdrowicielach itp. możemy też po prostu pobiec i zabrać, porwać, ukraść to, co tam Bóg ma dla nas i przywieść to tu na naszą suchą ziemię.
Iza
Pewien pastor zwrócił uwagę na proroctwo Chuck D. Pierce który, w piątek będzie w Gdańsku a w sobotę w Warszawie na jednym spotkaniu konferencji w Spichlerzu. Napisał je, zanim wybuchło poruszenie na Florydzie, okazuje się, że najbliższe 2 miesiące będą bardzo ważne, jeśli chodzi o przebudzenie. Przeczytajcie sami………………….

I kochani zróbcie coś ze swoim głodem Boga, zapragnijcie…………….

Comments: (1)

wdzięczność czy… bezmyślność

Kwi
19

Ostatnio czytałam, Tłum biblii zrobione przez Ewangeliczny instytut biblijny i Ligę biblijną, jest naprawdę ciekawe. Wstrząsnęły mną wersety listu do Rzymian.
Rzym1, 21-22 Poznali zatem Boga. Nie oddali mu jednak należnej czci. Nie okazali mu też wdzięczności, jako Bogu. Mnożąc wątpliwości stali się w końcu niezdolni do poprawnego myślenia. Na bezmyślność ich serc nałożyło się ponadto zaślepienie. Podając się za mądrych są właściwie głupi.
Paweł we wcześniejszych wersetach pisze, że każdy mógł i może poznać Boga, przez stworzenie i jego dzieła. A potem pisze, że jak go poznamy to powinniśmy mu oddać należytą cześć. Czyli uznać Bogiem i okazać wdzięczność.
Wiecie kiedyś myślałam, że jak zobaczę niesamowite uzdrowienie szczególnie, jeśli to ja będę jak my to mówimy kłaść ręce na chorego, czyli zobaczę Boga w działaniu, to naprawdę moja wiara wzrośnie, poznanie Boga wzrośnie, więc i moja wdzięczność do Boga wzrośnie.
I wiecie, „naoglądałam się do woli” cudów, bo Bóg po prostu używa każdego z nas, kto tylko wierzy.
Okazuje się jednak, że my ludzie wierzący w Boże prowadzenie owszem zwiększamy nasze poznanie Boga, ale nie dzięki jego cudom i znakom a dzięki jego słowu, które nam dał w biblii i dzięki relacji z Nim samym.
Jeśli natomiast chodzi o samą wdzięczność to tą postawę serca na pewno powinniśmy pielęgnować, ale podobnie okazywanie jej nie może być uzależniane od tego jak wielkich cudów doświadczamy czy od tego jak często On się do nas przyznaje .
Bóg ustawicznie coś czyni w nas i przez nas choć może nie jest to za każdym razem spektakularne. Powoduje jednak w nas potężne zmiany, zmieniamy się na jego obraz a to jest niesamowity cud. Nie dzieje się tak, dlatego, że my tego bardzo chcemy lub inni tego oczekują a dzięki i przez jego łaskę, która wręcz rośnie na naszej zwykłej wdzięczności.
Jeśli wdzięczności nie będzie naszym codziennym nawykiem, to nie uwielbimy Boga we właściwy sposób. Bez tego nawyku wdzięczności zaczną pomnażać się w naszych myślach wątpliwości odnośnie Jego planu dla nas, odnośnie naszego życia, naszej społeczności itd. I może się okazać, że kościół, który jest w rzeczywistości fajny w naszych oczach już nie jest. Mąż, którego mamy od 10 lat stał się jakiś taki ni jaki, ludzie, którzy nas otaczają to religia a wymodlona praca to jakąś porażka.
Jak to jeden brat pastor powiedział: „U nas na początku Polski to ludzie myślą, że myśli po prostu sobie płyną i nie da się ich zatrzymać, bo niby jak, są jak chmury więc i po co?”
Myśli jednak coś niosą i gdzieś nas prowadzą to nośniki wątpliwości lub wdzięczności, miłości lub wzgardy. Jeśli te wątpliwości się namnażają tracimy zdolność do poprawnego myślenia, tracimy zdolność do właściwej oceny sytuacji a nasze serce staje się bezmyślne. A na to natychmiast nakłada się zaślepienie.
Ponieważ dobrze jest jak biblia mówi patrzeć na ptaki, to dobrym przykładem jest tu ptak zwany głuszcem, jak tokuje ( czyli śpiewa i tańczy i walczy o względy innych kur) to myśliwy może podejść bardzo blisko do niego, bo ogłuchł w słuchany we własne i cudze tokowanie i przestał być ostrożny albo po prostu rozsądny.
Podobnie z nami jak się zasłuchamy we własne i cudze „tokowanie”, czyli myśli niosące wątpliwości zamiast w nasze serca to nas diabeł podejdzie, jako ślepych i głuchych, właściwie jak czytamy w liście do Rzymian jak głupich.
Brak wdzięczności to właściwie taki sygnał wskazujący na to, jak czytamy w 28wersecie, że poszanowanie Boga przestaje być ważne. Dlatego Bóg wydaje takich ludzi na pastwę rozumu, niezdolnego do trafnych ocen, czynią więc to, co nieprzyzwoite.
Nie mogą, więc trafnie oceniać, czynią wiec to, co nieprzyzwoite, czyli co jest niegodne, niedobre, niewłaściwe, czego by nie zrobili gdyby poszanowanie Boga, zwykła wdzięczność była dla nich ważna.
Tak więc Bóg pragnie, aby nasze serca były pełne wdzięczności, byśmy nie namnażali w nich ludzkich wątpliwości i byśmy sercem a nie rozumem niezdolnym do trafnych ocen się kierowali.
Bo to jest jego droga dla nas to jest Droga ducha.
Iza C

Comments: (0)

owoc światłości

Kwi
16

Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane. (…) Bo owocem światłości jest wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda. Dochodźcie tego, co jest miłe Panu. (…) Baczcie więc pilnie, jak macie postępować nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy, wykorzystując czas, gdyż dni są złe”. (Ef. 5.1,9,10,15,16).

Czytając dziś ten fragment zdałam sobie sprawę, że Paweł pisząc o owocu światłości i wymieniając w nim dobroć i sprawiedliwość, i prawdę, używa łącznika, czyli pisze, że owocem jest: dobroć i sprawiedliwość, i prawda.
Zatem jeśli nasz owoc jest tylko sprawiedliwością, to nie jest już owocem światłości, a raczej owocem prawa, według którego nauczyliśmy się funkcjonować.
Co do dobroci – jeśli jest to dobroć sama w sobie – może być tak naprawdę owocem zmiłowania, bez poznania prawdy Bożej odnośnie danej sytuacji. Jeśli natomiast jest to owoc samej prawdy, może być w zasadzie owocem podyktowanym nam przez nasze obecne poznanie, które wcale samo w sobie nie daje bezpieczeństwa nie popełnienia błędu.
Owocem światłości jest więc łącznie: wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda. Dlatego chcąc postępować jako dzieci światłości, dobrze byłoby patrzeć przez dobroć, którą mamy okazywać innym i sprawiedliwość będącą usprawiedliwieniem, które jest w Nim – nie w nas i w naszej własnej prawości – bo wtedy prawda ma swoją prawdziwą moc wyzwalania.
Co więcej, śmiem twierdzić na podstawie tego fragmentu, że Duch Święty nie jest zainteresowany wprowadzaniem nas we wszelką prawdę po to, abyśmy wiedzieli co jest grane. Inny duch to może, owszem. Boży Duch jest zainteresowany i zaangażowany we wprowadzanie nas w prawdę w momencie, kiedy nasze serce jest pełne dobroci i usprawiedliwienia. Bo wtedy dochodzimy tego, co jest miłe Panu.
Kierujemy się rozsądkiem i rozumiemy to, co Bóg chce nam pokazać ze swojej perspektywy, większej od naszej – może dlatego czasami niezrozumiałej na początku. „Nie bądźcie nierozsądni, ale rozumiejcie, jaka jest wola Pańska”. (Ef. 5,17).
Podobnie czytamy w liście do Rzymian (12, 2): „A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe”.
Czy ktoś pamięta, jakim sposobem przemienia się umysł albo go raczej odnawia? Ja znam jeden sposób: trzeba zacząć myśleć jak Słowo Boże – ale nie jak jedno ze słów, które nam akurat w oko czy w ucho wpadło. Przecież diabeł przemawiał do Jezusa fragmentami ze Słowa Bożego, chcąc namówić go do rzeczy, które nie były w zgodzie z planem Bożym.
Warto więc patrzeć całościowo, co jest zgodne z jego owocem, co jest sprawiedliwe, dobre, i co jest prawdą. Albo jak czytamy w liście do Rzymian: co jest wolą Bożą, która jest dobra i miła, i doskonała. Czyli co jest Jego planem – nie moim. Kochane, pomyłki i cielesność są wpisane w nasze życie. Bóg wie o tym jak łatwo je popełniamy, ale jest dobry, dlatego kiedy patrzymy przez dobro i usprawiedliwienie, wówczas prawda połączona z pokojem sama przychodzi, a my zanurzeni w Jego wolności możemy powiedzieć za Pawłem: w tym wszystkim zwyciężamy, przez tego, który nas umiłował.
Iza C

Comments: (1)

Koniec z próbami zaczynamy ufać

Mar
06

Większość z nas pragnie Bożej woli dla swojego życia.
Z reguły, czym bardziej wchodzimy w swoje powołanie, czym większe jest nasze pragnienie pójścia za Bogiem, tym częściej widzimy swoje niedoskonałości. Zdajemy sobie sprawę, że potrzebujemy się zmienić ze względu na Jezusa, ludzi, nas samych.
Czasami widząc jak beznadziejni jesteśmy dochodzimy do miejsca, kiedy stwierdzamy, że nie nadajemy się by służyć Bogu. Szczególnie, jeśli wszystkie próby zmiany siebie wydają się być pozbawione mocy. Czym bardziej się staramy, tym gorsi się czujemy.
Niestety próby zmiany siebie przy pomocy własnych sił i własnych planów zawsze przynoszą frustracje.
Dla mnie samej bardzo uwalniające było czytanie fragmentu, o wydawaniu owoców ducha.
Zrozumiałam, dlaczego tak powoli idzie mi zmienianie siebie a częstokroć wydaje się to sprawą beznadziejną. Nie da się w ciele wydać owoców ducha. Owszem można umartwiać ciało i umartwiać i umartwiać aż umrzemy lub nie wytrzymamy i damy sobie spokój ze wszystkim ale po co.
Bóg czeka, kiedy skończymy próbować się zmienić, skończymy snuć plany jak najlepiej zapanować nad naszą cielesnością. Czeka aż zaczniemy mu ufać, że nas zmieni.
Dlatego jeśli potrzebujesz zmiany swojego sposobu myślenia, postępowania czy motywacji, warto zrozumieć, że nie jesteśmy w stanie zrobić tego sami – przynajmniej na dłuższą metę – nawet, jeśli mamy na to kolejny świetny pomysł.
Spędźmy czas z Bogiem i poprośmy Go o pomoc. A jeśli nie może tego zrobić, to trudno – pozostaniemy niedoskonali. Sądzę jednak, że On może, chce, pragnie jeszcze raz nam udowodnić, że Jego łaska jest więcej niż wystarczająca.
Iza. C

Comments: (0)

Czy warto ?

Lut
20


Czy warto zrezygnować z tego, co Bóg nam przeznaczył z powodu burzy, która właśnie trwa a może warto z powodu bólu?
W ostatnim czasie dosyć często rozważałam ten temat. Szukając Bożych odpowiedzi apropo mojego życia. Próbując jeszcze raz poukładać sobie to, co latami było złożone w moim sercu.
Tak myślę, że gdybyśmy wiedzieli, przez co będziemy musieli przejść chcąc podążać za Jego wizją i kroczyć jego drogami być może w młodości nie krzyczelibyśmy tak głośno, Panie pójdę gdzie mnie poprowadzisz.
A gdybyśmy przy tym jeszcze wiedzieli jak wiele razy zderzymy się albo wręcz rozbijemy się o naszą małość i grzech lub o małość innych być może już na początku byśmy zrezygnowali.
Na tym jednak polega rozwój, że zderzamy się z rożnymi sytuacjami, jesteśmy oceniani, podsumowywani i podejmujemy trudne decyzje, ucząc się wybierać to, co jest najlepsze dla Niego a nie to, co daje komfort naszej duszy i ciału.
Błędem było by jednak sądzić, że w tej podroży nasza niedoskonałość całkowicie się zetrze, ale o tym już pisałam wspomnę, więc tylko, że marzymy o tym by być doskonałymi i wymagamy doskonałości od innych. W wielu wypadkach niedoskonałość pozostaje i to bardzo widoczna, byśmy naprawdę rozumieli, że nie naszą mocą, przez naszą doskonałość elokwencję i miłość budowane jest królestwo a przez naszą niemoc, w której się Jego moc ujawnia.
Wybrał to, co słabe, to, co głupie wobec świata, by zawstydzić to, co mocne (1Kor. 1,27).
Jakoś tak już jest, że ludzie długo pamiętają jak na własnej skórze tej naszej niedoskonałości doświadczyli, pamiętają złe rzeczy, latami noszą swój ból a nie pamiętają ile dobrego doświadczyli w życiu, zawsze myślałam, że to normalne, bo jeśli ludzie doświadczają dobrego to robi to Bóg używając ludzi.
Zagubiłam jednak gdzieś w tej „normalności” to, że każdy z nas powinien być wdzięczny, za dobre rzeczy, w których jest używany nie mówiąc już o wdzięczności za dobro, którego doświadcza. W innym wypadku będzie wymagał doskonałości od siebie i innych. Skupi się na pokonywaniu wyzwań ocenianiu i nie zrozumie prawa łaski.
Pamiętam tyle dobra, którego doświadczyłam od Boga tyle dobra, którego doświadczyłam i doświadczam od ludzi i to bardzo pomaga w życiu, moja dusza jednak, pewnie jak i twoja, pamięta również tyle bólu. Przez niego między innymi powracają te pytania czy warto zapłacić cenę doświadczenia swego grzechu, samotności, oskarżeń, odrzucenia, tego wszystkiego by pozostać w woli Bożej?
Biblia mówi nam, że zanim przystąpimy do budowy domu czy do wojny, powinniśmy przeliczyć koszty.
Jaką cenę, jaki koszt gotowi jesteśmy ponieść, by budować jego dom? Czy przeliczając koszty wzięliśmy pod uwagę również cenę rezygnacji z siebie, ze swoich pragnień ze swoich praw, cenę zranienia? Cenę polegania na Nim i nie brania spraw w swoje ręce?
Pewien pisarz napisał, że koszt bycia poza wolą Bożą jest o wiele większy niż ten, który płacimy będąc w niej.
To prawda szczególnie, że ta pierwsza cena prowadzi do dzieła doskonałego. Druga natomiast hm…
Do jakiego dzieła? Kto jest wywyższony naszymi decyzjami? Kto zwycięży tak naprawdę?
Jak to powiedział mój przyjaciel, są 2 burze przetaczające się nad naszym życiem, jedna ma nas wyrzucić z woli Bożej i diabeł jest jej sprawcą, nawet jak używa do tego ludzi(to ta biblijna, która rozpętała się, kiedy Jezus spał w łodzi), druga to burza z historii Jonasza, która miała go zawrócić do pełnienia woli Bożej.
Moja droga, która burza przetacza się nad twoja Głową? Czy dobrze rozpoznałaś? Czy jesteś pewna, że to Bóg pcha cię do takich działań i takiego postępowania, do takich wyroków i decyzji? Czy ukrycie się za swoimi czystymi motywacjami nie będzie jak schowanie się pod drzewem w czasie burzy?
Pozostawiam te pytania otwartymi również dla ciebie. Ja, która nie jestem tak doskonała jak Jezus, nawet tak jak Benedykt, nie jestem tak doskonała jak mój kochany mąż, tak doskonała jak ty, która to czytasz. A jednak Jezus zapłacił cenę będąc do końca w woli Ojca nie po to bym ciągle wyrzucała sobie, że nie jestem tak doskonała jak On by w tej woli wytrwać. Nie jestem wystarczająco doskonała by być liderem. A po to bym pamiętała, że on niemoce moje wziął na siebie. Bym dla sprawiedliwości żyła.
A co zrobisz ty, która mocujesz się z własną niedoskonałością i niemocą?
Iza

Comments: (0)

Między słowami

Gru
18

Szukania między słowami uczą nas już od szkoły podstawowej. Co autor miał na myśli, kiedy napisał to, co napisał? Można, więc powiedzieć, że mamy to we krwi.

W większości ukrywamy pomiędzy słowami nasze uczucia, przeżycia, smutki, rozterki, dlatego też, szukamy u innych tego, co tam oni ukryli.

Odkrywanie tego, co inni ukryli ma jednak bardzo duży związek z uczuciami, przeżyciami, smutkami i rozterkami, które w danym czasie sami przeżywamy.
I tu zaczyna się całe zamieszanie. Wracam sobie do domu od fryzjera o 23 a tam sodoma i gomora w kuchni. Mąż odburknął, że miałam być o 22. Nie zwrócił uwagi na moją nową fryzurę. Dokoła pełno ubrań dzieci i zabawek.

Ok. według niektórych dobrych doradców, co warto tu podkreślić, liczę do 10 i odzywam się: „kochanie jestem już, to najważniejsze” i biorę się za sprzątanie. Według innych odpowiadam szorstkością na szorstkość, czyli „wywalam” swoje uczucia mówiąc: „ty spóźniasz się zawsze i co to za bałagan w kuchni” i liczę do 10 by się uspokoić.

A może zdecyduję się na głębsze wejrzenie w siebie i pomyślę, że on wcale nie był szorstki, a ja odebrałam go, jako szorstkiego, bo moja fryzjerka za mocno mnie obcięła, po drodze facet zajechał mi drogę, stałam w korku i po powrocie kuchnia nie lśniła.

Myślę, że takie czytanie między wierszami mogło być powodem, dlaczego Jezus nie pytał się ludzi, co sądzą o innych. Czytanie bez zwracania uwagi na to, co dzieje się w ich własnych uczuciach. A zdajsie, że objawienie prawdy nie przyjdzie przez szukanie między wierszami i to na podstawie własnych uczuć. Sama po sobie widzę, ze dobrze jest się tego uczyć, powracać do tego i mieć wypisane w sercu szczególnie, jeśli jest się wrażliwą kobietą.

Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże i Jego prawda ma moc wyzwalać. Prawda, która nie zmienia się pod wpływem bólu, rozterek, poczucia bycia oszukanym, okoliczności, która pokazuje nam sytuacje okiem Bożym. Prawda, która pozwala nam być sprawiedliwymi a nieosądzającymi.

Widzicie sprawiedliwość zawsze zasadza się na łasce Boga, jeśli się na niej nie zasadza wywołuje osąd.
Dlatego tak ważne jest, byśmy stawali przed Bogiem mówiąc prawdę o naszych uczuciach, odczuciach, smutkach a nie ukrywali ich między słowami.

O wiele lepiej jest powiedzieć Boże to mnie boli czuję się podle, ale ty znasz już tą prawdę chowaną na dnie duszy. Okaż mi łaskę i bądź moją sprawiedliwością. O wiele gorzej jest ukrywając uczucia powiedzieć objaw mi prawdę, bo w tym wypadku nie będziemy w stanie jej przyjąć, i wypowiemy to, co podyktują nam nasze zranione, ukryte uczucia. Prawdę, która ma na imię rewanż, osąd, wet za wet albo po prostu prawdę zakonu.

Wiem, ze jestem pod opieką przewodnika, którym jest Duch święty nie zakon. Cały czas jednak uczę się i walczę o to, by faktycznie tą opiekę przyjąć i patrzeć na wszystkie sytuacje przez pryzmat Ducha świętego nie przez pryzmat zakonu. Uczę się jego łaski i jego miłości, bo w niej sprawiedliwość nie jest straszna.
W niej istnieje przebaczenie i niezmieniająca się akceptacja. W niej istnieje łaska zmiany nas i zmiany innych
I.C

Comments: (0)

Cząstka wolności ukryta w przeszłości

Gru
12

Ktoś kiedyś bardzo fajnie powiedział, że do przeszłości warto się udać, tylko na bardzo wyraźne zaproszenie przyszłości. Czyli jeśli koniecznie chcesz zbadać swoją przeszłość to tylko wtedy, gdy Duch św. powie ci, że to już czas, by ponownie do niej powrócić i coś uporządkować.
Przeczytana książka, podróż do dawno nieodwiedzanego miejsca, albo nowo otwarte forum(to w moim przypadku) nie zawsze może być tym zaproszeniem.
I znowu ktoś powiedział, że Duch św. objawia nam małą cząstkę naszego życia, małą cząstkę przeszłości, by przyniosła nam wolność. Ta cząstka absolutnie nie jest prawdą o naszym życiu a tylko cząstką prawdy, która ma moc przynieść nam olbrzymią wolność. Jeśli jednak potraktujemy ją, całościowo, jako prawdę, jesteśmy w stanie powiedzieć kochanej osobie: „tato byłeś bardziej mym trenerem niż ojcem( jak zrobiłam to ja) i nie dosyć, że przyniesie to szok i zranienie osobą, które nas kochają, to straci swą moc niesienia wolności.
Zawiśniemy na tym objawieniu doznanej krzywdy, bo taką metamorfozę przejdzie wtedy cząstka prawdy.
Czyli jak powiedział jeden nauczyciel i szkoły przywódców, Maxwella: “ Nasz sposób działania pokazał, że siebie osadziliśmy przez nasze motywacje, innych, tu naszych rodziców przez ich czyny”. Czy warto jednak stracić dar wolności ukryty w cząstce przeszłości oddając wet za wet, bo dorosłam i mogę powiedzieć, co mi zrobiłeś? Czy o wiele bardziej warto przebaczyć i tym przebaczeniem obdarzyć ojca mówiąc: ” kocham cię tato”.
I dziękuję ci Boże, że dzisiaj moc kontroli i odrzucenia nad mym życiem jest złamana i dziękuję ci, że nie muszę nigdy więcej bać się odrzucenia. I że mogę jeszcze tyle wolności przynieść moim bliskim. Czy tak nie jest o wiele lepiej?
I.C

Comments: (0)

Zakochaj się…………. k./Przemyślenia w tygodniu

Gru
02

Ostatnio uczę się na nowo tego, co w życiu najważniejsze, więc po prostu napisze o miłości i zakochaniu, bo w niej wiara jest czynna.
Kochaj Pana Boga swego z całego serca z całej duszy z całego umysłu.
I już i tyle, na dobry początek, bez tego zakochania, tak naprawdę nie można iść dalej.
Bez niego nie da się poznać naprawdę Jezusa a co dopiero Boga.
Nie można mu się podobać, bo nie wiesz jak to zrobić, to proste, nie wiesz, co mu się podoba.
Oczywiście możesz zawsze próbować, Izrael próbował, faryzeusze próbowali, więc dlaczego my nie mamy próbować? To proste, by nie stworzyć religi, ułudy, czyli chłodnej tolerancji opartej na zakazach i strachu. Lepiej kochając poznać serce kochającego Jezusa i po prostu wiedzieć, co mu się podoba.
Kochając nie będziesz myśleć, że musisz się zmienić, być świadectwem, kochać bliźnich, żyć w wierze. I do tego ciągle mieć świadomość jak ci nie wychodzi bycie świętom, jak grzeszna jesteś, jak się nie nadajesz. Będąc zakochaną zmieniasz się, bo taki dobroczynny wpływ ma miłość.
Będziesz żyła w pasji bez obaw, że ktoś cię znowu odrzuci, osądzi, potępi, bo nic nas nie odłączy od Bożej miłości żadne moce, zwierzchności, żaden człowiek.
W objawieniu Jezus mówi do kościoła, do oblubienicy „ mam ci za złe, że porzuciłaś swą pierwszą miłość. Dlaczego? Bo przez to zagubiłaś się. Jesteś prawa, ale to, co robisz robisz o własnych siłach nie niesiona przez moja miłość”. Jeszcze chwila a oprzesz całą swoją wiarę na uczynkach a ona może być oparta tylko na słuchaniu, bo to przynosi życie.
Zagubiłaś się wróć do pierwszej miłości rozkochaj się w Jezusie a starczy ci pasji i żarliwości do końca twoich dni. Nie warto polegać na własnych siłach i inteligencji warto wrócić do siły uczuć i zakochać się na nowo w Jezusie.
I.C

Comments: (0)

Dzień dobry Boże!_______________ k.Przemyślenia w tygodniu

Lis
28

Słoneczny poranek, biały śnieg za oknem, a może warto się nim zachwycić i przyjąć jak zaproszenie kogoś bardzo kochającego do cudownego dnia i cudownej relacji. Wtedy jak zwykle zacząć swój poranny rytuał: ząbki razy 3 śniadanie razy 4 i ubieranie razy 3, śpiewanie piosenek, bieganie, szukanie oka i nosa u mamy, ubieranie się podroż do przedszkola i niani, droga do biura itd., itd. To nic, że poranku starczy czasu tylko na powiedzenie dzień dobry Boże, bardzo cię kocham, jesteś dla mnie ważny, to nic, że kolejna rozmowa to podróż samochodem trwająca 30 minut a potem przejcie do kuchni po kawę. Jeśli dobrze pójdzie to wspólny lancz o 13, Jego poranne zaproszenie wciąż jest w moim sercu i kiedy wszystko ucichnie i zrobi się ciemno możemy porozmawiać o smutkach, radościach o tym co ważne o tym co piękne o naszych marzeniach. O miłości jego wielkiego Boga do mnie zabieganej kobiety i mamy……

IC.

Comments: (0)

Wielka opowieść__________k./przemyslenia w tygodniu

Lis
27

 

 

Czytałam w pewnej książce, że jesteśmy częścią wielkiej opowieści, problem polega jednak na tym, że zapomnieliśmy, kto jest jej autorem. Niestety to powoduje, duże zagubienie w naszym życiu i okrada nas z właściwej interpretacji wydarzeń przez które przechodzimy. W mojej interpretacji mogę tylko dodać, że nie znając autora przypisujemy mu własne odczucia i motywacje, które spowodowały, że jesteśmy tu gdzie jesteśmy i tak a nie inaczej toczy się nasza historia. Szukając więc odpowiedzi na dręczące nas bolączki może warto zapytać się co autor miał na myśli a nie dokładać swoje własne interpretacje na ten i tak zagmatwany obraz naszej sytuacji.

I.C

Comments: (0)

Jesień idzie nie ma na to rady____________k./przemyślenia w tygodniu

Lis
26

 

 

 

 

Jesień, to taka wyciszona pora, która nastawia mnie nostalgicznie do życia i każdy jej kolor, szelest liści zachęca do pogrzebania w przeszłości.

Moja mama zawsze mówiła powtarzając za Forestem Gampem, każdą porą życia trzeba umieć sie cieszyć. Jesteś w szkole średniej nie myśl, że to trudne beznadziejne, bo jak pójdziesz na studia to będziesz tęsknić za tym czasem. Nie masz dzieci, po co się tym martwić, wykorzystaj ten czas zwiedź kawałek świata ciesz się wolnością i kiedyś przyjdzie ten dzień, poczujesz, że to jest ten czas i zapragniesz być mamą. Moja mama jednak nie mówiła, co zrobić, jeśli okaże się, że nie możesz ich mieć.
Chm jak by to rzec. Wystarczyło załapać to co mówiła by nauczyć się być szczęśliwym tam gdzie się jest. A potem po prostu zaczekać aż ktoś mocniejszy albo po prostu wszechmocny okaże ci swoja łaskę i moc.

I.C

Comments: (0)

Ludzie to słowa_______________k./przemyślenia w tygodniu

Lis
11

Ludzie składają się ze słów, wypowiadanych przez siebie, usłyszanych, przeczytanych. One tak naprawdę nas tworzą. Z słuchania powstaje nasze życie, przez nie jest kształtowane. Z niego powstaje nasz sposób myślenia, sposób bycia. Może, więc warto słuchać słów prawdziwych, właściwych, niepochodzących z przemyśleń żołądka z burzy naszych uczuć i uczuć innych, które potraktowano bólem. Bólem, który był tak naprawdę szansą na wypalenie w nas słów toksycznych będących dotąd częścią nas.
Może więc warto słuchać słów pochodzących z serca Boga, bo ten który dał nam życie na pewno zadba by było ono spełnione i właściwie kształtowane.

I.C

Comments: (1)
|