Prośba o modlitwę

Sie
15

Kochani, ponieważ cały czas na naszym blogu, śledziliśmy i śledzimy to, co Bóg czyni na Florydzie w Lakeland i wierzymy, że jest to poruszenie dane nam od Boga. Chcemy również byście wiedzieli o ostatniej sytuacji związanej z samym Todem Bentleyem wprost od służby Fresh Fire Ministry zaangażowanej w to wylanie Ducha Św., dlatego zamieszczamy tutaj list skierowany przez nich do partnerów i chrześcijan i przyjaciół. Mam nadzieję, że zauważyliście również, że nie jest to blog, na którym krytykujemy lub wyrażamy swoje negatywne opinie na temat jakiegokolwiek człowieka.
I tak pozostanie. Nasz osobisty komentarz zamieścimy poniżej.
Zespół
Kolorów życia
Pozdrowienia dla Was – Partnerzy i Przyjaciele
Ostatnie cztery miesiące były zdumiewające w historii Fresh Fire Ministries.
Byliśmy świadkami wylania Ducha Bożego w nieprzeciętny sposób, na Florydzie, jak również na całym świecie. Pierwszy raz w historii, przebudzenie było transmitowane na żywo w milionach domów i kościołów na 5 kontynentach, w ponad dwustu krajach. WYLANIE – jak przyjęło się nazywać to wydarzenie – trwa nadal w wielu miastach świata. Gorące węgle przebudzenia ogarniają ciało Chrystusa, niezależnie od położenia geograficznego, polityki, czy denominacji. Duch Święty ponownie manifestuje obecność Bożej chwały w swoim kościele, demonstrując jego zbawienną, uzdrawiającą i uwalniającą moc.
W wyniku tego, my jako służba, doświadczamy błogosławieństwa, ale zarazem ciężaru, spowodowanego wzrostem działań i zainteresowaniem naszymi służbami, jak i zasobami. W historii tego przebudzenia, trwającego już kilka miesięcy, odnotowaliśmy, że liczba wejść na naszą stronę internetową w jednym miesiącu miała ponad sześć milionów, a nasze biuro zmagało się z odbieraniem telefonów i e-maili, które zupełnie przeciążyły nasze zasoby ludzkie. Doceniamy cierpliwość i łaskę tych wszystkich, którzy czekają – czy to na odpowiedź na telefon, przyjęcie daru finansowego, czy też zamówienia produktu. Żeby sprostać wszystkim tym wyzwaniom, zatrudniliśmy dużą liczbę pracowników w naszej bazie w Abbotsford Kanada i wielu pracowników czasowych, którzy pomagają nam w przebudzeniu w Lakeland. Podczas tego sezonu – bardzo intensywnego – nad naszą służbą, widoczne były błogosławieństwo i obfitość Boża, dlatego cieszymy się, że możemy uczestniczyć w czymś – co wierzymy – jest tylko początkiem przebudzenia na światową skalę. Dlatego ze smutkiem musimy przyćmić tę radość wiadomością, iż Todd i Shonnah Bentey mają obecnie poważne trudności w relacji małżeńskiej, i aktualnie są w separacji.
Chcemy zapewnić, że nie mamy do czynienia z niemoralnością, czy to ze strony Todda, czy Shonnah i nigdy nie miały one miejsca.
Zdecydowanie – presja i ciężar WYLANIA – trwającego już 144 dni w dniu 23 sierpnia, przyczyniły się do stworzenia atmosfery napięcia, stresu, zmęczenia, i to one rozwinęły istniejące napięcia w ich relacji małżeńskiej. Podkreślamy jednak, że WYLANIE DUCHA, nie może być obwiniane tymi problemami. Pisząc to, nie jest naszym zamiarem obwinianie kogokolwiek. Zwracamy się z głęboką prośbą o modlitwę w tym czasie o Todda, Shonnah i Fresh Fire.
Wiemy, że wielu z Was będzie miało pytania, na które obecnie nie mamy odpowiedzi. Nie widzimy tego, co jest daleko przed nami, lecz mamy cichą pewność w tym, który widzi wszystko, zna koniec już na samym początku i obiecuje łaskę, i siłę do tego, co jest przed nami. Ufamy, że rezultat będzie pozytywny i zakończy się odbudową. Niczego jednak nie możemy obiecać, czy gwarantować. Chcemy przechodzić dzień za dniem i szukać intensywnie nowego miłosierdzia, obiecanego na każdy poranek. Będziemy wyglądali Boga i modlili się do Niego, ale równocześnie każdego z Was prosimy o to samo, wiedząc że będziecie się modlić, tak jak Was Duch poprowadzi. W międzyczasie zachęcamy do partnerstwa w obecnym WYLANIU, czy to na Florydzie, czy w twoim regionie… Jako służba zachęcamy do objęcia tego globalnego wylania Ducha i jako Fresh Fire służymy służbami, zasobami, i tym, co tylko będzie potrzebne.
Wciąż jesteśmy oddani naszej krucjacie w Ugandzie Afryka (sierpień), i choć Todd nie będzie w niej uczestniczył, nasz zespół Fresh Fire Ministries i współpracownicy, poprowadzą grupę około 100 osób z całego świata, by podzielić się Bożą miłością z ludźmi w Ugandzie. W trakcie pobytu, będziemy też w Uganda Jesus Village i w Fresh Fire Children’s Home, gdzie ma schronienie 60 dzieci, uratowanych od wojny i ubóstwa kilka lat temu. Cieszymy się nabyciem 35 akrów ziemi, na której powstanie szkoła i domy dzieci z ich mamami.
Wejście do pierwszego takiego domu, który będzie ukończony na nasz przyjazd, będzie dla nas, jakby wchodzeniem w nasze marzenie – nie tylko dbałości o setki sierot, lecz także wychowanie ich na ambasadorów Chrystusa dla narodu Afryki.
Mając to w pamięci, prosimy o modlitwę o nas, Todda i Shonnah, i tę służbę, gdy będziemy
nieść zbawienie, uzdrowienie, uwolnienie dzięki Bożej mocy, do tego suchego i spragnionego świata.
Jeszcze raz dziękujemy Wam za wszystkie modlitwy i wsparcie. Prawdziwie wierzymy obietnicy Pana, że naprawdę będzie działał we wszystkim ku dobremu.
Z błogosławieństwem i wdzięcznością,
Fresh Fire Ministries Zarząd Służby
12 sierpnia 2008
Tłumaczenie: M. Broda

Comments: Możliwość komentowania Prośba o modlitwę została wyłączona

Reportarz Floryda cz.3

Sie
07

W piątek 17 lipca byliśmy na bardzo ciekawym spotkaniu z apostoł Shirley Arnold z kościoła Tree of Life – jest to jeden z czterech kościołów w Lakeland, który przyłączył się do przebudzenia, wspierając je modlitwą i zaangażowaniem osobowym. Pastor ta podzieliła się wieloma cennymi myślami, dotyczącymi poruszania się w Bożym poruszeniu. Oto kilka z nich:

Nie jesteś w stanie nic wziąć od służby, którą oceniasz! To zamyka Ci drzwi na Boże błogosławieństwo, bo przecież nigdy nie wiesz, przez kogo Bóg pragnąłby Cię błogosławić. Przebudzenie nie przydarza się tak po prostu, lecz jest wynikiem Bożego, suwerennego działania, ale zarazem głodu ludzi, szukania Boga i pragnienia pójścia za Nim.
Gdy pastor zastanawiała się przed Bogiem, dlaczego w celu rozbudzenia tegoż przebudzenia, Bóg postanowił akurat posłużyć się Toddem?, odpowiedział jej: nie po to tak długo wołałaś, pościłaś i zabiegałaś przed moim obliczem, by teraz minąć się z Bożym poruszeniem, z powodu tego, iż gorszysz się naczyniem, które używam!

Równocześnie mówiła o tym, że pomimo przygotowań z ich strony, przebudzenie to przyszło NAGLE. Wskazywała na potrzebę GOTOWOŚCI przed Bogiem, stałego przygotowywania się w UKRYCIU na to, co Bóg planuje uczynić w przyszłości. Przedstawiła przykład ze Słowa dotyczący dwóch królów – Achaza (2 Kronik 28) – króla bezbożnego, który wydał swojego syna na spalenie i zbezcześcił całkowicie świątynię pańską w Jerozolimie i drugiego – jego następcy, syna Achaza – Hiskiasza, który okazał się całkowitym jego przeciwieństwem i został królem przebudzenia, według Bożego serca! Podkreśliła fragment z 2 Kronik 29,3, w którym czytamy o Hiskiaszu, który, gdy przyszedł JEGO MOMENT w życiu, kiedy to zasiadł na tronie, zamiast jak to było zwyczajem w tamtych czasach pojechać w orszaku przez miasto, odbierając hołd od ludu zrobił to co było pragnieniem głębi jego serca i od razu otworzył bramy świątyni pańskiej, rozpoczynając potężne dzieło odnowy. W tekście czytamy, że rzecz ta wydarzyła się znienacka i była wielką radością dla wielu!
Pastor Shirley wezwała nas, żebyśmy współpracowali z Bogiem w UKRYCIU, gdy pracuje nad naszym życiem, ponieważ nadejdzie nasza chwila, nasza okazja od Boga i musimy być na nią gotowi, nie zawahać się, tak jak nie zawahał się Hiskiasz. On wiedział jak ma żyć i jaki kierunek ma obrać, mimo iż nie miał pozytywnego wzorca. Przez 25 lat swego życia pozwalał Bogu na to, by On go kształtował i przygotował na to NAGLE, które nastąpi.
Usługa jej była pełna namaszczenia i uwalniała głód za Bogiem. Po tym słowie miała miejsce modlitwa o różne reprezentowane tam narody, i w pierwszej kolejności przekazała słowo dla Polski, kierując je do nas – a było nas z Polski w tamtej chwili siedmioro! To słowo prorocze za chwilę poniżej…

Magda B.


Duch Boży mówi: nawet teraz czynię pracę, o której nie wiecie, nie macie wyobrażenia, że ją robię, bo ja czynię rzeczy w ukryciu, ale tak, jak ja was wyprowadziłem zza żelaznej kurtyny, tak ja przynoszę poruszenie mego ducha i to, co jest religijną hierarchią tego miejsca, będzie musiało zgiąć swe kolano na to, co czynię, bo ja czynię rzecz nową – wy będzie stróżami tego, powstaniecie, i ten naród będzie prowadził w cudach i znakach, które będą się działy w Europie Wschodniej. Pan mówi: jest czas, byście się tej chwili chwycili, zrzućcie z siebie teraz wszelkie religijne słowa i wyobrażenia, które was się trzymały, teraz jest czas, by być wolnym. Tak mówi Pan.

Comments: Możliwość komentowania Reportarz Floryda cz.3 została wyłączona

Częsć druga, wpływ na miasto

Sie
05


Po południu od godziny 14:00, codziennie odbywają się spotkania szkoleniowe na temat ewangelizacji w mocy prowadzone przez Jeffa. Po szkoleniu uczestnicy ( zazwyczaj było to od kilkudziesięciu do kilkuset osób)mają możliwosć wychodzić na ulice Lakeland, szukają prowadzenia Ducha Sw i modlą się z różnymi osobami, w mocy zwiastują Ewangelię, zawsze powtarza się ten sam scenariusz, są zadziwieni, że tak łatwo jest usłyszeć od Duch Sw jak dotrzeć do poszczególnych osób . Sam Jeff przed wybuchem przebudzenia w kościele był bardzo dobrze prosperującym biznesmenem, jednak w jego sercu zawsze była gotowość, by służyć Bogu w jeszcze większej mierze. Jego największą pasją było przebywanie z Jezusem. Zaraz w pierwszych dniach przebudzenia zrezygnował z bardzo dochodowej pracy i zaczął prowadzić w kościele codzienne ewangelizacje. Jest osobą pełną mocy, ale tez pasji dla Jezusa. Sam doświadczył potężnie jego miłości, gdyż Bóg uwolnił go od ataków paniki, które wiązały jego życie. Wie, że zawdzięcza mu życie i chce je przekazać zgubionym!
Magda

Comments: Możliwość komentowania Częsć druga, wpływ na miasto została wyłączona

Początek czegoś nowego, czyli… trzecia fala Bożego przebudzenia, czy szoł medialne?

Sie
05

Przyjeżdżamy 16lipca i już na wstępie, przed samym wyjazdem, dowiadujemy się, że Todda nie będzie, bierze urlop – jest zmęczony. Pojawia się uczucie zawodu. Jednak bardzo szybko przychodzi mądrość: tam działa Bóg, więc jeśli jest to prawdą, to prawdą niezależną od obecności lub nie człowieka. Już w samolocie spotykamy ludzi, którzy tak jak i my lecą do Leikland. W naszym hotelu, przy śniadaniu ludzie głoszą ewangelię, pytają, kto jeszcze nie zna Jezusa?
Potem jedziemy na ranne spotkanie i stajemy w długiej kolejce. Ludzie rozmawiają ze sobą przyciszonym głosem, wyczuwa się oczekiwanie. Decydujemy się jechać na spotkanie dla pastorów. Pierwszym z nich, jest spotkanie ze starym pastorem Karlem Straderem. Opowiada na nim o przebudzeniach, które przeszły przez ich kościół. Na początku mówi o przebudzeniu Jesus Moment, w którym mieli setki hippisów, siedzących na podłodze. Nie chcieli siedzieć w ławkach, ani robić niczego, co jest religijne. Obrali taki sposób kontestacji. Chcieli natomiast żywego Jezusa. Po nim był Rodney Howard-Brown i przebudzenie śmiechu – tu odbywały się jego pierwsze przebudzeniowe spotkania. Na nich zjawił się John Arnottz z Toronto… Wychodzi aż nie po jedno a 8 modlitw o udzielenie namaszczenia i zaczyna się przebudzenie w Toronto. Syn Karla dopowiada, jak to Todd Bentley organizował w Orlando konferencję. Kilka dni przed nią zadzwonili do Leikland z Fresh Fire, z pytaniem, czy mogą do nich przenieść konferencję. Rok później jakims cudem ponownie udaje im się zaprosić Todda Bentleya. Przyjeżdża w kwietniu… i tu nastąpił początek tego, co trwa w Leikland już 116 dni!! Ich kościół ma 700 miejsc. Już pierwszej nocy muszą wystawić telebimy i odprawić następne 2 tys. osób, które się nie mieszczą. Przenoszą się do sąsiedniego miasta. Tutaj podobna sytuacja – kościół mieszczący 3 tys. ludzi, po weekendzie, okazuje się za mały, potem lotnisko i w końcu namioty. Karl Strader mówiąc o swoim pierwszym spotkaniu z Bentleyem, wspomina jak Todd zapytał go: „jak myślisz, czy Bóg może mnie użyć?” Odpowiedział mu: „każdego może, ale wątpię, że ciebie będzie chciał”. Todd kiwając i przytakując głową z uśmiechem, powiedział: „tak, też tak czasami myślę”. Karl Strader był zdziwiony tak dojrzałą reakcją. Dziś dodaje, Bóg zawsze mówi, by patrzeć na serce, a my – niestety – oceniamy wygląd albo dziwne zachowanie człowieka.
Tak, muszę przyznać, że w takich momentach jak dzisiaj, kiedy to opowiadam, widzę jak wiele religii musi jeszcze opaść ze mnie.
Najmocniej jednak, jesteśmy poruszone pytaniem, zadanym przez starego pastora: czy przyjeżdżając tu po ogień, naprawdę chcecie ponieść ofiarę, by go nieść? Bo ogień oznacza również przejście przez cierpienie, wypalenie ciemności w naszym życiu. I to jest początek przebudzenia. Nie chodzi o kopiowanie czegoś, chodzi o znalezienia Bożej wizji i jego czasu dla siebie, i dla swojego kościoła, miasta i kraju.
Chcąc wziąć cały potencjał, który Bóg ma dla ciebie, bądź gotowa na przejście przez piekło. Nienawiść, oskarżenia, potępienie… a ty będziesz musiała nauczyć się odpowiadać z miłością. Jednak te mocne słowa, pokazują ciężar i wagę tego, czym jest przebudzenie.
Innego dnia słyszymy o właściwej kondycji serca, o radości, która jest naszą siłą. A zaraz potem o zgorszeniach, przez które musimy przejść, by dowiedzieć się, co jest naprawdę w naszych sercach i co nami rządzi. Dużo mówi się o intymnej relacji z Bogiem i o walce, jaką toczy przeciwko niej diabeł, próbujący nas zepchnąć w religijność.
Cdn.
Iza

Comments: Możliwość komentowania Początek czegoś nowego, czyli… trzecia fala Bożego przebudzenia, czy szoł medialne? została wyłączona

God future is Good future

Cze
21

Boża przyszłość jest zawsze dobrą przyszłością. Ta, która Bożą nie jest, jedynie wygląda na dobrą. W ewangelii Jana (1:3-4) jest napisane, że: „wszystko co powstało, powstało przez słowo, a bez niego nic nie powstało /…/ w słowie Boga było życie”. Tak było i będzie. Bóg zaczyna swoją pracę w naszym życiu od pokazania albo objawienia nam przyszłości.
Bóg daje nam swoje słowa, by pokazać to, co nam przeznaczył
Czytałam ostatnio historię Abrama i Saraj (1Moj 17:5,15-16) i uzmysłowiłam sobie, jak trudne było dla nich to, że nie mieli potomka, które odziedziczyłoby to, co posiadali. Można ten stan porównać do braku perspektyw na przyszłość. To tak, jakby wszystko, co dostali od Boga miało być zmarnotrawione po ich śmierci z powodu braku dziedzica. Bóg wiedział, jak było to trudne. Dlatego zaczął od zmiany ich imion, nadając im w ten sposób właściwe przeznaczenie. Abraham i Sara. Gdy ktoś zwracał się do nich po imieniu, za każdym razem proroczo ogłaszał ich przyszłość, łamał strach, niepewność i przekleństwo (za jakie uważano bezpłodność) i zamieniał je w błogosławieństwo. Abraham miał być ojcem tysięcy pokoleń, bo takie znaczenie miało jego nowe imię, a imię Sara oznaczało „matka narodów i królów”.
Nowe imiona, nosiły w sobie prawdą o ich życiu i przyszłości. Bóg nie chciał by okoliczności, w których żyli, czyli niemożliwości, z którymi się zmagali, kształtowały ich przyszłość. Bóg wie, co nas boli, z czym się zmagamy i tu właśnie daje nam swoje słowa, zmieniając naszą przyszłość. Ciekawe jest to, co biblia mówi nam o owcach, które słuchają głosu pasterza i znają ten głos, a On woła je po imieniu (Jan 10:2). To niezwykłe, bo z tego fragmentu wynika, że Jezus woła nas po imieniu, które sam nam nadał.
Można powiedzieć, że woła nas według naszego przeznaczenia a nie według naszych upadków, pomyłek, potknięć.

Słowa są jak kontenery pełne ukrytej Bożej mocy lub jak kontenery pełne śmieci warto, więc uważać na to, co mówimy i czego słuchamy.
Z pewnością pilnowanie swojego języka polegające na wypowiadaniu słów, które nieraz totalnie przeczą otaczającej nas rzeczywistości tylko, dlatego, że są zgodne z bożą wolą to, co najmniej dziwaczny pomysł.
Biblia mówi nam jednak, że nie to, co wchodzi do człowieka to go kala a to, co z niego wychodzi. Czyli to, co mówimy może nadać lub zmieniać kierunek naszego życia. Wyzwalać błogosławieństwo i przekleństwo. Może więc warto mówić słowa dobre, jeśli mają wpływ na naszą przyszłość.
Słuchając słów pilnować swego serca i nie zgadzać się by pewne słowa działały nad naszym życiem szczególnie, jeśli czujemy, że ciągle powracająco nas wywołując przy tym zniechęcenie.
Nie chodzi tu jednak o pewne obaw wsłuchiwanie się w mówiącego.
A o powrót do charyzmatycznych zwyczajów, kiedy to większość z nas pytała się Pana, co on chce nam powiedzieć przez to spotkanie. Możemy też tu zastosować to, co biblia mówi o badaniu duchów i o tym, żeby nie każdemu duchowi( tu również ludzkiemu) wierzyć.
Władze poznawcze jak czytamy w biblii w skutek długiego używania są wyćwiczone, czym więcej korzystamy z nich tym łatwiej nam rozróżnić pomiędzy dobrem a złem, przesiać przez sito to, czego słuchamy i odnaleźć to, co Bóg faktycznie chce nam powiedzieć. Potrzebujemy ufać, że jesteśmy totalnie zanurzeni w Bożej obecności a Duch Święty wprowadza nas, (czyli objawia nam) wszelką prawdę, kiedy słuchamy.

Jeśli nie złapiemy luzu, będziemy spięci, podejrzliwi, nic nie weźmiemy z rozmowy, nie zmieni nas słuchane nauczanie, co więcej damy się okraść z tego, co może nas zmienić i to tylko z powodu naszych obaw. Co więcej możemy doświadczyć swoistego „cudu” słuchania i spotkanie potraktujemy, jako jedną wielką aluzję do części lub całości naszego życia.
Słuchajmy sercem, a wtedy słowa Ducha Świętego będą jak plaster miodu na każde zranienie i w końcu będziemy zdrowi.
Cóż bardziej proroczego odnośnie naszej przyszłości nam potrzeba?
W Izaj 43,1-4 czytamy: „Lecz teraz tak mówi Pan, który cię stworzył Jakubie i który cię ukształtował Izraelu. Nie bój się bom cię wykupił. Nazwałem cię twoim imieniem, moim jesteś”.
Bóg stworzył nas jak Jakuba i jak on jesteśmy: kochanymi kombinatorami, przestraszonymi kłamcami.
A teraz nas kształtuje tak jak kształtował Izraela, nadając nam imię według naszego przeznaczenia i kształtując nasz charakter.
I co więcej już za nas zapłacił wykupił nas od złej przyszłości. I do niego należymy.
Czy to nie jest dobra nowina?
Mam na Imię Izabela i to imię przysparzało mi zawsze trochę cierpienia i potępienia ze względu na bardzo negatywna postać biblijną, które je nosiła. Kiedyś pół żartem, pół serio opowiadałam o moich rozterkach pewnemu ewangeliście a wiecie, że oni mają dar do ogłaszania dobrej nowiny. Natychmiast mi przerwał i krzyknął: „to jeszcze nie wiesz, jakie znaczenie ma twoje imię. to Jezus Bell- Dzwon Jezusa.
Musi mieć czyste serce wysoko wisieć i wydawać mocny dźwięk nad całym miastem”.
Wszystko, co myślałam do tego momentu o proroczym znaczeniu mojego imienia legło w gruzach. Bo zrozumiałam to, co Bóg mi w jego słowach objawił.
Może i ty potrzebujesz zmienić swoje imię lub nadać mu nowe, prawdziwe znaczenie, bo stare znaczenie „Jakub” ci nie pasuje do twej przyszłości.
To nic, że ludzie mogą cię uznać za stetryczałego starca, albo zdziwaczałego młokosa, kiedy to zrobisz.
Lepiej utożsamić się z przyszłością. Niż ciągle tkwić w przeszłych porażkach i pomyłkach.
Potrzebujemy być ludźmi przełomów, odbudowującymi prastare mury tymi, którzy zwyciężają. Bo Bóg jest właśnie taki, bo ona właśnie tak nas nazwał. Potrzebujemy w proroczy sposób zobaczyć i uwierzyć w Boże przeznaczenie. A potem go ogłosić i przyjąć.

Iza. C (06.2008 Wiatrołap)

Comments: Możliwość komentowania God future is Good future została wyłączona

BOŻA CZUŁOŚĆ

Cze
20

Stwarzając niebo i ziemię, Bóg wykazał się niezwykłą pomysłowością. W ten sposób wyraził swoją czułość. W 1 Moj. 1:20 czytamy, że „stworzył Bóg wielkie potwory i wszelkie żywe, ruchliwe istoty, którymi zaroiły się wody, według ich rodzajów, nadto wszelkie ptactwo skrzydlate według rodzajów jego”, natomiast w Rzym. 1:20 czytamy, że „niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem”.
Zatem aby było śmieszniej, Bóg stworzył „wielkie potwory” i „wszelkie ruchliwe istoty” – pływające, pełzające, skaczące, frunące, biegnące prosto lub zygzaczkiem. I to było dobre. Bo Boża czułość wyraża się właśnie w tym, że jeden na szczudłach, a drugi na króciutkich nóżkach lata. Jeden ptaszek podrygując ogonkiem, chyżo sobie skacze, a inny niczym marabut na jednej nodze stoi. Bogu podoba się świński ryjek. I cokolwiek o tym myślisz, On zachwycony jest profilem mrówkojada.
Patrząc na cudowną harmonię wśród różnorodności stworzenia widzimy, że mamy do czynienia z wielkim artystą. Oglądając cuda natury, możemy poznawać Jego charakter, a szczególnie – czułość. Widzimy też chwałę Bożą. Wyraża ją jedność w różnorodności.
Jako Boże dzieci pragniemy Bożej chwały. Wiemy, że Bóg przebywa w chwałach swojego ludu, toteż na naszych spotkaniach gramy, śpiewamy, uwielbiamy. Niestety, często zapominamy przy tym, że Boża chwała przejawia się w różnorodności stworzenia, czyli też w naszej różnorodności. Słowo Boże mówi, że różnorodność jest dobra. Dzięki Duchowi Świętemu możemy mieć jedność w różnorodności (1 Kor. 12:4-6).
Pomyśl, na czym polega cała frajda, kiedy zwiedzasz ZOO? Wyobraź sobie, że idziesz do ogrodu zoologicznego, patrzysz, a tam same borsuki. Nuda. Jednego borsuka zobaczysz i masz dość, bo to tak jakbyś wszystkie borsuki już widział.
Podobnie jest z Kościołem. Słowo mówi, że różne są służby i różne dary łaski. Różnimy się też między sobą – co innego nas porusza, inaczej się ubieramy, inaczej czeszemy, preferujemy inne style muzyczne. I to jest normalne.

Czułość w różnorodności

Bóg się cieszy, kiedy patrzy z góry i widzi, jak jeden fika koziołki, drugi główką kręci tak, że ta omal mu nie odpadnie, a trzeci tylko dostojnie się kiwa. Jest dobrze, jestem zadowolony – myśli Bóg. Bo gdzie Duch Pański, tam wolność.
A tu wchodzisz – pastor borsuczek, uwielbienie – borsuczki, w ławkach siedzą grzecznie borsuczki. Kolektę – a jakże – zbiera tłuściutki borsuczek! Rozglądasz się, szukając bratniej duszy, a tu żadnego ptaszka… O, dzięki Bogu, jakiś stary bocian pod ścianą stoi. Mrugasz więc do niego porozumiewawczo jednym okiem, ale on, nastroszony, bezradnie tylko zwiesza głowę. Oj, coś marnie on wygląda…
Innym razem wchodzisz do Kościoła, patrzysz po nogach, a tu same kopytka. Stukotu co niemiara. Wszyscy podskakują, galopują tam i z powrotem z wielką uciechą. Próbujesz robić podobnie, ale wychodzi to marnie, bo stopy masz lekkie, czteropalczaste. Onieśmielony rozglądasz się szukając podobnych łapek, a tu nic. Tylko jedne, gdzieś z tyłu, raciczki! Mina ci zrzedła, a oni cię pocieszają: „Nie przejmuj się! Zrobimy ci superchodaczki”!
Pamiętam świadectwo mężczyzny, który mówił, że pozostał w Kościele, bo w zespole uwielbiającym gitarzysta miał taką minę, jakby się śmiał z jakiegoś kawału. „Chciałbym usłyszeć ten kawał” – pomyślał mężczyzna i odtąd zaczął przychodzić na nabożeństwa systematycznie, bo w tym drugim człowieku zobaczył siebie.
Niestety czasami wydaje mi się, że w kościołach widzę wielką maszynkę do mielenia mięsa. Jedną stroną wciągani są do niej świeżo nawróceni, a drugą wypadają kotlety. Przypomina to teledysk grupy Pink Floyd o szkole produkującej taśmowo manekiny. Aż chciałoby się krzyknąć: „Pastorzy, zostawcie Boże dzieci w spokoju!”.

Chwała w różnorodności

Ktoś kiedyś zwrócił się do mojej przyjaciółki: „Ty nie jesteś z naszego Kościoła. U nas nie chodzą w spódnicach z falbanami”. Zwracamy uwagę na ubiór bardziej niż zdajemy sobie z tego sprawę. Ktoś może wydawać się dziwny, inny natomiast – całkiem do rzeczy. Od razu widzisz w nim dobry materiał na przyszłego lidera i snujesz plany. Po bliższym przyjrzeniu się tej ,,konkretnej” osobie, okazuje się jednak, że dobre wrażenie robią markowe ciuchy i gadżety, a poza nimi pustką zionie. A tymczasem Jezus mówi: ,,Nie sądźcie według widzenia swoich oczu. Nie czyńcie względu na osobę, Ja jestem Pan”.
Ale nie tylko ubiór robi na nas wrażenie. Jesteśmy też skłonni docenić tych, którzy przypominają nam nas samych. Widziałam flegmatyków, którzy pracowali usilnie nad cholerykami, by zmienić ich temperament. Widziałam też sangwiników odsuwających melancholików od służby. Słyszałam: „On nigdy nie skacze podczas uwielbienia”, albo „Widzieliście, jak on skacze? Jest jakiś nerwowy”. A Bóg mówi: pozwól ludziom uwielbiać według ich rodzajów i nie zapomnij nigdy obrazu z 1 Moj. 1:20, bo moja chwała przejawia się w różnorodności. Jeśli chcemy, aby ludzie zobaczyli chwałę Bożą w naszych kościołach, musimy pozwolić na różnorodność. Potrzebujemy zachować wrażliwość w podejściu do innych ludzi, wspierać ich odmienność i cieszyć się ich oryginalnością.

Wolność w różnorodności

Dotyczy to również darów służb. Ostatnio słyszy się częściej aniżeli przedtem o odnowieniu pięciu darów służb w Kościele i prawie wszyscy przyznają zgodnie, że tego potrzebujemy. A ja zadam pytanie: w jaki sposób Bóg daje te pięć darów służb? Ano, przychodzi taki materiał na proroka ze swoim pierwszym objawieniem, a ty co robisz? Ostrzegasz innych, że objawienia ma chore, jest „nadduchowy”, a z takimi najgorzej, w dodatku apodyktyczny – wystarczy spojrzeć jak palec wskazujący wyciąga przy lada rozmowie. I już myślisz, jakby mu ten palec ukrócić.
Kiedyś siedzieliśmy przy kawie, słuchając prześmiesznych opowieści pewnego pastora o najdziwaczniejszych proroctwach, jakie usłyszał od ludzi w swoim kościele. Aż trudno było uwierzyć, że to prawda. Kiedy naśmieliśmy się tak, że aż rozbolały nas brzuchy, zapytałam się owego pastora, czy naucza ludzi na temat właściwego używania proroctwa. Odpowiedź ze zrozumiałych przyczyn była niewyraźna.
Jeśli chcesz mieć w Kościele proroków, nauczaj na temat właściwego używania proroctwa. Wyposaż osobę o namaszczeniu proroczym w fundament Bożego Słowa, a nie będzie mieć „chorych” objawień. Bo inaczej pewnego dnia Jezus powie: „Posyłałem do was proroków, a wy ich odsuwaliście”. To nie jest tak, że Bóg pośle ci od razu dojrzałego proroka. Zgodnie z Bożym planem to ty miałeś go ukształtować. W twoim Kościele pojawią się Dary Służb odmienne od twoich własnych, gdy dasz ludziom dużo wolności, także tej do popełniania błędów. Potrzeba dużo czasu, cierpliwości i wyrozumiałości. Bo musi być dużo przestrzeni tam, gdzie zlatują się orły.

Jedność w różnorodności

Bóg przygarnia. Okazuje czułość ludziom i zwierzętom (Ps. 36:7). Słowo Boże mówi, że u Boga na ołtarzu „nawet wróbel znalazł domek, a jaskółka gniazdo dla siebie, gdzie składa pisklęta swoje” (Ps. 84:2-4). Jednym słowem, On pozwala ptakom mieszkać w Domu Bożym, pomimo że wiąże się z tym nieunikniona obecność ptasich odchodów!
Pozwól wszystkim przychodzić do Domu Bożego. Jeśli chcesz naśladować Boga, inwestuj w ludzi o darach odmiennych od twoich, nawet jeśli z początku miałoby to przysparzać więcej kłopotów aniżeli pożytku. Kierując się Duchem, przekroczysz granice swoich własnych opinii, uszanujesz upodobania innych. Będziesz szanować też tych, którzy dla innych są tylko śmieciem. W ten sposób stworzysz przestrzeń wolności, która „zaroi się” żywym, chwalącym Boga stworzeniem. A kiedy Jezus będzie prawdziwie przez was wywyższony, On pociągnie do siebie wszystkich. Bo chwała Boża przejawia się poprzez jedność w różnorodności. To oczywisty cud, który porusza każde serce.

Monika Świerczyńska (Wiatrołap 2008)

Comments: Możliwość komentowania BOŻA CZUŁOŚĆ została wyłączona

DZIESIĘCIORO PRZYKAZAŃ

Cze
18

Powyższe wyrażenie – znane chyba wszystkim ludziom – z
reguły kojarzy się z legalistycznym podejściem do życia, ze zbiorem
reguł, z nakazami i zakazami, a więc z ograniczeniami i nudą. Warto
zadać sobie pytanie, czy intencją Boga było, żeby człowiek w taki
sposób je postrzegał. Aby na nie odpowiedzieć podejmijmy próbę wejrzenia w serce Boga i zgłębienia Jego myśli, w momencie, w którym przynosi Izraelowi swoje przykazania
– dar objawienia swoich dróg.
Na Górze Synaj Bóg zwraca się do Izraela z pytaniem, czy
chce być Jego szczególną własnością na ziemi, czy chce go
reprezentować pośród innych narodów i przez swój styl życia objawiać
Boży charakter (II Mojż. 20). Izraelici odpowiadają na to pytanie
twierdząco, gdyż znają Boga, który im tę propozycję składa. To Bóg
przecież swoją mocą wyprowadził ich z Egiptu i dał im wolność, zrobił
dla nich rzeczy, których sami nie byliby w stanie osiągnąć! Okazał im
łaskę. Dzięki Niemu są zbawieni – uratowani. Teraz ten sam dobry Bóg
zaprasza ich, by stali się Jego uczniami i pragnie być ich Nauczycielem,
nie wahają się powiedzieć Bogu TAK! Kto inny jest godny tego,
aby powierzyć mu życie? Kto, jak nie On, może je kształtować i mówić,
co jest dobre, a co złe. On, który dał to życie i wypuścił na wolność.
Gdy zatem mówią TAK, Bóg przekazuje Mojżeszowi dziesięć przykazań (z
hebrajskiego dosłownie: „dziesięć słów”), wypisanych Jego palcem na
kamiennych tablicach. Fakt, iż zostały wyryte w kamieniu oznacza, iż
nie podlegają w Bożych oczach dyskusji.

Zacznijmy od końca w podróży odkrywania miłości Boga do nas, ukrytej za jego przykazaniami.
Dziesiąte przykazanie brzmi: Nie pożądaj, nie pragnij domu swego
bliźniego, jego żony, ani żadnej rzeczy, która należy do niego.
Dom jest miejscem zamieszkania człowieka, jego warownią
i oazą. Tak jak dusza może przynależeć tylko do danego człowieka, tak
dom ma należeć tylko do niego. Nie wolno nam pożądać domu i życia
innych ludzi. Cóż niebezpiecznego i zwodniczego może się w tym kryć?
Kiedy pragniemy życia innego człowieka, nasz wzrok pada
głównie na niego. Nie skupiamy uwagi na odkrywaniu siebie, swojej
wartości w oczach Boga, swojego potencjału. Bożym marzeniem jest
przecież to, abyś zapragnął tego życia, które On dał wyłącznie Tobie.
Wtedy największą radością dla Niego będzie widzieć Ciebie
wyruszającego w poszukiwanie tego, kim jesteś w Nim. Podróż ta nie
powiedzie Ci się, jeśli skupisz swoje oczy na ludziach wokół Ciebie, zazdroszcząc im ich życia, żony, męża, dzieci, kariery, obdarowania czy też powołania. Spędzamy tak wiele czasu na rozmyślaniach o tym, jak wspaniale byłoby być kimś innym.

Marnujemy czas marząc, by okoliczności życia innych ludzi stały się naszym udziałem.

Jest to zajęcie nie tylko pochłaniające czas i energię. Ono demotywuje do
wzięcia odpowiedzialności za odkrywanie naszego życia. Bóg jest
cudowny i nie przeznaczył nas do życia małego i ograniczonego, ale do
życia pełnego potencjału w Nim. Ono nie ma być ciasnym mieszkaniem
M-1 czy M-2, lecz pałacem z ogromną ilością pomieszczeń i pokoi!
Niestety, wielu ludzi porusza się w obrębie malutkiego mieszkanka,
zupełnie nie mając świadomości, że Bóg przeznaczył ich do życia w
pałacu. W drodze przez życie tak słabo szukamy prawdy o nas samych.
Rzadko szukamy tego, co jest nam przeznaczone, albo ustajemy w
połowie drogi zakładając, że pewne rzeczy są po prostu dla nas
nieosiągalne. Mówimy: nigdy nie będę dobrze grać na gitarze, nigdy nie nauczę się języka angielskiego, nigdy nie uda mi się zostać misjonarzem… Wiele takich „nigdy” gości w
naszym języku. Zapominamy o czymś bardzo ważnym – że potrzeba czasu,
aby odkryć siebie samego, przezwyciężyć trudne doświadczenia czy
usunąć ograniczenia, ustanowione dla nas przez innych ludzi.
Pożądanie cudzego życia będzie tylko dodatkową przeszkodą. Pomyśl –
Twój Bóg wiedział o tym wszystkim tysiące lat temu i dlatego
powiedział do ukochanego Izraela (i mówi każdemu z nas) – nie pożądaj
życia kogoś innego!

Z wyżej omówionym przykazaniem wiąże się inne: Nie mów
fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. Jeśli zazdrościmy
komuś życia, to na pewno nie będziemy umieli wydać o nim prawdziwego
świadectwa. Dodatkowo to przykazanie kojarzy nam się często z plotkowaniem natomiast mówi ono też o wydawaniu opinii o danej osobie przed nią samą. Przykładem
niech będzie rodzic, który mówi dziecku w chwili szczerości: gra na
gitarze jest poza twoim zasięgiem, musisz się z tym pogodzić, im
szybciej tym lepiej. W ten sposób rodzic uniemożliwia swojemu dziecku
osiągnięcie potencjału, jaki jest mu pisany. Wypowiadając fałszywe
sądy czy wyrażając niesłuszne opinie, uczestniczymy w budowie
kłamstwa o Bożym stworzeniu. A przecież słowa mają moc i wypowiadając
je przynosimy życie albo śmierć. Drugą stroną tego przykazania jest
pragnienie uchodzenia w cudzych oczach za tzw. miłą osobę, która prawdy nie powie.
To także można nazwać składaniem fałszywego
świadectwa wobec drugiego człowieka, gdyż pozbawiamy go okazji
usłyszenia prawdy w miłości, która motywuje do zmian.

Nie cudzołóż. Dwa krótkie słowa dotyczące kradzieży
czyjegoś życia. Bóg kocha małżeństwo i w Jego sercu jest pragnienie,
by je chronić i wspierać. Gdy dwoje ludzi decyduje się przed Bogiem
być razem, wówczas otwiera się przed nimi perspektywa zbudowania
wspólnej przyszłości. I jest ona w oczach Boga święta. Cudzołóstwo
jest skradzeniem czyjejś świętej przyszłości, odbieraniem czegoś, co
zarezerwowane jest dla małżonków. Boży napis nad małżeństwem to:
„Święte – nie ruszaj”.

Następna w kolejności Boża instrukcja jest szczególnie
pomocna w budowaniu zdrowych relacji rodzinnych. Czcij ojca swego i
matkę swą – przykazanie z obietnicą, którą Pan Bóg ci daje, aby długo
trwały twoje dni na ziemi. Te słowa można rozumieć jako wezwanie Boga
do szanowania rodziców, troski i opieki nad nimi, gdy będą
w podeszłych latach, do zabezpieczenia ich bytu. Ale oprócz tego
słowo „cześć” (z hebrajskiego) wiąże się z „miarą wagi” i jest
wezwaniem do położenia na wadze, „zważenia” matki i ojca (oczywiście
nie w sensie dosłownym). Jest to po prostu zachęta, by nie traktować
lekko opinii rodzica, lecz poświęcić jej głębszą uwagę – a zatem, aby
ją zważyć, aby jej nie lekceważyć.
W tym przykazaniu jest również mowa o wysiłku, jaki
należy włożyć w relacje z rodzicami, by zobaczyć ich samych w
prawdzie. A więc podjąć wysiłek zrozumienia, dlaczego są tacy, jacy
są! Wielokrotnie obarczamy ich winą za niedociągnięcia (czasami
zupełnie słusznie). W przebaczeniu im może nam pomóc sama decyzja i
pragnienie przebaczenia, ale również próba spojrzenia na ich życie
oczyma Boga, z Bożej perspektywy. To nam pozwoli wejrzeć w ich serca.
Wtedy przestaniemy oskarżać i osądzać ich za ich niedoskonałości w rodzicielstwie. Szacunek dla nich w sensie prawa do zważenia ich życia (nie osądu) da nam wolność do przyjęcia od nich tego
wszystkiego, co piękne i wartościowe, pozwoli na odrzucenie pewnych
tradycji rodzinnych, nawyków lub grzechów, które naszym zdaniem nie
niosą życia.

Na zakończenie pierwsze „Słowo” z dziesięciu: Jam jest
Pan Bóg twój… nie będziesz miał innych bogów obok mnie… Tłumacząc
powyższe słowa bezpośrednio z hebrajskiego widać, że Bóg wzywa Izrael
i nas, byśmy nie rysowali, nie malowali na Jego obliczu innego boga,
abyśmy nie mówili o nim nieprawdy, nie przypisywali mu cech
charakteru, których nie ma, nie wykrzywiali jego dróg pośród ludzi,
nie wypaczali jego miłości, itp.
Bóg wie, jak ważny jest sposób przedstawiania Go innym
ludziom. Pamiętam, jak na początku mnie samej trudno było przyjąć
Boże przebaczenie i otrząsnąć się z potępienia tylko dlatego, że Bóg
jawił mi się bardziej jako sędzia niż ten, który przychodzi z
miłością i łaską do mojego życia. Ktoś przez długie lata taki obraz
Boga wymalowywał przed moimi oczyma i wydawało to plon. Dzisiaj widzę
Boga inaczej.

Wszystkie te przykazania dane są Izraelitom, gdy razem
stoją przed Bogiem, jako ludzie przez Niego uratowani i pragnący Go
naśladować. Jednak każde z nich jest skierowane do pojedynczej osoby.
Sami, w pojedynkę musimy zdecydować, czy wybieramy Bożą drogę dla
swojego życia. Jednocześnie, gdy indywidualnie tę drogę wybierzemy i
jesteśmy częścią wspólnoty, daje to wówczas możliwość zbudowania
czegoś unikalnego – świętego społeczeństwa ludzi, którzy świadomie, z
miłości do Boga żyją według Jego zamiaru. Jest to niezwykle
ekscytujące. Izraelici obozujący wokół symbolizującej Bożą obecność
Arki Przymierza mieli twarze zwrócone ku środkowi – bo tam stała
Arka. Tym samym widzieli Boga, ale również siebie nawzajem – byli w
relacji z Nim i w relacji z innymi ludźmi. Boże przykazania są
zaproszeniem do życia w społeczności z Nim (Bóg w centrum), ale
jednocześnie z szeroko otwartymi oczyma na siebie nawzajem – na tych,
którzy razem z nami podążają za Jezusem!

Magda Broda (Artykuł Wiatrołap 2008)

Comments: Możliwość komentowania DZIESIĘCIORO PRZYKAZAŃ została wyłączona

Cze
06

Zagubieni w czasie.
Zagubieni w swoich myślach.
Zabiegani by przetrwać, nie odczuwać bólu, zapomnieć.
W końcu złapani w zaciszu domu.
Zaskoczeni bólem zgromadzonym we wnętrzu.
Powracający, marnotrawni, oczekiwani, upragnieni.
Zrodzeni z miłości Boga do człowieka.
Wybawieni i usprawiedliwieni przez miłość.
Moralizka 5 czerwca 2008

Comments: Możliwość komentowania została wyłączona

Upragnione

Cze
05

Poświęcenie, oddanie, służenie, wierność.
Słowa naiwne, wymarłe, nie istotne?
Najgłębsze, cenne, upragnione.
Trudne, bolesne, niezastąpione.
Moralizka 4czerwca 2008

Comments: Możliwość komentowania Upragnione została wyłączona

Teraz jest czas? A jak ty myślisz?

Maj
18


Wierzę, że w trudnych momentach naszego życia w momentach, kiedy czeka nas zmiana Bóg posyła nam swoje proroctwa, by nas wyrwać z miejsca zastoju lub po prostu pokazać swoją przyszłość, która zawsze jest. Wierzę też, że warto czekać na takie właśnie słowo.
Może to kwestia mojej osobistej wiary a może również cos, co odbierzecie w waszych sercach.
Bóg nas zna i czasami, kiedy mówimy, że ok. rozumiemy to słowo na nasz temat, ale potrzebujemy 3 świadków Bóg w swej dobroci daje nam 500 świadków i pyta czy wystarczy.
Wierzę też, że dzięki jego słowu możemy zostać wyrwani i po prostu przeniesieni w Jego rzeczywistość.
I ciągle wierzę w przebudzenie i po prostu nie mogę o nim przestać marzyć.
Dlatego dodam następne proroctwo dla nas wszystkich 
Iza
Chuck D. Pierce
Glory of Zion Ministries 10.05.2008(Konferencja Spichlerza)
Wszystkie lata, które kończą się 8 są połączone z początkiem, czyli oznaczają nowy początek.
Wierzę, że stoicie na skrzyżowaniu i wszyscy razem musicie się zdecydować by przekroczyć je razem.
Stoicie w kluczowym momencie jako naród. Widziałem jak Bóg masuje wasze serca. Polska jest sercem Europy i z powodu ostatnich 10 lat Bóg musi je na nowo masować, by usunąć z nich głód, by usunąć bezpłodność.

Jesteśmy w następnym punkcie krytycznym i Polska jest kluczowa, jeśli chodzi o następne 3 lata.
Czasami nie wiemy, co się stanie jednak zawsze musimy być gotowi na jego przyjście
Widzę następujące 5 poziomów transformacji, które was czekają.
Ezech 36.26-27.

1. Bóg zaczyna pokazywać nam na nowy sposób myślenia. Nawiedza swoich liderów.
Zobaczcie ilu was na tej konferencji zgromadził.
Zaczyna poruszać się w miejscach, które są jak miejsca kamienne i konfrontować swoich ludzi..
2. Faza druga, w której daje nam swoje słowo prorocze, byśmy wiedzieli jak mamy prorokować
26 wer. prorok mówi dokładnie to, co Bóg mówi prorokuje do martwych kości.
3. Faza transformacji zaczyna się, gdy jesteśmy razem w jedności i wtedy tak ja czytamy w Ezechiela kości zaczynają się zrastać. W tej fazie przychodzi atak diabelski i wygląda jakby działanie Bożego Ducha zostało zatrzymane.
A on wzywa nas do kolejnego prorokowania, do wołania by ożywcze tchnienie przyszło
4. Życie wstępuje w naród
Wer 11.
Wtedy oni mówią o swoich porażkach. Czyli w tej fazie transformacji rozprawiamy się z porażkami z przeszłości, bo z nimi nie będziemy w stanie biec dalej. Czas na rozprawienie się z tym, co zatrzymywało wylanie Ducha i co spowodowało w przeszłości zranienie. Czasami nie wiemy, nie rozumiemy, dlaczego kiedyś Duch Boży się zatrzymał obwiniamy za to siebie albo innych w tej fazie transformacji Bóg pomaga nam rozprawić się z nimi.
W 12 wersecie Bóg mówi do proroka prorokuj znów.

5. Faza śmierci nadchodzi, gdy całun śmierci, który był nad naszym życiem jest rozerwany
W 13 i 14 wersecie I wyprowadzę was z waszych grobów.
Co przepowiedziałem to uczynię teraz włożę w was nowe serce i ducha.
Jesteście bardzo bliscy do przełamania się w tym narodzie.
Kiedy byłem na północy Polski Bóg pokazał mi wiejący tu wiatr i powiedział mi jesteście narodem żniwa.
Możecie więc zostać narodem przeszłości wciąż być trzymani przez ból albo to pokonać i wejść w Boże przeznaczenie. Pan jest blisko was oczekujcie zmian w tym roku.

Comments: Możliwość komentowania Teraz jest czas? A jak ty myślisz? została wyłączona

Wchodzimy w czas dwóch najbardziej przemieniających, oświecających miesięcy w tym pokoleniu

Maj
08

( 4 marca 2008 )
Głos zmiany pobudza nas, by wyjść z pustyni.

To, co się stanie w te dni wytyczy szlak dla naszego życia i naszego narodu. Pan obudził mnie o 1 w nocy 4 marca, wszedłem do łazienki i zauważyłem werset zapisany na ścianie łazienki i kolorach czerwony i żółty jak ogień Potem poszedłem ponownie do łazienki o 5 rano i werset stał się niebieski.
Pan zaczął mówić nie polegaj na swym zrozumieniu dziś. Wołam Cie byś pilnował drogi, która powstaje. Ja kształtuję i przebudowuję mój lud. Ścierające się, nieprzyjemnie okoliczności nasilą się przez kolejne 40 dni. Nie polegaj na swym zrozumieniu. Pokarzę ci rzeczy, o których nie wiedziałeś, w tym czasie. Sprawie, iż zobaczysz drogę, którą buduje. Nie popadaj w zrozumienie z przeszłości nawet w zrozumienie z minionych 40 lat. Bo przez kolejne 40 dni produkuje nowy czas zrozumienia w moim ludzie. Bo moja mądrość to nie twoja mądrość. Stwarzam bojaźń i zachwyt nad moją osoba.
Pokarze ci jak działa zły. Usłyszysz jego głos – ten głos, który ci przeszkadzał, konfrontował i wyśmiewał. Sprawie, iż powstaniesz. Moja sprawa powstanie w twoich ustach. Będziesz je wypowiadał i atmosfera wokoło Ciebie będzie się zmieniała.
Buduje drogę na twej pustyni, Nie będzie ona zbudowana z piasku. Fundament twej przyszłości jest budowany. Sprawie, iż zobaczysz ziemie, która jest ci przeznaczona. Nie polegaj na swym zrozumieniu. Pozwól, by te kolejne 40 dni były takimi, które zmienią atmosferę z hipnotyzującej siły na moc Boża pośród Ciebie.
Uhonoruj mnie okrzykiem! Błogosław moje imię. Bo moje imię zastępuje imię wroga u bram wejścia w twa przyszłość. Tam, gdzie wróg miał twoja drogę zastawiona wzbudzam Cie i daje ci autorytet byś wszedł w twe nowe miejsce.
Ufaj Panu całym swym sercem i nie polegaj na swym zrozumieniu. Na wszystkich swych drogach uznawaj mnie, a ja pokieruje twoją drogą. Nie patrzy tylko na swe okoliczności, nie polegaj na swym zrozumieniu. Utrzymuj swój umysł skupionym na mnie. Nie pozwól sobie położyć zaufania w swych umiejętnościach.
Zbuduje silny lud, który będzie panował w każdej sferze autorytetu. Sfery autorytetu będą zmienione przez kolejne 40 dni. Moc mego słowa w twych ustach sprawi, iż będzie przełom. Nie miń się z twoim oknem możliwości, ani tez nie upadnij w rozpoznaniu katalizatora, który stwarzam by przemienić momentum. Przyjmij namaszczenie, by skakać ponad górami, które ciebie zwodziły i onieśmielały.
Nie bój się burzy w tym tygodniu, ponieważ ja przemienię twoją drogę i sprawię, iż twoje czasy zmienia się. Staniesz naprzeciwko temu, co może cie powalić i będziesz przerażony. Ale nie bój się burzy. Patrzy na deszcz i na wiatr jak działają na twa korzyść. Usłysz potrząsanie kluczami, bo ja potrząsam bramami piekła. Dekret, który blokował ciebie i nie pozwala ci pójść do przodu nawet w twoich emocjach – jest teraz otwierany i możesz pójść do przodu.
Twoja droga stanie się prosta, tak bym Ja mógł poruszyć się na tej nowej drodze. To, co za wysokie będzie poniżone, a to, co zbyt niskie będzie podniesione. Mogę przywieść dumnych do właściwego porządku i przywieść pokornych do nowego miejsca szukania. Stwarzam prostą drogę dla was, by wejść w przyszłość. Zobacz drogę, po której wprowadzę cie w przyszłość Pozwól mi wejść pośród ciebie i przygotować drogę przez tą pustynie do kolejnego miejsca.
Ja kontroluje początek i koniec. Nie ma niczego na ziemi, co jest poza mym panowaniem. Zgódź się by moja wola została uczyniona na ziemi tak to jest i w niebie. Spójrz w górę i zobacz mnie, jako króla, który panuje. Zobacz drogę nieba jak się buduje na ziemi wokoło ciebie. Nie proszę cie byś szedł w dół, lecz w górę! Znajdź drogę do miejsca, które mam dla Ciebie. Słysz mój głos na pustyni. Choć byłeś nie pewny drogi, która masz iść dziś zaczynam nazywać cię nowym i świeżym. To jest czas, z którym nie możesz się minąć, okno mego momentum. Nie bądź zadowolony i nie siedź ucząc się każdego dnia, ponieważ moje nauczanie samo nie wprowadzi ciebie w kolejne miejsce. Musisz mieć namaszczenie, by skakać przez góry. Moje powołanie idzie z nieba.
Walcz – wojuj przez 21 dni by widzieć moje powołanie jak przychodzi. Ci, którzy usłyszą to wołanie, które mam dla nich w tej godzinie wiedza jak iść za tym wołaniem, które poszerzam. Tu nie chodzi o osobę, za która idziesz, chodzi o to wołanie. Ona daje, ustawia kierunek wyjścia z jednego miejsca w drugie. Usłysz to wołanie! Mój głos wchodzi w twą dolinę i w twa pustynie i mówi Przyjdź do mnie!
Teraz jest czas przebudowy wizji. Teraz jest czas odnalezienia twego miejsca, by stać na ziemi miejsca, które się nie zapadnie, ziemi, którą nie będzie zamętem dla ciebie, ani ciebie nie usidli. Usłysz mój głos na pustyni. Bo po 40 dniach zacznę kwalifikować tych, którzy przyjęli i poszli za moim powołaniem!
Nie pozwól by glos wroga zamącił Tobie przez kolejne dni. Będziesz zaczepiany trzy razy, by zatrzymać ciebie przed szukaniem i staniem mocno na tej drodze, którą buduje by przeprowadzić ciebie w nową rzecz. Przyglądaj się uważnie i rozpoznawaj różne głosy tej godziny. Głosy przyniosą zamęt do twej sfery. W pośrodku tego czasu musisz wiedzieć, za czym iść. To jest czas, w którym zamęt w twej sytuacji finansowej i stanie świata stworzy złe emocje prowadzące do strachu.
Je jestem Panem złota i srebra. Ja jestem tym, który uwalnia nowe finanse. Ja jestem tym, który sprawia, że rzeczy odchodzą byś mógł pójść i przejść przez bramy, które ma dla Ciebie. Nie pozwól, aby ta wąska ścieżka, która jest przed Toba wydawała się za stroma. Ja czynie prostą ścieżkę i sprawiam, że jesteś prowadzony w nowy sposób przez te 40 dni.
Nie byłeś na tej drodze przedtem. Narody się chwieją! Rządy mego królestwa zaczną powstawać i tworzyć wpływ na rządy tego świata. Ja jestem Bóg, który stwarza Drogę, która może być tylko widziana oczami, tego, który zna moją chwalę. Będziesz mnie znał, jako Króla i władcę. Ja poniżyłem bogów Egiptu. Ja poniżyłem imperium rzymskie.
Pozwól mi tworzyć słowa w twoich ustach, by konfrontować te rzeczy, które zatrzymują ciebie przed znalezieniem drogi, która przygotowałem na pustyni. Tylko mój głos może ciebie prowadzić przez nią i przez tą wąską ścieżkę. Wpośród tych trzech konfrontacji teraz formułuje słowa dla ciebie byś użył ich by zatrzymać wroga przez zalaniem cie. To jest zbiorowe powołanie nad moim ludem by powstał. W tym zbiorowym powołaniu musicie być ludem, który wie jak konfrontować atmosferę wojny wokół was.
Wzbudzam czas ścierania się, który sprowokuję cię i wzbudzi w Tobie moją zazdrość tak byś powstał w nowym płaszczu przeciwko siłom piekła pośród ciebie. Wzbudzę starcie! Sprowokuje mój lud do działania. Obudź się ze snu i otępienia i usłysz mnie teraz i wyjdź. Nie polegaj na swym zrozumieniu. Idź z moim przepływem i patrzy jak czynie prostą ścieżkę. Przyglądaj się jak ścieżka się uporządkowuje.
Odnów fundamenty. Jestem gotowy ponownie budować. Zacznę budować twoją przyszłość. Wejdź na drogę, na która ciebie wołam. Nie obawiaj się ponieść wysiłku by znaleźć to, co jest ukrytym skarbem, który użyjesz by budować mój ołtarz w tej godzinie. Dziś ciebie pobudzam. Intensywność tego czasu jest teraz na Tobie. Pobudzam Ciebie i wołam Ciebie byś słyszał to, co wchodzi w twą atmosferę. Bądź wolny od ducha głuchego i niemego, który zatrzymywał ciebie przed mówieniem i słyszeniem we właściwym czasie. Powstań i buduj ścieżkę. Zmieniaj atmosferę i będziesz w stanie zająć miejsce w tej ziemi. Niech Syjon pójdzie. Wołam Syjon w tobie by powstał. Przygotuj się na szybką zmianę. Przygotuj się na szybką zmianę. Napisz wizje. Niech będzie jasna. Przygotuj się na szybką zmianę. Wołam o nowe uwolnienie mocy przez te 40 dni. Nie polegaj na swym zrozumieniu. Idź w moim kierunku i stwarzaj zmianę.
Błogosławieństwa
Chuck D. Pierce
Glory of Zion Ministries

Comments: Możliwość komentowania Wchodzimy w czas dwóch najbardziej przemieniających, oświecających miesięcy w tym pokoleniu została wyłączona

Byliśmy jak we śnie

Maj
08


(Urywki z komentarzami i przemyśleniami tylko dla odważnych, wątpiących i tych w zamieszaniu)
Przedwczoraj Todd opisywał, rzeczy, które mają prawdziwe znaczenie, mówił to, co jak mniemam każdy ma w swoim sercu, że ciężko mu żyć bez Bożej chwały i obecności mając na myśli taką jej ilość, jakiej teraz doświadcza.
Uważam, że każdy z nas tęskni za przebudzeniem, tęskni za Bogiem poruszającym się w mocy w naszym kraju. Ja i Magda nie jesteśmy tu wyjątkami, a teraz oglądając jak Bóg się porusza, to dopiero czujemy jak spragnieni jesteśmy.
Todd mówił, że codziennie według swego zwyczaju spędzał czas z Bogiem i codziennie Bóg go dotykał swoją obecnością. Mówił, że jak większość głoszących musiał wybierać pomiędzy codziennym zabieganiem i zatroskaniem o kościół a siadaniem w Bożej obecności.
Nawet teraz twierdzi, że jego codzienne spotykanie się z Bogiem jest cenniejsze od wszelkich rzeczy dziejących się teraz na Florydzie. Przez ostatnie 3 miesiące zanim pojechał na Florydę modlił się dłużej niż zwykle, Bóg nawiedzał go szczególnie, odczuwał jakby wielki obłok Bożej chwały spływał do jego pokoju i ogarniał go.
To wygląda jak przebudzenie zapowiadane w latach 70, to nie jest przebudzenie jednego człowieka, jego Todda, a Boży ogień dla każdego z nas, Bóg objawiający swoją moc.
Są już 3 wskrzeszenia z martwych. Na wczorajszym spotkaniu Tod Powiedział czuje, że ktoś właśnie umiera módlmy się, po minucie ktoś zadzwonił mówiąc dziewczyna złożona w kostnicy właśnie wróciła do życia.
Modlę się o bilet dla Marka dla siebie i dla innych pastorów, którzy mają pragnie i głód by tego doświadczyć i przywieść tutaj, to szalone wiem, ale to pragnienie serca, „kupa” kasy tak, ale czuję, że to ważne, co Bóg tam robi dla mojego życia i dla nas i dla Polski.
Tu co i jak z tego przebudzenia brać oczywiście każdy z nas powinien kierować się sercem nie umysłem, sercem, bo ono podpowie i obudzi Boże pragnienia w tobie.
Jeśli chodzi o obawy, czy to Bóg czy nie? To normalne żyjemy przecież w czasach ostatecznych, dlatego serce jest tak ważne. Czy to na Florydzie skręci z Bożych dróg być może? Skończy się być może? Jakie to ma jednak znaczenie? Paweł pisze byśmy zapoznali się nie ze słowem, ale za słowem, w którym przejawia się moc Boża. Patrząc na to, co dzieje się na Florydzie czuję jakbyśmy wszyscy biegli jak we śnie………nie mogąc uwierzyć, że to ma miejsce a oglądanie na god.tv jest bezpłatne i takie dostępne.

14 lat temu miałam wizję Chwały Bożej, zrobiłam po niej rysunek. Jest na nim scena, człowiek a za nim Jezus a przed sceną leżą uszy, oczy, nogi ręce, serca płuca, szczykawki po narkotykach, mózgi, itd. martwi ludzie, a dalej ludzie biegnący zobaczyć Chwałę Bożą. Te kończyny, uszy oczy to symbole, Bóg ma moc uzdrowić lub po prostu wymienić nasze organy- jak słychać ze świadectw ludzi napływających na Florydę.
Ma moc by rak, który jest iście demonicznym działem został wyrzucony w imieniu Jezusa.
W tej wizji przyjechał do mnie anioł, rozmawiał ze mną na wzgórzu pod nami rozpościerała się wielka dolina, a ja myślałam, że to wygląda jak Armagedon i zaraz pojawią się 2 armie ( skomentuje tu siebie, to brzmi jak szaleństwo, ale tak było).
Zamiast armii pojawiło się tam tysiące biegnących ludzi. Widząc to w końcu zapytałam anioła, gdzie oni biegną? Zobaczyć Bożą chwałę, powiedział, mówiąc to podał mi zwój, na którym jak na kamieniu wyryte było Boża chwała. Zapytałam w swojej naiwności, czy przeze mnie ma płynąć Boża chwała?
Spojrzał sie tak dziwnie jakby nie rozumiał.
Powiedział wtedy możesz biec razem z nimi, możesz biec i brać.
I pobiegłam. Było nas tam wielu, wielu miało dystynkcje wojskowe świadczące, że są dowódcami, szanowaliśmy się każdy wypełniał to, do czego został posłany i byliśmy jak we śnie……….
Później Bóg potwierdzał mi jeszcze 2 krotnie wagę oczekiwania na chwałę Bożą.
Może, dlatego ciągle we śnie i na jawie marzę o przebudzeniu w Polsce, to brzemię Bożej mocy po prostu płonie we mnie jak ogień od dnia tej wizji. Wiem tak trudno jest biec bez namacalnej Bożej obecności, ile razy już odpuszczałam sobie, chciałam zrezygnować, czułam się nieadekwatna, grzeszna, zła, czułam się najgorszym grzesznikiem i tego używał diabeł, by mnie zniechęcić oziębić.
Wczoraj, kiedy Tedd powiedział, że zmagał się ze strasznym odrzuceniem ludzi, którzy nie wierzyli, że taki człowiek może służyć Bogu, a był strasznym grzesznikiem przed nawróceniem siedział do 17 roku życia 5 razy w więzieniu, pił, brał narkotyki. Potem był hardy, ostry, czasami mówiono mu, że to nie odwaga a bezczelność, ale Bóg nieustannie dawał to brzemię do jego życia i nieustannie zapewniał o swojej miłości aż zaczął umierać dla siebie i żyć dla Jego pragnień. Wczoraj, kiedy o tym opowiadał jakby stara odwaga powstała we mnie, jakby mój Duch został napełniony wiarą i Boża chwała wypłukała cały strach, smutek, zniechęcenie pozostawiając tylko pustkę, a w niej Jego brzemię.
Kochani, możemy rozważać mnóstwo wątpliwości zastanawiać, prowadzić dyskusje o uzdrowicielach itp. możemy też po prostu pobiec i zabrać, porwać, ukraść to, co tam Bóg ma dla nas i przywieść to tu na naszą suchą ziemię.
Iza
Pewien pastor zwrócił uwagę na proroctwo Chuck D. Pierce który, w piątek będzie w Gdańsku a w sobotę w Warszawie na jednym spotkaniu konferencji w Spichlerzu. Napisał je, zanim wybuchło poruszenie na Florydzie, okazuje się, że najbliższe 2 miesiące będą bardzo ważne, jeśli chodzi o przebudzenie. Przeczytajcie sami………………….

I kochani zróbcie coś ze swoim głodem Boga, zapragnijcie…………….

Comments: Możliwość komentowania Byliśmy jak we śnie została wyłączona

Ciąg dalszy z Florydy

Maj
06

Dwa wieczory temu podczas spotkania na stadionie przyszło namaszczenie do uwolnienia od warowni diabelskich w umyśle. Do tej pory spotkania przebudzeniowe na Florydzie cechowały się, jak mówi Todd, brakiem świadomości opozycji szatana. Wielkość namaszczenia i bożej chwały, jakie nawiedzały obecne spotkania wypierała dzieła diabelskie i odczuwało się pełnię Bożej obecności, jego suwerenne działanie, bez opozycji wroga. Prorok Bob Johns przekazał wejrzenie, które dostał odnośnie tego poruszenia, spotkania te zaczynają być zauważane przez świat i szczególnie nie podobają się wyznawcom i liderom New Age. Potrzebujemy być tego świadomym. Ponownie pojawiło się na samym spotkaniu namaszczenie ku uwalnianiu z chorób psychicznych, schizofrenii, depresji, opresji, braku snu, wszelkich zniewoleń w umyśle i od nałogów. Ludzie związani przez lata strachem, bezsennością dotykani byli przez Boga i składali o tym świadectwo. Doświadczali manifestującej się Bożej obecności, namacalnej relacji i przychodził upragniony pokój od Boga, którego latami nie doświadczali przychodziła wolność od udręczania demonicznego. Pojawił się tam mężczyzna, który poprzedniego wieczoru przyszedł na spotkanie z pistoletem by się zabić dotknięty jednak mocą Bożą nie mógł tego zrobić, co więcej przyszła do jego życia wiara, że jego problemy małżeńskie są rozwiązywane przez Boga.
Wciąż śledzimy 10 letniego chłopca z porażeniem mózgowym, który 3 wieczory temu zrobił pierwsze 5 kroków w życiu. I wołał do mikrofonu składając świadectwo miałem Boży sen, że chodzę i teraz się realizuje. Na to spotkanie mama przyprowadziła go mówiąc nie chce siadać stał 20minut nigdy wcześniej tego nie potrafił. Przyszła kobieta, którą Bóg uzdrowił z 3 widocznych na szyi guzów, po prostu zniknęły.
Wygląda na to, że podobne rzeczy zaczęły dziać się w Irlandii, skąd przyjechało kilku pastorów.
Zaczęli tam wieczorne spotkania uzdrowieńcze. Z relacji telefonicznej jednego z nich wiemy, że jeden z członków jego rodziny z powodu wypadku umarł i
po 20 minutowej śmierci, mózg jego przestał pracować człowiek ten powrócił do życia kompletnie zdrowy. To tyle cdn. oglądnijcie zaczerpnijcie tego dla naszej suchej ziemi.
Magda i Iza ( 2 połowie)

Comments: Możliwość komentowania Ciąg dalszy z Florydy została wyłączona

Przebudzenie uzdrowieńcze w USA – Floryda – kwiecień / maj 2008.

Maj
05

Przebudzenie uzdrowieńcze w USA – Floryda – kwiecień / maj 2008.
WWW.freshfire.ca.com może oglądać na WWW.god-tv
Przebudzenie to było zapowiadane przez wiele służb proroczych w USA! Obecnie spotkania mają miejsce na stadionie z udziałem 12 tysięcy ludzi, rozpoczęły się kilka tygodni temu od grupy 600 ludzi. Dziś transmitowane za pośrednictwem God Tv – sięgają ludzi w ponad 240 narodach świata, niosąc moc bożą i uzdrowienie.
Rozpoczęło się w wyniku służby Todda Bentley – z pochodzenia Kanadyjczyk. W XX wieku Ameryka została dotknięta przez potężne przebudzenia uzdrowieńcze, na których czele stali Aimee Semple McPherson, A.A Allen, T.L.Osborne, William Branham, Oral Roberts, Kathryn Kuhlman, John G Lake.
Ponowne takie poruszenie było zapowiadane od lat. Todd Bentley w wieku 19 lat przyszedł do poznania Jezusa, wychował się w rodzinie gdzie ojciec był alkoholikiem i narkomanem swój pierwszy kieliszek wypił z ojcem w wieku 11 lat. Bóg w sposób suwerenny i natychmiastowy uwolnił go z nałogów. W wieku dwudziestu kilku lat został namaszczony przez Boga i otrzymał dar uzdrawiania. I zaczął swoją służbę. Służbę Fresh Fire rozpoczął na spotkaniach młodzieżowych z kilkoma pastorami w piwnicy kościoła Anglikańskiego w piątki wieczorem. Jako pastor młodzieżowy modlił się w Abbotsford w Kanadzie o przebudzenie przez okres 2 lat, po czym rozpoczął między kościelne spotkania przebudzeniowe dla młodzieży. – FRESH FIRE. W 1997 rozpoczął wraz z innymi usługującymi spotkanie dla głodnej Boga młodzieży. Te spotkania były platformą dla Todda do praktykowania modlitwy o chorych, głoszenia, słowa wiedzy i darów Ducha Świętego. Te piątkowe spotkania młodzieżowe rozwinęły jego służbę w darach Ducha Świętego. W tym czasie nie pracował w kościele, lecz zawodowo w młynie. Nie musiał martwić się o swoją reputację. Jego pierwsze uzdrowienie miało miejsce w piwnicy kościoła Anglikańskiego Świętego Mateusza, gdzie to młoda kobieta o krzywym kręgosłupie, która nie mogła stać prosto została uzdrowiona. To były początki jego służby.
Cd nastąpi, Magda Broda
Informacje zaczerpnięte z książki: Todd Bentley – Christss healing Touch

Comments: Możliwość komentowania Przebudzenie uzdrowieńcze w USA – Floryda – kwiecień / maj 2008. została wyłączona

Boże Poruszenie na Florydzie

Maj
05

Zaczęło się w kwietniu tego roku od konferencji uzdorwieńczej i zamiast skończyć się po upływie kilku dni trwa aż do dzisiaj ciągle rosnąc. Tysiące ludzi jest uzdrawianych z raka, uwalnianych od narkotyków
I to również za pośrednictwem god.tv i Internetu.
Nie wiemy jak wielkie jest to poruszenie, ale god TV odwołało większość programów i w ostatnim tygodniu puszczało w większości tylko to, co działo się na Florydzie jest to niesamowity objaw Bożej mocy na Florydzie, który zmienia i dotyka tysięcy spragnionych Bożej obecności ludzi. Niesamowite jest to, że większość z nas czytając w biblii dzieje apostolskie była dotknięta, zmieniona nieraz uzdrowiona.
A teraz na żywo przez god.Tv pierwszy raz tak bezpośrednio możemy śledzić Boże poruszenie i być przez nie dotknięci.
Więcej napisze Madzia

Comments: Możliwość komentowania Boże Poruszenie na Florydzie została wyłączona

News, czyli Boże działania na świecie

Maj
05

Tu chcemy pisać o wydarzeniach, które są ciekawe, dotykające, czyli o tym, co Bóg czyni na Świecie w Europie no i w Polsce, jeśli jakaś konferencja bardzo was dotknęła, piszcie do nas w miarę możliwości chcielibyśmy tu umieszczać informacje o wydarzeniach, w których warto wziąć udział lub z których przekazu czyli nagrań warto skorzystać.

Comments: Możliwość komentowania News, czyli Boże działania na świecie została wyłączona

Zwrócę serca ojców ku synom…

Kwi
29

Cóż za cudowna Boża obietnica! Znamy ją z ostatniej księgi Starego Testamentu – księgi Malachiasza i ostatniego wersetu, po którym proroczo nastąpiło 400 lat milczenia, aż do przyjścia Jezusa.
Jest to obietnica ciągłości przekazu między pokoleniami, zwrócenia serc dzieci ku rodzicom, a rodziców ku dzieciom, obietnica relacji pełnych miłości, zaufania, szacunku i czerpania z dorobku tych, którzy byli przed nami. Jest to jakość życia, jakiej pragniemy. Duch czasu w którym żyjemy jest temu zupełnie przeciwny. Jest to duch łamiący relacje między pokoleniami i gardzący mądrością, jaka może być przekazywana. 2 Tym. 3,1-5 opisuje stan pokoleń i nastawienie serc: ludzi samolubnych, chciwych, chełpliwych, nieposłusznych rodzicom, nie okazujących wdzięczności, ludzi, którzy kochają bardziej przyjemności życia niż Boga… lista jest długa. To właśnie ten duch przyczynia się do tego, że dzieci zamiast darzyć zaufaniem i szacunkiem swoich rodziców, odwracają się od nich, nie dzielą się z nimi swoim życiem, a raczej dystansują się od kontaktu z pokoleniem rodziców, uznając że nie ma ono im nic do zaofiarowania. Ta wyżej wymieniona obietnica została nam jednak dana, i żyjąc z Bogiem przez pokolenia, mamy nadzieję na coś zupełnie innego! Przykłady tego dającego życie kontaktu miedzy pokoleniami, przykłady serca syna zwróconego ku ojcu i odwrotnie, znajdujemy w Biblii. Dowodem tego są Mojżesz i Jozue. V Mojż. 34,9 mówi o tym, że Jozue był pełen ducha mądrości, ponieważ Mojżesz włożył nań swoje ręce. Akt włożenia na Jozuego rąk był ukoronowaniem relacji wzajemnego szacunku. Bóg przekazał coś Jozuemu w momencie, gdy Mojżesz nałożył nań swe ręce. Serce Jozuego było pełne wsłuchiwania się w głos Mojżesza (towarzyszył mu wiernie krok po kroku w różnych etapach służby i wyzwań), uczył się, pytał, badał, patrzył na zwycięstwa i porażki Mojżesza. Z drugiej strony Mojżeszowi towarzyszyło zapewne przekonanie, że ma Jozuemu coś do przekazania, coś znaczącego i kluczowego. Tą rzeczą jest mądrość Boża! Mądrość Boża przekazywana przez Ducha Bożego, która jednak przepływa przez innego człowieka.

Każdy z nas taką zdolność od Boga posiada, by przekazać coś z Ruah, coś z ducha mądrości. Przekaz międzypokoleniowy jest odwiecznym planem Boga, pragnieniem Jego serca, ale też i pragnieniem naszych serc, szczególnie jeśli pracujemy z dziećmi i młodzieżą. Ale aby to się wydarzało podstawą jest oparcie naszych relacji na innym duchu niż opisany wyżej – duch tego świata. List do Filipian 2,1-4 zachęca nas, abyśmy nie czynili nic przez kłótliwość, ani z chęci wyniesienia siebie, ale w pokorze uważali jedni drugich za wyższych od siebie. Żyjąc tak będziemy budowali platformę do przepływu życia między pokoleniami, doświadczymy jak nasze serca i twarze obracają się ku sobie!

Magda Broda

Comments: Możliwość komentowania Zwrócę serca ojców ku synom… została wyłączona

wdzięczność czy… bezmyślność

Kwi
19

Ostatnio czytałam, Tłum biblii zrobione przez Ewangeliczny instytut biblijny i Ligę biblijną, jest naprawdę ciekawe. Wstrząsnęły mną wersety listu do Rzymian.
Rzym1, 21-22 Poznali zatem Boga. Nie oddali mu jednak należnej czci. Nie okazali mu też wdzięczności, jako Bogu. Mnożąc wątpliwości stali się w końcu niezdolni do poprawnego myślenia. Na bezmyślność ich serc nałożyło się ponadto zaślepienie. Podając się za mądrych są właściwie głupi.
Paweł we wcześniejszych wersetach pisze, że każdy mógł i może poznać Boga, przez stworzenie i jego dzieła. A potem pisze, że jak go poznamy to powinniśmy mu oddać należytą cześć. Czyli uznać Bogiem i okazać wdzięczność.
Wiecie kiedyś myślałam, że jak zobaczę niesamowite uzdrowienie szczególnie, jeśli to ja będę jak my to mówimy kłaść ręce na chorego, czyli zobaczę Boga w działaniu, to naprawdę moja wiara wzrośnie, poznanie Boga wzrośnie, więc i moja wdzięczność do Boga wzrośnie.
I wiecie, „naoglądałam się do woli” cudów, bo Bóg po prostu używa każdego z nas, kto tylko wierzy.
Okazuje się jednak, że my ludzie wierzący w Boże prowadzenie owszem zwiększamy nasze poznanie Boga, ale nie dzięki jego cudom i znakom a dzięki jego słowu, które nam dał w biblii i dzięki relacji z Nim samym.
Jeśli natomiast chodzi o samą wdzięczność to tą postawę serca na pewno powinniśmy pielęgnować, ale podobnie okazywanie jej nie może być uzależniane od tego jak wielkich cudów doświadczamy czy od tego jak często On się do nas przyznaje .
Bóg ustawicznie coś czyni w nas i przez nas choć może nie jest to za każdym razem spektakularne. Powoduje jednak w nas potężne zmiany, zmieniamy się na jego obraz a to jest niesamowity cud. Nie dzieje się tak, dlatego, że my tego bardzo chcemy lub inni tego oczekują a dzięki i przez jego łaskę, która wręcz rośnie na naszej zwykłej wdzięczności.
Jeśli wdzięczności nie będzie naszym codziennym nawykiem, to nie uwielbimy Boga we właściwy sposób. Bez tego nawyku wdzięczności zaczną pomnażać się w naszych myślach wątpliwości odnośnie Jego planu dla nas, odnośnie naszego życia, naszej społeczności itd. I może się okazać, że kościół, który jest w rzeczywistości fajny w naszych oczach już nie jest. Mąż, którego mamy od 10 lat stał się jakiś taki ni jaki, ludzie, którzy nas otaczają to religia a wymodlona praca to jakąś porażka.
Jak to jeden brat pastor powiedział: „U nas na początku Polski to ludzie myślą, że myśli po prostu sobie płyną i nie da się ich zatrzymać, bo niby jak, są jak chmury więc i po co?”
Myśli jednak coś niosą i gdzieś nas prowadzą to nośniki wątpliwości lub wdzięczności, miłości lub wzgardy. Jeśli te wątpliwości się namnażają tracimy zdolność do poprawnego myślenia, tracimy zdolność do właściwej oceny sytuacji a nasze serce staje się bezmyślne. A na to natychmiast nakłada się zaślepienie.
Ponieważ dobrze jest jak biblia mówi patrzeć na ptaki, to dobrym przykładem jest tu ptak zwany głuszcem, jak tokuje ( czyli śpiewa i tańczy i walczy o względy innych kur) to myśliwy może podejść bardzo blisko do niego, bo ogłuchł w słuchany we własne i cudze tokowanie i przestał być ostrożny albo po prostu rozsądny.
Podobnie z nami jak się zasłuchamy we własne i cudze „tokowanie”, czyli myśli niosące wątpliwości zamiast w nasze serca to nas diabeł podejdzie, jako ślepych i głuchych, właściwie jak czytamy w liście do Rzymian jak głupich.
Brak wdzięczności to właściwie taki sygnał wskazujący na to, jak czytamy w 28wersecie, że poszanowanie Boga przestaje być ważne. Dlatego Bóg wydaje takich ludzi na pastwę rozumu, niezdolnego do trafnych ocen, czynią więc to, co nieprzyzwoite.
Nie mogą, więc trafnie oceniać, czynią wiec to, co nieprzyzwoite, czyli co jest niegodne, niedobre, niewłaściwe, czego by nie zrobili gdyby poszanowanie Boga, zwykła wdzięczność była dla nich ważna.
Tak więc Bóg pragnie, aby nasze serca były pełne wdzięczności, byśmy nie namnażali w nich ludzkich wątpliwości i byśmy sercem a nie rozumem niezdolnym do trafnych ocen się kierowali.
Bo to jest jego droga dla nas to jest Droga ducha.
Iza C

Comments: Możliwość komentowania wdzięczność czy… bezmyślność została wyłączona

owoc światłości

Kwi
16

Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane. (…) Bo owocem światłości jest wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda. Dochodźcie tego, co jest miłe Panu. (…) Baczcie więc pilnie, jak macie postępować nie jako niemądrzy, lecz jako mądrzy, wykorzystując czas, gdyż dni są złe”. (Ef. 5.1,9,10,15,16).

Czytając dziś ten fragment zdałam sobie sprawę, że Paweł pisząc o owocu światłości i wymieniając w nim dobroć i sprawiedliwość, i prawdę, używa łącznika, czyli pisze, że owocem jest: dobroć i sprawiedliwość, i prawda.
Zatem jeśli nasz owoc jest tylko sprawiedliwością, to nie jest już owocem światłości, a raczej owocem prawa, według którego nauczyliśmy się funkcjonować.
Co do dobroci – jeśli jest to dobroć sama w sobie – może być tak naprawdę owocem zmiłowania, bez poznania prawdy Bożej odnośnie danej sytuacji. Jeśli natomiast jest to owoc samej prawdy, może być w zasadzie owocem podyktowanym nam przez nasze obecne poznanie, które wcale samo w sobie nie daje bezpieczeństwa nie popełnienia błędu.
Owocem światłości jest więc łącznie: wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda. Dlatego chcąc postępować jako dzieci światłości, dobrze byłoby patrzeć przez dobroć, którą mamy okazywać innym i sprawiedliwość będącą usprawiedliwieniem, które jest w Nim – nie w nas i w naszej własnej prawości – bo wtedy prawda ma swoją prawdziwą moc wyzwalania.
Co więcej, śmiem twierdzić na podstawie tego fragmentu, że Duch Święty nie jest zainteresowany wprowadzaniem nas we wszelką prawdę po to, abyśmy wiedzieli co jest grane. Inny duch to może, owszem. Boży Duch jest zainteresowany i zaangażowany we wprowadzanie nas w prawdę w momencie, kiedy nasze serce jest pełne dobroci i usprawiedliwienia. Bo wtedy dochodzimy tego, co jest miłe Panu.
Kierujemy się rozsądkiem i rozumiemy to, co Bóg chce nam pokazać ze swojej perspektywy, większej od naszej – może dlatego czasami niezrozumiałej na początku. „Nie bądźcie nierozsądni, ale rozumiejcie, jaka jest wola Pańska”. (Ef. 5,17).
Podobnie czytamy w liście do Rzymian (12, 2): „A nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe”.
Czy ktoś pamięta, jakim sposobem przemienia się umysł albo go raczej odnawia? Ja znam jeden sposób: trzeba zacząć myśleć jak Słowo Boże – ale nie jak jedno ze słów, które nam akurat w oko czy w ucho wpadło. Przecież diabeł przemawiał do Jezusa fragmentami ze Słowa Bożego, chcąc namówić go do rzeczy, które nie były w zgodzie z planem Bożym.
Warto więc patrzeć całościowo, co jest zgodne z jego owocem, co jest sprawiedliwe, dobre, i co jest prawdą. Albo jak czytamy w liście do Rzymian: co jest wolą Bożą, która jest dobra i miła, i doskonała. Czyli co jest Jego planem – nie moim. Kochane, pomyłki i cielesność są wpisane w nasze życie. Bóg wie o tym jak łatwo je popełniamy, ale jest dobry, dlatego kiedy patrzymy przez dobro i usprawiedliwienie, wówczas prawda połączona z pokojem sama przychodzi, a my zanurzeni w Jego wolności możemy powiedzieć za Pawłem: w tym wszystkim zwyciężamy, przez tego, który nas umiłował.
Iza C

Comments: Możliwość komentowania owoc światłości została wyłączona

a trudno

Kwi
10

Wycięta ze zdjęć,
Usunięta,
z plikiem listów obwiązanych czarną wstążką.
Czy na własne życzenie?
Czy w skutek okoliczności nieszczęśliwie poskładanych?
Położona w niepamięci wraz ze stertą bolesnych wspomnień.
Niepytana, co myśli, czuje,
Niepytana tym razem, jutro, na zawsze.
Skazana.
Uniewinniona? Oczyszczona?
Obmyta przez Niego.
Krwisto czerwona w ludzkim oku.
Biała jak śnieg w Jego sercu.

Czymże jest odrzucenie w obliczu łaski ?

Czymże jest powrót?
Jak nie przedarciem się przez ból własnych uczuć.
Zawieszona między niebem a ziemią.
Wpatrzona w Niego.
Dokąd zmierzasz Panie?
Czy czyste piękno zradza się w bólu?
7kwietnia, Moralizka

Comments: Możliwość komentowania a trudno została wyłączona