Kim będziesz się opiekowała? – czyli ciąg dalszy o Józefie.

Mar
27

To jest dosyć intrygujące pytanie w naszym chodzeniu za Bogiem. W opowieści o Józefie znajdziemy wiele wskazówek, tego co Bóg czyni z człowiekiem, do czego powołuje i nad kim powierza nam piecze! Życie w tym temacie może przybrać dosyć niespodziewany bieg. Na początku jeszcze w domu ojca Józefa usłyszał proroczo z jego ust, iż ma dbać o szalom (powodzenie, pełnie ) swych braci. Choć z pewnością nie pojmował wymiaru tych słów jego życie stanie się ich wypełnieniem. Po tym jak zostaje sprzedany przez braci i ląduje w więzieniu w Egipcie, czytamy w r.41 o tym, że faraon ma dwa sny, których nikt nie umie mu zinterpretować. Werset 8 mówi o tym, że faraon jest zaniepokojony w duchu- po tym jak ma sen, jego cała osoba jest w pogotowiu, przeczuwa iż coś ważnego się dzieje, a on do końca nie pojmuje znaczenia tej rzeczy! Jakaż frustracja. Dodatkowo tekst hebrajski używa na określenie ducha faraona Ruah- czyli Duch Boży. Czyżby Duch Boży był nad tym pogańskim władcą, trochę kłóci się to nam z naszym wyobrażeniem o Bożym działaniu. Jednak tak ten tekst stanowi. Faraon szuka odpowiedzi, wręcz o nią zabiega bo Ruah działa w nim. Jednak ku jemu ( i czasami też naszemu zdziwieniu) odpowiedź nie nadchodzi z miejsca, z którego jej oczekujemy. Magowie Egiptu jej nie mają, natomiast przynosi ją więzień Józef – deklarując, iż w mocy Bożej jest w stanie udzielić faraonowi odpowiedzi . Historia toczy się dalej i po tym jak nasz Józef trafnie objaśnia sen dając też praktyczny plan uratowania Egiptu faraonowi, czytamy o niezwykłej decyzji faraona.Werset.38- Czy mógłbym znaleźć innego męża, który miałby Ducha Bożego – Ruah Elohim , jak ten? Bóg oznajmił Ci to wszystko, nie ma innego kto by był tak rozsądny i mądry jak ty.

TY BĘDZIESZ ZARZĄDZAŁ MOIM DOMEM! -Sprawy nabierają zadziwiający obrót, czy Józef nie miał powołania od Boga by pasterzować swych braci, czy na tym nie miał się skupić? Aż tu nagle widzimy jak jest stawiany przez Boga w postaci pasterza dla Farona ( pogańskiego władcy na którym spoczął Ruah!) Nie tylko będzie opiekował i służył radą faraonowi ale i Egiptowi. Myślę, że zupełnie nie było to w planach Józefa, że nie widział się w tej roli. Powołanie dla Izraele, to być światłością dla narodów, im służyć, tutaj widzimy jak ta obietnica dana Abrahamowi po raz pierwszy się wypełnia. Co Twój Bóg przygotował dla Ciebie, kim masz się zaopiekować? Na kim wokoło Ciebie spoczął jego Ruah, czy to dostrzegasz? Potrzebujemy otwartości by służyć ludziom, otwartych serc i umysłów. Myślę, iż Bóg chce nas zaskakiwać osobami, które nam powierzy pod opiekę. To będzie fajna podróż za nim, zachęć się Ruah Elohim jest w Tobie! Wszystko jest możliwe. Kochaj Boga i bądź otwarta na ludzi!

Magda

Comments: 810 komentarzy

Koniec z próbami zaczynamy ufać

Mar
06

Większość z nas pragnie Bożej woli dla swojego życia.
Z reguły, czym bardziej wchodzimy w swoje powołanie, czym większe jest nasze pragnienie pójścia za Bogiem, tym częściej widzimy swoje niedoskonałości. Zdajemy sobie sprawę, że potrzebujemy się zmienić ze względu na Jezusa, ludzi, nas samych.
Czasami widząc jak beznadziejni jesteśmy dochodzimy do miejsca, kiedy stwierdzamy, że nie nadajemy się by służyć Bogu. Szczególnie, jeśli wszystkie próby zmiany siebie wydają się być pozbawione mocy. Czym bardziej się staramy, tym gorsi się czujemy.
Niestety próby zmiany siebie przy pomocy własnych sił i własnych planów zawsze przynoszą frustracje.
Dla mnie samej bardzo uwalniające było czytanie fragmentu, o wydawaniu owoców ducha.
Zrozumiałam, dlaczego tak powoli idzie mi zmienianie siebie a częstokroć wydaje się to sprawą beznadziejną. Nie da się w ciele wydać owoców ducha. Owszem można umartwiać ciało i umartwiać i umartwiać aż umrzemy lub nie wytrzymamy i damy sobie spokój ze wszystkim ale po co.
Bóg czeka, kiedy skończymy próbować się zmienić, skończymy snuć plany jak najlepiej zapanować nad naszą cielesnością. Czeka aż zaczniemy mu ufać, że nas zmieni.
Dlatego jeśli potrzebujesz zmiany swojego sposobu myślenia, postępowania czy motywacji, warto zrozumieć, że nie jesteśmy w stanie zrobić tego sami – przynajmniej na dłuższą metę – nawet, jeśli mamy na to kolejny świetny pomysł.
Spędźmy czas z Bogiem i poprośmy Go o pomoc. A jeśli nie może tego zrobić, to trudno – pozostaniemy niedoskonali. Sądzę jednak, że On może, chce, pragnie jeszcze raz nam udowodnić, że Jego łaska jest więcej niż wystarczająca.
Iza. C

Comments: 424 komentarze

Czy warto ?

Lut
20


Czy warto zrezygnować z tego, co Bóg nam przeznaczył z powodu burzy, która właśnie trwa a może warto z powodu bólu?
W ostatnim czasie dosyć często rozważałam ten temat. Szukając Bożych odpowiedzi apropo mojego życia. Próbując jeszcze raz poukładać sobie to, co latami było złożone w moim sercu.
Tak myślę, że gdybyśmy wiedzieli, przez co będziemy musieli przejść chcąc podążać za Jego wizją i kroczyć jego drogami być może w młodości nie krzyczelibyśmy tak głośno, Panie pójdę gdzie mnie poprowadzisz.
A gdybyśmy przy tym jeszcze wiedzieli jak wiele razy zderzymy się albo wręcz rozbijemy się o naszą małość i grzech lub o małość innych być może już na początku byśmy zrezygnowali.
Na tym jednak polega rozwój, że zderzamy się z rożnymi sytuacjami, jesteśmy oceniani, podsumowywani i podejmujemy trudne decyzje, ucząc się wybierać to, co jest najlepsze dla Niego a nie to, co daje komfort naszej duszy i ciału.
Błędem było by jednak sądzić, że w tej podroży nasza niedoskonałość całkowicie się zetrze, ale o tym już pisałam wspomnę, więc tylko, że marzymy o tym by być doskonałymi i wymagamy doskonałości od innych. W wielu wypadkach niedoskonałość pozostaje i to bardzo widoczna, byśmy naprawdę rozumieli, że nie naszą mocą, przez naszą doskonałość elokwencję i miłość budowane jest królestwo a przez naszą niemoc, w której się Jego moc ujawnia.
Wybrał to, co słabe, to, co głupie wobec świata, by zawstydzić to, co mocne (1Kor. 1,27).
Jakoś tak już jest, że ludzie długo pamiętają jak na własnej skórze tej naszej niedoskonałości doświadczyli, pamiętają złe rzeczy, latami noszą swój ból a nie pamiętają ile dobrego doświadczyli w życiu, zawsze myślałam, że to normalne, bo jeśli ludzie doświadczają dobrego to robi to Bóg używając ludzi.
Zagubiłam jednak gdzieś w tej „normalności” to, że każdy z nas powinien być wdzięczny, za dobre rzeczy, w których jest używany nie mówiąc już o wdzięczności za dobro, którego doświadcza. W innym wypadku będzie wymagał doskonałości od siebie i innych. Skupi się na pokonywaniu wyzwań ocenianiu i nie zrozumie prawa łaski.
Pamiętam tyle dobra, którego doświadczyłam od Boga tyle dobra, którego doświadczyłam i doświadczam od ludzi i to bardzo pomaga w życiu, moja dusza jednak, pewnie jak i twoja, pamięta również tyle bólu. Przez niego między innymi powracają te pytania czy warto zapłacić cenę doświadczenia swego grzechu, samotności, oskarżeń, odrzucenia, tego wszystkiego by pozostać w woli Bożej?
Biblia mówi nam, że zanim przystąpimy do budowy domu czy do wojny, powinniśmy przeliczyć koszty.
Jaką cenę, jaki koszt gotowi jesteśmy ponieść, by budować jego dom? Czy przeliczając koszty wzięliśmy pod uwagę również cenę rezygnacji z siebie, ze swoich pragnień ze swoich praw, cenę zranienia? Cenę polegania na Nim i nie brania spraw w swoje ręce?
Pewien pisarz napisał, że koszt bycia poza wolą Bożą jest o wiele większy niż ten, który płacimy będąc w niej.
To prawda szczególnie, że ta pierwsza cena prowadzi do dzieła doskonałego. Druga natomiast hm…
Do jakiego dzieła? Kto jest wywyższony naszymi decyzjami? Kto zwycięży tak naprawdę?
Jak to powiedział mój przyjaciel, są 2 burze przetaczające się nad naszym życiem, jedna ma nas wyrzucić z woli Bożej i diabeł jest jej sprawcą, nawet jak używa do tego ludzi(to ta biblijna, która rozpętała się, kiedy Jezus spał w łodzi), druga to burza z historii Jonasza, która miała go zawrócić do pełnienia woli Bożej.
Moja droga, która burza przetacza się nad twoja Głową? Czy dobrze rozpoznałaś? Czy jesteś pewna, że to Bóg pcha cię do takich działań i takiego postępowania, do takich wyroków i decyzji? Czy ukrycie się za swoimi czystymi motywacjami nie będzie jak schowanie się pod drzewem w czasie burzy?
Pozostawiam te pytania otwartymi również dla ciebie. Ja, która nie jestem tak doskonała jak Jezus, nawet tak jak Benedykt, nie jestem tak doskonała jak mój kochany mąż, tak doskonała jak ty, która to czytasz. A jednak Jezus zapłacił cenę będąc do końca w woli Ojca nie po to bym ciągle wyrzucała sobie, że nie jestem tak doskonała jak On by w tej woli wytrwać. Nie jestem wystarczająco doskonała by być liderem. A po to bym pamiętała, że on niemoce moje wziął na siebie. Bym dla sprawiedliwości żyła.
A co zrobisz ty, która mocujesz się z własną niedoskonałością i niemocą?
Iza

Comments: 359 komentarzy

Jaka jest Twoja perspektywa?

Lut
12

Od niej zależy tak wiele. Ona określa nasze oczekiwania a potem również działania. Widzenie to skarb! Bóg jest wrogiem tzw. wizji tunelowej, czyli takiej w której jesteśmy świadomi ścian i ograniczeń w poruszaniu, gdzie na końcu tunelu jest jakieś światełko nadziei czy światła myśl, iż sprawy jakoś się ułożą, ale z każdej strony nie widzimy nic więcej niż otaczające nas mury niemożności. Tak nieraz biegnie nasze życie – z niknącą nadzieją na dobre zakończenie.

Bóg natomiast ma zupełnie inną perspektywę i pragnie nam jej udzielić. Gdy Abraham rozstawał się z Lotem i był trochę przerażony tym, co się z nim stanie – czy wystarczy mu ziemi na wypasanie swoich stad – Bóg przyszedł do niego w bardzo osobisty sposób i powiedział: Abramie podnieś swoje oczy i spójrz z miejsca, na którym jesteś: na północ, na południe, na wschód, na zachód – bo całą tę ziemię, którą widzisz dam tobie i potomstwu twemu na wieki (1 Mojż. 13,14-15). Bóg przyszedł do niego w dość krytycznym momencie życia i sprawił, iż Abram wyszedł ze swej wizji tunelowej do miejsca szerokiego patrzenia. Ciekawe, iż jest to widzenie dookoła 360 stopni. Nie widzimy w nim murów, zapór i tego, co może nie wyjść tudzież rzeczy niemożliwych do wykonania, lecz raczej szeroki zakres dookoła nas, niczym nie przyćmiony. Dzięki temu sposobowi widzenia masz poczucie, że żyjesz i głęboko oddychasz!
Z podobną perspektywą przychodzi Bóg do Jakuba, w momencie, gdy musi uciekać ze swego rodzinnego domu, po dwukrotnym oszustwie i zwodzeniu brata Ezawa. Sytuacja jest tak napięta, iż Jakub musi w pośpiechu uciekać, gdyż jego życie jest zagrożone! Może zginąć z ręki swojego brata. Podczas tej ucieczki – gdy wizja dla jego życia jest z pewnością bardzo tunelowa: sam nie wiem czy uda mu się ocalić życie – spotyka się po raz pierwszy osobiście z Bogiem, który zmienia tę perspektywę. Bóg przychodzi do Jakuba we śnie i przemawia do niego mówiąc to, co do Abrahama: Jakubie rozprzestrzenisz się na zachód i na wschód, i na północ, i na południe (I Mojż. 28,14). Jakie to musiało być dla Jakuba zaskakujące! On, który walczy o przetrwanie spotyka się z Bogiem, który mówi o jego wielkim wpływie i pomnożeniu. Czy to nie brzmi w tych okolicznościach jak żart? Jednak dla Boga nie był to żart, lecz konieczność zmiany perspektywy Jakuba. Jego widzenie musiało ulec zmianie i stało się tak na skutek Bożej interwencji.
Bóg był wierny dla tych obu ludzi i POMÓGŁ im zobaczyć inaczej! Moim pragnieniem jest mieć taką właśnie perspektywę 360 stopni dookoła, zamiast tej tunelowej, która niejednokrotnie mi towarzyszy. Polegam na Jego łasce i pomocy, i wierzę, że poszerzy twoje i moje widzenie.
Na końcu Mojżesz i jego widzenie… Tuż przed jego śmiercią, Bóg postawił go na szczycie góry Nebo, żeby spojrzał na ziemię obiecaną – w V Mojż. 34,1 mowa jest o tym, iż Pan pokazał mu całą ziemię. Tutaj również było to patrzenie ze szczytu w dół i dookoła bez granic i murów – tak jak z lotu ptaka. Jakie to musiało być niesamowite doświadczenie! Lecz na tym nie koniec. Mojżesz zobaczył tam plemiona izraelskie obozujące w ziemi obiecanej! Jak to możliwe? Przecież ich tam fizycznie nie było – jeszcze nie weszli, jeszcze tkwili na pustyni. Mojżesz widzi ich zadomowionych w ziemi obiecanej. Było to prawdziwe widzenie z BOŻEJ perspektywy, kiedy postrzega się świętą przyszłość tak, jakby istniała już dziś. Musiało to być dla niego zdumiewające doświadczenie, napełniające serce wiarą i pokojem. My również potrzebujemy takich widoków i perspektyw – widzenia nie tego, co dziś jest lub czego nie ma, ale dostrzegania w Bogu tego, co już istnieje, abyśmy miały odwagę i pasję, by po tę przyszłość sięgnąć. Modlę się byśmy wyszły z naszych tuneli ze światełkiem na końcu i zamieniły to na Boże widoki – 360 stopni dookoła!

Magda.

Comments: 940 komentarzy

Bezpieczeństwo

Lut
06

W czasach, w których żyjemy więcej ludzi odczuwa brak poczucia bezpieczeństwa niż go posiada.
Bóg natomiast chce, żebyśmy czuli się pewnie i bezpiecznie w Nim. Jemu nie zależy na ciągłym wprowadzaniu nas w stan niepewności a propos naszego życia i naszej przyszłości.
W Ef. 3,17 -18 Czytamy: „Żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w waszych sercach, a wy wkorzenieni i ugruntowani w miłości zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość i wysokość i głębokość.”
On pragnie zakorzenić i ugruntować nas w swojej miłości, bo wtedy zdołamy poznać Jego przeznaczenie dla nas oraz wielki wymiar Jego miłości.
Od czego więc zależy nasze poczucie bezpieczeństwa?
Czy od zawartości naszego portfela, pracy, jaką wykonujemy, od naszego wyglądu, posiadanego samochodu, mieszkania, męża, dzieci? A może zależy od akceptacji innych ludzi, od tego jak nas traktują?
Jeśli faktycznie od którejś z tych rzeczy, to mamy już odpowiedź, dlaczego tak często odczuwamy brak bezpieczeństwa w naszym życiu. Potrzebujemy być wykorzenieni i wyrwani z rzeczy, które stanowią o naszym bezpieczeństwie a zakorzenieni w miłości Bożej, która jedynie stanowi o pełni bezpieczeństwa w naszym życiu. Potrzebujemy stanąć na skale na Jezusie, która jest dla nas jedyną „bezpieczną przystanią, „ bo tylko na niej możemy budować nasze życie.
W liście do Rzymian 8, 35-36 czytamy: „Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej?
Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz?
Jak napisano: Z powodu ciebie co dzień nas zabijają, uważają nas za owce ofiarne. Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował”.
Inne tłumaczenie mówi, że jesteśmy więcej niż zwycięzcami.

Być może nie masz pieniędzy może czujesz się samotna, odtrącona, czy też osądzana. Jednak te sytuacje nie zmieniają twojej wartości w oczach Boga, nie zmieni a jej również to, że nie dałaś rady, że popełniłaś kolejny błąd czy po prostu zgrzeszyłaś.

Możesz mieć problemy, ale – jak to ktoś powiedział – dopóki one nie mają ciebie, jesteś zwycięzcą.

Tak więc, możesz być zwycięzcą w problemach możesz być nim i w czasie stresu.

W Rzym. 8, 38-39 czytamy dalej, „że ani śmierć ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość ani przyszłość ani moce ani wysokość, ani głębokość ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

Nikt nie może, nie ma prawa ani mocy odłączyć nas od miłości Bożej. Dlatego cokolwiek, ktokolwiek przyjdzie przeciwko nam tylko my możemy się nie zgodzić by ta sytuacja te okoliczności odłączyły nas od Jego miłości.

Służysz Bogu? To dobrze, to wystarczające, szczególnie jeśli się zagubiłaś i zgodziłaś się na odłączenie od Jego miłości tracąc przez to poczucie bezpieczeństwa. Dobra nowina jest dalej aktualna dla ciebie, działa pomimo zagubienia, pomimo rezygnacji a mówi ona: „Żadna broń ukuta przeciwko tobie nic nie wskóra i każdemu językowi, który podniesie się przeciwko tobie, zadasz kłam. (Ten pokój, ta sprawiedliwość, bezpieczeństwo, triumf nad opozycją – jak mówi tłumaczenie Amplifaid.)To jest dziedzictwo Sługi Pana (Iz. 54,17).

I tak jak czytamy w ewangelii Jana 3.18: ten kto wierzy w Niego (kto mu ufa, kto polega na nim, kto jest zawieszony na nim), nie będzie osądzony (dla takiego człowieka nie ma odrzucenia ani potępienia).
Kto natomiast nie wierzy (nie polega na Nim nie ufa Mu, nie jest w nim bezpieczny), już jest osądzony.
Nie obawiaj się Bożego odrzucenia a tym bardziej osądu On wie więcej od każdego z nas, rozumie więcej, dlatego też możemy oczekiwać jego zrozumienia i znaleźć się bezpieczni z w nim.
W liście do Efezjan 1,4-5 czytamy, że Bóg wybrał nas i przeznaczył do synostwa. To było dawno przed naszym urodzeniem, już wtedy o tym postanowił. Być może diabeł próbował Mu powiedzieć: nie widzisz co ona zrobiła, ile w niej złości, zobacz jak często jest zniechęcona! Weź lepiej kogoś innego. Ale co odpowiada Bóg?? Ja wybrałem właśnie ją, Ja wybieram ponownie ją!
Zawsze, kiedy o tym myślałam zastanawiałam się dlaczego wybrał mnie, taką niedoskonałą.
Czasami to, że się nie nadaję widzę częściej niż cokolwiek innego a kiedy dopada mnie depresja lub łapie się na jakimś potknięciu rozważam je dniem i nocą, zamiast Słowa Bożego niestety. Staje mi jednak przed oczyma ten werset: Wybrał to, co słabe, to, co głupie wobec świata, by zawstydzić to, co mocne (1Kor. 1,27).

Być może też czujesz się głupia i słaba, ale być może to właśnie ty musisz przestać myśleć jak jesteś niedoskonała, jak wiele razy ranisz innych i jak bardzo nic ci nie wychodzi.

Być może to właśnie ty potrzebujesz poczuć się bezpiecznie w Nim. Wiedzieć, że cię nie porzuci, nie opuści. Wiedzieć, że cię nie odrzuci uważając cie za jedną wielką pomyłkę. Może to dziwnie tu zabrzmi, ale Bóg to Bóg i nie człowiek i nie rządzi się ludzkimi prawami. Może więc warto powrócić do największej w życiu miłości i poczuć się bezpiecznie w Nim. A potem powiedzieć pójdę dalej niż wszyscy dla Ciebie Panie. Z miłości do Ciebie

IZa. C

Comments: 1 240 komentarzy

Modlitwa wdzięczności, zadowolenia z X wieku ( autor nieznany, hebrajskiego pochodzenia).

Sty
22

Czasami jest dla nas sporym wyzwaniem okazać wdzięczność Bogu, podczas gdy nasze życie wydaje się tak niedoskonałe i tyle jeszcze do zmiany. Zadowolenie jest postawą serca, która tworzy się w nas, ponieważ znamy miłość Boga do nas i potrafimy trwać we wdzięczności, mimo iż jesteśmy w trakcie podróży i zmierzamy do naszej ziemi obiecanej i rzeczy czasami wcale nie układają się za pięknie. Bycie wdzięcznym jest wyborem kładzionym przed każdym z nas, jest wynikiem naszej perspektywy na życie, Boga, własne osiągnięcia i dary od Niego. Kluczem do przejścia pustyni przez Izraela była wdzięczność dla Boga za to, co już dobrego się wydarzyło, im się nie udało, jak wiemy ze Słowa, nam może się udać, dlatego okażmy się wdzięcznymi mimo braków, jakich nieraz doświadczamy i marzeń, które są w trakcie. Niech ten wiersz nieznanego autora zainspiruje Cię do właściwej postawy serca w życiu za Bogiem.

Magda

Jak wiele jest powodów, by okazać wdzięczność Wszechmocnemu!
1/Gdyby wyprowadził nas z Egiptu, lecz nie dokonał sądu nad nim
Wystarczy nam! (byśmy byli zadowoleni, wdzięczni, nasyceni)
2/Gdyby dokonał sądu nad nimi, lecz nie nad ich bogami
Wystarczy nam!
3/Gdyby dokonał sądu nad bogami Egiptu, lecz nie zabił pierworodnych
Wystarczy nam!
4/Gdyby zabił pierworodnych, lecz nie dał nam złota Egiptu
Wystarczy nam!
5/Gdyby dał nam złoto Egiptu, lecz nie otworzył Morza przed nami
Wystarczy nam!
6/Gdyby otworzył przed nami morze, lecz nie przeprowadził suchą nogą
Wystarczy nam!
7/Gdyby przeprowadził suchą nogą, lecz nie zatopił naszych oprawców
Wystarczy nam!

8/Gdyby zatopił naszych wrogów w morzu, lecz nie zaspokoił naszych potrzeb na pustyni przez 40 lat.
Wystarczy nam!
9/Gdyby zaspokoił nasze potrzeby na pustyni przez 40 lat, ale nie dał nam manny,
Wystarczy nam!
10/Gdyby karmił nas manną, ale nie dał nam Szabatu.
Wystarczy nam!

11/Gdyby dał nam Szabat, lecz nie przyprowadził do Góry Synaj,
Wystarczy nam!

12/Gdyby przyprowadził nas do Góry Synaj, lecz nie dał nam Tory
Wystarczy nam!
13/Gdyby dał nam Torę, lecz nie wprowadził nas do ziemi obiecanej
Wystarczy nam!
14/Gdyby wprowadził nas do ziemi obiecanej, lecz nie zbudował tam swego domu
Wystarczy nam!

Comments: 846 komentarzy

Miłosierdzie góruje nad…………..

Sty
21

 

Chwile łączą się w godziny
Wysupłane z plątaniny czasu.
Wspomnienia otwierają okna bólu, który rani zardzewiałym ostrzem przeszłości.
Dobre myśli uwalniają pokłady dobroci, próbując odpędzić to, co minęło.
Dusza pragnie uciec, roztrzęsiona zaczyna krzyczeć.
Ukojenie przynosi dopiero cichy głos.
Rozlewając olej łaski w każde miejsce odrzucenia.
W każde miejsce wzgardy.
Jest jednak większa moc- życie złożone za mnie.
Moralizka(16.01.08)

Comments: 1 474 komentarze

Uwikłana

Sty
21

Mijają godziny, dni i lata.
Supłam się coraz bardziej w świecie.
Serce pragnie odrobiny wytchnienia.
Małej cząstki pokoju.
Delikatności.
Ciszy rodzącej życie.
Siły, by strząsnąć z siebie ból i po prostu zacząć od nowa.
Siły, którą mogę mieć tylko w Nim
Moralizka(16.01.08)

Comments: 406 komentarzy

Dlaczego odczuwamy taki egoizm, gdy poświęcamy czas samej sobie?

Sty
18

Kobieta poświęca wiele czasu pomagając innym ludziom, by stali się osobami, którymi mają być i dlatego czas dla niej samej zajmuje miejsce drugie, trzecie a z reguły dwudzieste trzecie! Problem by mieć czas dla samej siebie jest związany z tym, iż czujemy się winne, gdy go mamy. Dostrzegamy wówczas wszystkie rzeczy, które wymagają naszego wkładu pracy. Odczuwamy niewypowiedzianą presję od innych, by nieustannie uczestniczyć w jakichś czynnościach. Wiele z tego ma związek z oczekiwaniami: naszymi własnymi, jak i ludzi wokoło nas. Czasami oczekiwania te są wyimaginowane a czasami prawdziwe.

Jednak posiadanie czasu dla samej siebie jest nader konieczne. Tak jak paliwo dla auta i pokarm dla ciała – bez niego biegniemy, lecz na pustym baku. Męczymy się głęboko w naszym wnętrzu i stawiamy opór wszystkiemu i wszystkim.
Ale ta wina! Dlaczego odczuwamy taki egoizm, gdy poświęcamy czas samej sobie? Myślimy, że inni ludzie osądzą nas, jeśli zobaczą, iż mamy chwilkę dla siebie. Wydaje się nam, że musimy to usprawiedliwić.
Wiele z tej walki toczy się w naszym umyśle. Musimy zmienić nasze myślenie z: „Nie mam do tego prawa” na „Zasługuję na to”. Musimy przestać myśleć o wszystkich rzeczach, których jeszcze nie zrobiłyśmy, a zacząć myśleć o tych, które są już wykonane.
Spróbuj tego. Usiądź i napisz listę wszystkich osób, którym pomogłaś i za które czujesz się odpowiedzialna w ciągu trwania tego tygodnia. Podsumuj rzeczy, które już zrobiłaś lub jesteś w ich trakcie. Małe rzeczy, duże rzeczy, ale również projekty. Dla większości kobiet wszystko to nie ma końca. Dlatego, że rzeczy w jakie się angażujemy, jak również życie innych ludzi, to sytuacje, które są w trakcie rozwoju. Często odnosimy wrażenie, że one nie mają końca. I jest to prawda. Odczuwamy, że jest o wiele więcej do dania i uczynienia dla kogoś. Być może to nieegoistyczna i ofiarna miłość kobiecego serca jest dla niej więzieniem – wierzy, że jest egoistką, gdy poświęca czas samej sobie.
Kolejny problem to, co zrobić, gdy w końcu pokonało się poczucie winy i ma się czas dla samej siebie? Jest to tak wielki luksus, że nie chcemy go zmarnować. Niektóre z nas muszą się uczyć bycia dobrymi dla samych siebie i korzystania z tego błogosławieństwa.

Spójrz ponownie na swoją listę i przekonaj się, że prawdziwie zasługujesz na czas dla siebie. A potem weź kolejną kartkę papieru i spisz rzeczy, które chciałabyś robić. Małe rzeczy, takie jak: kąpiel, pójście do fryzjera i duże rzeczy, jak: osobiste sny i marzenia, może chęć nauki na instrumencie, odwiedzenia kilku nowych miejsc. To wszystko są twoje cele, krótko – i długodystansowe, duże i małe. Prawdziwie wierzę, że posiadanie osobistych celów i czynienie kroków w kierunku ich urzeczywistnienia jest niezwykle ważne dla zdrowej stabilności i rozwoju kobiety. Nie zawsze jest to trudne do uczynienia. Czasami powinnyśmy zaplanować to w naszym życiu, a czasami prosić o pomoc. Ja biorę moją listę i przedstawiam ją Bogu. Ty także spróbuj. Ale jest jeszcze jedna rzecz, której potrzebujemy. Jest nią pokój wewnętrzny. Odpoczynek i czas dla samej siebie zadziała dopiero wtedy, kiedy jest w nas miejsce pokoju, w którym możemy oddzielić się od oczekiwań innych ludzi, odpocząć i czuć się bezpieczne. To jedyne miejsce, które spełnia powyższe warunki wynika z mojej relacji z Bogiem. Poznanie Jezusa ucisza wszelkie moje lęki. On daje mi bezpieczeństwo. On mnie podnosi. A jego spokojny głos mówi, że mnie kocha, gdy okazjonalnie poświęcam czas samej sobie. Widzisz, życie to nie tylko działanie, ale również samo bycie.

Izaj. 30:15 „W uciszeniu i zaufaniu do Boga będzie twoja moc i siła”

Andi

Comments: 1 128 komentarzy

Smak życia

Sty
12

Każdy z nas próbuje życia, jego smaku. Chce na tyle go skosztować, by w końcu spić samą śmietankę. Dogłębnie szuka również jego sensu. W końcu uświadamia sobie jak wiele czasu zmarnował, i że niewiele w ostateczności zrobił.
JAK MYŚLICIE, CO JEST LEPSZE: UŻYWAĆ ŻYCIA CZY SIĘ POŚWIĘCAĆ?
Dyskutowaliśmy z mężem, co będzie, jeśli wszyscy będą szukali swojego miejsca w życiu, jego sensu, wizji i niemal wyłącznie będę się realizować, ale dla samego siebie. Kto wtedy będzie służył?
Ja uważam, że można jeździć na desce, zdobywać biegun, można też starać się zrobić coś dobrego, jednak bez znalezienia sensu swojego istnienia, wciąż będziemy dochodzić do tego samego punktu, a mianowicie punktu zagubienia.

Przyjrzyjmy się historii dwóch braci i ich poszukiwaniom.
WERSJA NOWOŻYTNA.
Pierwszy syn: <<Gdybym już miał cały majątek, który mi przysługuje, poznałbym świat i zaszalał jak nigdy>>.
I niejedna z nas (córek niemarnotrawnch) powiedziałaby, że świat go wciągnął: imprezki, narty wodne, górskie, przyjaciele i to pragnienie zdobycia więcej.
Wiecie, kiedy człowiek już zakosztuje wszystkich w miarę fajnych rzeczy, to czasami zaczyna szukać na pograniczu: papieroski, trawka, tylko na imprach i dalej.
Wracając do syna… W końcu został z niczym. Upadł. I dopiero wówczas zaczął myśleć.
Wcale mu nie pomogła świadomość tego jak dużo wszystkiego zakosztował, i że zobaczył tyle, ile tylko można. I tak doszedł do punktu, w którym musiał przyznać, że sensu w tym wszystkim nie znalazł. To, co natomiast znalazł, to totalne zagubienie.
Postanowił wrócić tam, gdzie było mu dobrze, czyli do rodziny. Było to jedyne miejsce, gdzie mógł przynieść swoje zagubienie. Niestety, przyszedł z typowym nastawieniem kogoś, kto się zgubił, kto czuje się przegrany: << mogę nawet świnie karmić u ojca a będzie mi lepiej>>.
COŚ WAM TO MÓWI DZIEWCZYNY?

Drugi syn.

Pozostał w domu ojca, pewnie miał już własną rodzinę, wiernie pracował, służył… Jego życie wyglądało na stabilne i sensowne. Jednak tak naprawdę sensu w tym nie widział. Od urodzenia wiedział, co
mu przysługiwało i w tym żył. Być może dumał, że kiedy ojciec umrze, on odchowa dzieci, wówczas zacznie szukać czegoś więcej.
COŚ WAM TO MÓWI DZIEWCZYNY?
W momencie, kiedy okazało się, że jego brat marnotrawny postanowił wrócić i ojciec wbrew wszystkiemu, co wydarzyło się w przeszłości, tak po prostu przyjął go z otwartymi rękami, on się rozłościł. Służył ojcu tak wiernie, a tu się okazuje, że to temu „łazędze” wyprawia ucztę, zwraca pierścień. Bolało go, że ojciec nie docenił jego poświęcenia i służby. Zdanie, które wypowiada jego ojciec od razu pokazuje miejsce, w którym był syn. Mówi mianowicie: synu mój, przecież wszystko, co moje jest i twoje.
Co tutaj widzimy? On nigdy nie znalazł sensu życia, żył z dnia na dzień – od siania do żniw.
To był tak naprawdę jego sens albo wizja na życie, ale nie było to to, czego pragnął. Dlatego tak się zachowywał względem młodszego brata. Tak naprawdę pogodził się z sytuacją, ze swoim losem, żył tak jakby na nic, nie miał wpływu – totalne zagubienie. Może pocieszał się tym, że inni mają gorzej?
To jednak nie pomagało zupełnie, jeśli chodzi o zagubienie.
CO Z NAMI?
CZĘŚĆ Z NAS SZUKA SENSU W ZAKOSZTOWANIU MAXIMUM WSZYSTKIEGO:
A co tam, podpowiadają nam światowe normy:
– użyj życia
– spróbuj seksu, żebyś wiedziała, jak wybrać faceta,
– spróbuj faceta, żebyś wiedziała, czy dobrze wybrałaś,
– użyj życia zanim się ustabilizujesz, wyszalej się.
Wszystko podyktowane mądrością ludzką i logiką pod tytułem: dobry wybór najistotniejszy.
Czy to naprawdę daje nam możliwość dowiedzenia się, czego chcemy?
Wzięcia tego, co najlepsze?
Wypicia śmietanki życia. I życia z sensem?

Lądujemy więc w miejscu syna marnotrawnego, który sprzedał samego siebie, tłumacząc to bardzo logicznie: muszę spróbować użyć życia, a potem poszukam stabilizacji: żona, dom, dzieci.

CZĘŚĆ Z NAS SZUKA SENSU ŻYCIA:
w służeniu, poświęceniu się domowi, rodzinie. Ludziom. Jeśli jednak nie rozumiemy, co to jest sens życia, to nie będziemy potrafili go znaleźć. Cóż nam wtedy po poświęceniu? – nawet największym. Każdy wstrząs zachwieje naszym życiem.
Każda myśl o tym, że inni nas wykorzystują, nie okazują wdzięczności, jeśli
wyrośnie, spowoduje, że powiemy: mam dość, spadam. Nawet jeśli jesteś bardzo
wytrzymały, wiesz co to poświęcenie, masz jednak swoje granice i kiedyś w końcu nie wytrzymasz.
A CHODZI PRZECIEŻ O SENS ŻYCIA, O ZNALEZIENIE SWOJEJ WIZJI, O ŚWIADOMOŚĆ TEGO, KIM JESTEM, PO CO ŻYJĘ?
CO MOŻEMY ZROBIĆ?
ODPOWIEDZI NAPROWADZAJĄCE:
Początek jest w tym by:
– PSALM 34, 9
„Skosztujcie i zobaczcie, że dobry jest Pan: Błogosławiony człowiek,
który u niego szuka schronienia”.
Jezus jest radykalny. Mówi: jeśli chcecie wszystkiego spróbować jedzcie mój
chleb, czyli ciało moje i pijcie moją krew. Dlaczego? Bo poznacie smak
życia od tego, kto je zna, kto był we wszystkim doświadczony z wyjątkiem grzechu.

Krok drugi dla marnotrawnych córek

1Piotra 2, 2
„Jako nowonarodzone niemowlęta, zapragnijcie nie sfałszowanego duchowego mleka, abyście przez nie wzrastali ku zbawieniu. Gdy żeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan.
Przystąpcie do niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny (uznajcie jako kosztowny). I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte…”, czyli poznajcie, jaka jest wysokość, szerokość, jakie bogactwo chwały jest wam dostępne, aby składać duchowe ofiary
przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa.
A jeśli chcecie mu ofiary składać, to składajcie duchowe, czyli te ustalone przez
Niego. On niekoniecznie chce byście karmili świnie i jeszcze się cieszyli, że nic gorszego was nie spotkało.

Krok drugi dla niemarnotrawnych
– Kol. 2.20
„Jeśli tedy z Chrystusem umarliście dla żywiołów świata, to dlaczego się poddajecie takim zakazom jakbyście w świecie żyli: nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj? Przecież to wszystko niszczeje przez samo używanie, a są to tylko przykazania i nauki ludzkie”.
Czyżby Jezus zachęcał tu do kosztowania owoców zakazanych?
„Mają one pozór mądrości w obrzędach wymyślonych przez ludzi, w poniżaniu samego siebie i w umartwianiu ciała, ale nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów”.
Co to jest? Po co sobie narzucasz: co możesz, a czego nie możesz?, po co wyznaczasz prawa, zasady?, po co poświęcasz się?
Synu mój wszystko, co moje jest twoje.
Widzicie dziewczyny, w naszym życiu jest dużo takich „sensików „ i smaków życia.
Hm mąż, hm dzieci, hm domek, hm dobra praca, wczasy, hm hm hm – miejsc i rzeczy dla których żyjemy.
Czy to złe? Nie, jeśli naprawdę czujemy, że to jest to, to wspaniale. Potrzebujemy jednak zawsze być poszukujące ,by chociażby nasze dzieci nie patrzyły na nasze życie jako na egzystencje a na głębokie spełnienie się w roli mamy i żony.
Dlaczego biblijna królowa Estera tak długo przygotowywała się do małżeństwa, tak go pragnęła, a potem była przerażona, że może ma iść dalej, głębiej? Obawiała się stanąć przed obliczem swego męża.

Ojciec chce byśmy zakosztowały tego, co ma dla nas, wyszły z miejsca zagubienia i spróbowały Boga. Pragnie, abyśmy dały się wprowadzić do jego ogrodu, pozwoliły sobie założyć królewski pierścień, ubrać płaszcz dziedzictwa, abyśmy ciągle go nie przycinały, bo za długi pewnie i w końcu zobaczyły wymiar jego łaski. Którą nam przeznaczył..

I może wtedy takie słowa przyjdą nam na usta: może jest więcej dla mnie, może nie muszę się brać z życiem za bary, może mam wystarczająco autorytetu mego ojca, może to jest miejsce, z którego mogę służyć? Może mogę zmienić ten świat, może mogę o wiele więcej? A być może nie doszłam jeszcze do granicy, nawet nie wbiłam ”palików mego dziedzictwa”, nie poznałam granic?
A ty, kiedy wołasz Ojcze, wciąż to powtarzasz: poszerz swoje paliki, poszerz swoje paliki, nie ograniczaj mnie córko………….

IZa

Comments: 820 komentarzy

Twoja ziemia obiecana

Sty
10

Egipt to z hebrajskiego „miejsce, w którym nie możesz prawdziwie uwielbić Boga”. Wychodzisz z niego i udajesz się w podróż po pustyni, by dojść do swej ziemi obiecanej. Jak wiemy ze Słowa, niektórym bardzo wiele czasu to zajęło i nie każdy doszedł i oglądał swoją ziemię. Wierzę jednak, iż w sercu Boga Ojca jest, byśmy doszli i zasmakowali życia takiego, które niesie ze sobą Boża ziemia obiecana. Zadajmy sobie pytanie – jaka ona jest? Jaki jest ten Boży rodzaj życia dostępny dla nas – nie kiedyś w niebie, ale tu na ziemi? Wiemy, iż Biblia mówi o ziemi obiecanej, jako o miejscu mlekiem i miodem płynącym. Mleko jest symbolem zaopatrzenia, utrzymania nas przy życiu w każdej jego sferze: duchowej, fizycznej, relacyjnej, emocjonalnej. Miód jest symbolem słodyczy. To taki rodzaj życia, kiedy wiesz, że żyjesz, jest w nim słodycz spełnienia, objawienia i wypełniającego się przeznaczenia. Bóg jest bardzo praktyczny i opisuje ziemię obiecaną w ST w 3 Mój. 26, 3 -13, żebyśmy wiedzieli, czego mamy się spodziewać i dokąd dążyć z Nim. Jest to miejsce/rodzaj życia pełne zaopatrzenia, plonów we właściwym czasie, jedzenia chleba do syta, miejsce BEZPIECZNE, pełne pokoju z obietnicą: „i nikt was już nie przestraszy” – czytamy w 6 wersecie. Pomyślmy, jaki to cudowny rodzaj życia, w którym nie masz strachu i lęku. Nie boisz się jutra, ani spraw minionych, podjętych, czy nie podjętych decyzji, nie boisz się choroby, starości, samotności, porażki czy zwycięstwa… Dalej ten werset mówi, iż miecz nie będzie przez ten kraj przechodził, a zaraz potem – jakby przecząc temu – mamy obietnicę zwycięstwa nad naszymi wrogami. Będziemy ich ścigać i pokonamy ich. Cóż to za ziemia, ta moja ziemia obiecana? Nie jest to miejsce bez konfliktów, problemów i nieraz wielkich wyzwań, lecz w tym wszystkim jest to miejsce, gdzie będziesz miała odwagę stawić im czoła, sięgniesz po mądrość i radę od Boga, co masz zrobić. Po prostu zwyciężysz w życiu, a nie polegniesz.
Ziemia obiecana jest miejscem stałego, nowego objawiania się Boga w Twoim życiu, świeżości relacji z Nim. Kolejne wersety mówią: „Jego przybytek będzie pośród was, będę się pośród was przechadzał, będę waszym Bogiem, a wy moim ludem”. Wers 10 mówi: żyjąc w niej „będziesz usuwał stare, by zrobić miejsce dla nowego”. Tak więc, twoja relacja z Bogiem będzie żywa, płynąca smakiem nieba, nie będziesz trzymała się tego, co już wiesz, lub z Nim przeżyłaś, ale będziesz czyniła miejsce w sobie na nowe spotkania z Najwyższym, nowe doświadczenia i przygody. Stale podróżując za Nim. Gdy rozważam tą ziemię obiecaną, wiem, iż w wielu miejscach jeszcze do niej nie dotarłam, ale rodzi się we mnie pragnienie, by oglądać ten rodzaj życia, który Bóg ma dla mnie. Nie ustawaj wraz ze mną i podróżuj!

Magda.

Comments: 886 komentarzy

Malowany dzień

Sty
08

Molowy dzień nasączony kroplami deszczu w mych oczach.
Molowy dźwięk przesycony bólem smutkiem i zdradą.
Durowy utwór, melodia mojego życia, w którym rytm serca wyznacza godziny przeżyte dla Ciebie.
Czasami zabrzmi molowy dźwięk, a po nim melodia nabierze głębi.
Serce przyspieszy chcąc nadrobić stracone chwile.
Czasami życie przejdzie w kaka fonię, niosąc mnie w dal.
Powrócę, twój utwór brzmi w głębi mego serca.
Gdy tylko zabrzmi usunie wszelki fałsz.
A serce przyspieszy
I znowu melodia nabierze głębi.
Moralizka (25.01.05)( z notesu biały kruk)

Tłumacząc: Czasami dotyka nas taki smutek, z powodu traumatycznych przeżyć.

A może dzięki temu co jest w naszym sercu nada ona tylko głębi naszemu życiu

i nie ma mocy, by nas pochłonąć.

Comments: 645 komentarzy

W poszukiwaniu siebie

Sty
06

Każdy z nas udaje się w drogę, w której próbuje odkryć czy też poznać, kim jest i dokąd zmierza. Poznaje wtedy swoje granice i przekracza je. Odkrywa również swoje możliwości. I tutaj okazuje się, że wbrew własnym przypuszczeniom jego granice leżą o wiele dalej. Może więcej.

Czasami myślę, że gdybyśmy do końca wiedzieli, co nas czeka, wielu z nas zostałoby w domu. Kto bowiem tak naprawdę jest gotów na przejście, np. przez ból, odrzucenie, zdradę, cierpienie? Przypomina mi się tu historia uczniów Jezusa, którzy prosili Go o możliwość zostania największymi w królestwie. Jezus nie zbeształ ich, powiedział natomiast: „Nie wiecie, o co prosicie”.

Poszukiwanie siebie jest zawsze powiązane z poszukiwaniem Boga. Bo kto zna prawdę o nas jak nie On! Prawda ta podawana jest jednak cząstkami. Być może całej nie bylibyśmy w stanie pojąć. Nawet cząstką prawdy często się „zadławiamy”. Jak dużo wolności zyskalibyśmy przyjmując tę odrobinę, jako objawienie tego, co właśnie Bóg chce nam pokazać… Ale o tym już pisałam.

W poszukiwaniu siebie i swojej drogi idziemy dalej, szukamy tych, którzy wyglądają na doskonałych, by mogli zostać naszymi nauczycielami, wzorami lub jak to niektórzy mówią „ojcami duchowymi”. Po czym zbliżamy się do nich i widzimy coś więcej niż moc, która nas zachwyciła. Widzimy ich błędy. I przestają być dla nas idealni. Być może dlatego, że dorastamy, albo dlatego, że Bóg chce byśmy je zobaczyli… Uf. To taki proces dorastania. Kiedyś już odkryliśmy, że nasi rodzice nie są tacy idealni; może nie dotrzymują słowa, nie mówią wszystkiego, być może oszukują. Mimo wszystko ciągle pozostają rodzicami. Wciąż nas kształtują. A tu znowu ta sama lekcja po narodzeniu na nowo. Ciekawe dlaczego?

Sama byłam, jestem i pewnie będę na drodze poszukiwań Bożych generałów: bez zmazy, skazy, chodzących w mocy. I wygląda na to, że tak bardzo pragnę doskonałości, że trudno mi będzie z tego poszukiwania zrezygnować.

Poprzyglądałam się ostatnio ludziom, którzy przez 20 lat mieli wpływ na moje życie i do których trafiłam na drodze takich poszukiwań. Tak naprawdę zrobiłam to, by zobaczyć skąd się wzięły moje wady, co można przypisać i które wynikają z ich wpływu.

Przy tych rozważaniach Bóg pokazał mi coś nowego. W każdym z tych ludzi On umieścił cząstkę siebie, żebyśmy mogli patrząc na nich, zapragnąć tego z ich życia. W każdym z nich jednak zostało trochę słabości albo grzechu – jak kto woli – byśmy wiedzieli, że nadal są ludźmi, którzy potrzebują Boga tak jak my.

Czym dalej zaszli, czym większe brzemię niosą, tym bardziej potrzebują bliskości Boga. Po to, żebyśmy oddali Bogu to, co Boskie, czyli chwałę, a nauczycielowi to, co ludzkie, czyli zwykłe poszanowanie, dobroć i miłość? Broń Boże nie, odwrotnie.

Co jednak z wadami? Mamy nad nimi przechodzić do porządku dziennego i modlić się z drżeniem, by nie miały na nas wpływu? Otóż kochane dziewczyny, widząc wady innych dokonujemy wyboru, przebaczamy i oglądamy jak wielką łaskę Bóg im okazuje, więc jakże wielką może okazać nam. Albo też gorszymy się i mówimy: ja nigdy tak nie będę robił, nigdy taki nie będę. A wtedy nasza sprawiedliwość i czyste motywacje przechodzą w religijny zakon potępienia i osądu, w którym bronimy Boga i jego królestwa. Pewnie przyznacie, że samo stwierdzenie w obronie Boga brzmi troszeczkę dziwnie. Czy nie kojarzy się po prostu z krucjatami krzyżowców? A gdzie jest napisane: obroń mnie – mówi Pan? Lub walcz z krwią i ciałem o swoje wartości?

Walczymy więc lub postanawiamy przebaczyć. Wybór przebaczenia okazuje się jednak bardzo trudny. Łatwo przebaczyć, jeśli czyjeś zachowanie tudzież wady nie dotykają i nie ranią nas. Ale jakże prawdziwe jest właśnie wtedy, gdy to my doświadczamy cierpienia.

Mój przyjaciel – skądinąd zakonnik i jeden z pierwszych liderów – pomagając mi zebrać się z dużego rozsypania, powiedział: „Widzisz, znacznie łatwiej nam przebaczać, jeśli coś głęboko nie dotyka naszego serca. Ale czy wtedy ta zdolność przebaczenia sięga do dna serca czy tylko bardzo płytko? A to zranienie, którego doświadczyłaś pokazuje te rejony zła w tobie, w których twoje serce nie jest oddane Bogu, w których nie potrafisz przebaczyć”. To znaczy, że Bóg przez takie sytuacje (sytuacje zranień), odsłania nam wszystkie rzeczy niezmienione w nas, byśmy mogli zrozumieć więcej i zbliżyć się do niego bardziej. Aby to nas zmieniło.

W końcu te rozważania o niedoskonałości, poprowadziły mnie do biblijnych poszukiwań nauczycieli.
Samuel wychowywał się w domu Heliego, który stracił już wtedy Bożą przychylność. Jednak to Heli uczył go jak rozpoznawać Boży głos, a także tego, że ma mówić całą prawdę, którą od Boga słyszy i nie bać się. Ponadto uczył go wyboru zbliżania się do Boga, wtedy, kiedy dotyka go ludzka niesprawiedliwość lub walczy w ciele. Dawid wzrastał w domu Saula, w momencie, kiedy Saul był już dość daleko od Bożego wzorca. Żaden z nich nie powielał wad i grzechów swoich nauczycieli. I nie stał się jak oni. A jednak do końca swojego życia cieszyli się przychylnością Boga. Być może Bóg uczył ich czegoś więcej, np. właściwych motywacji serca kształtowanych przez wybór przebaczenia.

Znajdujemy również przykład innego człowieka: Absaloma, uczącego się u człowieka, który był prawie doskonały – był według serca Bożego. Od kogoś, kto jest pozytywnym biblijnym przykładem. Nawet Jezus jest nazwany synem Dawidowym. Czy Dawid był doskonały? Na pewno nie. Był grzesznikiem; ukradł, zamordował, niejednokrotnie był niesprawiedliwy w swych wyrokach, zawsze jednak całym sercem kochał Boga i powracał do niego.

Absalom jednak skupił się nie na tym, co pokazywało Boga w Dawidzie, a na jego wadach i grzechach. Jako doskonalszy wziął sprawy w swoje ręce (zaczął bronić Bożych zasad). Przez to najpierw stracił właściwe motywacje, a potem stwierdził, ze już czas przejąć królestwo, gdyż z pewnością jest to Bożym planem.

Królestwo Boże ma jednak swoje prawa i zasady, i może nie trzeba go bronić.
Bo może w tym wszystkim nie chodzi o to, by nazbierać sobie doskonałych nauczycieli, ale stać się uczniem i to nie doskonałym a uczącym się, np. przebaczenia czy też łaski. Uczniem, który wie, że sam nie musi się bronić, że musi oddać prawo do obrony (tak jak zrobił Dawid, kiedy uciekał do Machanaim). Uczniem, który zna prawo pokuty i miłości, czy też uczniem, który nie widzi potrzeby pokonywać tych, których Bóg gdzieś postawił.

Zawsze się zastanawiałam, dlaczego Dawid nie zabił Saula, przecież dostał nawet takie proroctwo: „Pan dał go w twoje ręce” A może nie chodzi o wychodzenie przeciw namaszczonemu, które stałosię sloganem używanym do straszenia albo do znudzenia, ale o zrozumienie prawa przebaczenia i łaski, które nie tylko mówi, że to Bóg zaczął w życiu Dawida i to on może zadecydować, że już czas na koniec i tego nie rozpoznał Absalom. Bóg także zaczął w życiu Absaloma i pomimo jego niezbyt dobrych wyborów i rozgoryczenia w jakie popadł tylko Bóg miał prawo to życie zakończyć. I wtedy właśnie łaska miałaby szansę triumfować. A może inaczej potoczyłoby się życie Absaloma, gdyby nie gniewna ręka, która je zakończyła? Od zrozumienia tego zależy doświadczenie przebaczenia i łaski w naszym własnym życiu.

Być może też, to właśnie okazanie łaski i jej doświadczenie, są jedyną drogą do znalezienia siebie. Jednak zrozumienie tego, daje tyle wolności do życia, zrzuca wysoką poprzeczkę; mogę być przez Boga powołana, mogę być wciąż niedoskonała, popełniać błędy, a On nie zrezygnuje ze mnie. Nawet jak moje kroki w smutku prowadzą mnie na krańce ziemi i tak On tam będzie. Czy tak nie jest lepiej? Tak wiem, tak jest też trudniej, ale może warto…

iza

Comments: 374 komentarze

niewypowiedziane

Sty
05

Znamy się tylko z widzenia,
Poruszamy się jak we mgle, nie zauważając swej obecności.
Dziwnym trafem nigdy się nie potrącamy.
To cud? Czy też efekt szybkich spojrzeń, delikatnych by nie urazić zbyt dużą śmiałością?
Tylko zbyt szybkie bicie serce mogłoby zdradzić głębokie pragnienie.
Potrzebę ulgi po dławiącym bólu, powrotu do miłości, za którą w milczeniu jestem gotów oddać życie.
Wołanie o łaskę…………………….niewypowiedziane
Moralizka 05.01.2008

Comments: 554 komentarze

odpłyńcie niezrozumiane

Sty
05

Myśli pędzące na wietrze, zwinięte w trąbę powietrzną,

 

Nie ubierajcie się w słowa, po prostu płyńcie dalej.

 

I tak niesiecie zniszczenie, po co was jeszcze kotwiczyć.

 

Zostawić w duszy balast, zamącić czystą wodę.

 

Myśli bez zobowiązań,

 

Kiedy się w końcu przetoczą,

 

Zaczynam się zastanawiać

 

Czy mam jeszcze w środku serce………………?

 

Moralizka 14.o2.2006

Comments: 1 746 komentarzy

Wyglądasz radości w Nowym Roku 2008?

Sty
01

Psalm 126 opowiada o radości Izraela, jakiej doświadczyli w swoim życiu, jako naród. Tak, tęsknimy czasami za pełnią życia, jaką Bóg ma dla nas. Za radością w sercu, która wynika z zadowolenia i wdzięczności, za oddechem pełną piersią ze świadomością, iż Bóg jest dobry dla mnie i na prawdę tego doświadczam, a nie tylko słyszę o tym od innych. Psalm mówi o radości, jaką Izrael doświadczył, autor wyraża ją pełen wdzięczności za to, co się stało.
Po pierwsze radość ta jest wynikiem potężnej interwencji Bożej, wracają oni z niewoli w Babilonie do swej ziemi do Judy. Powrót jest możliwy tylko, dlatego iż Bóg wkłada w serce potężnego, pogańskiego władcy Cyrusa pragnienie wypuszczenia Żydów z niewoli. Autor psalmu mówi, gdy się to stało byliśmy jak we śnie! Nie wydawało sie to w ogóle możliwe, Bóg uczynił dla nas cos cudownego, sen, marzenie stało sie rzeczywistością, Gdy tego doświadczyli Słowo mówi dalej, ich usta były pełne radości! Narody poświadczały- Bóg dokonał dla nich wielkich rzeczy. Są to te cudowne momenty w życiu, gdy Bóg czyni dla nas rzeczy niezwykłe, zaskakuje nas, obietnice sie wypełniają, a serce jest pełne radości! Nie dowierzamy wręcz temu, co sie dzieje, jak dobry jest Bóg dla nas. Życzę Ci takich momentów i przełomów z Twoim Bogiem w tym roku.
Psalm ten opowiada dalej o innym rodzaju radości, jaki pojawia sie w naszym życiu, a nie jest wynikiem spektakularnego działania Boga na naszą rzecz.. Werset mówi: Ci, którzy siali ze łzami, niech zbierają z radością. Co autor ma na myśli? Opowiada o procesie, jaki ma miejsce całe nasze życie, w sezonach życia, gdzie nieraz długo siejemy i to w trudzie, z płaczem, wychowujemy nasze dzieci, kochamy ludzi wokoło nas, służymy darem, jaki mamy, okazujemy sie wierni w różnych sytuacjach, siejemy, siejemy, siejemy, ponieważ kochamy Boga i bliźniego. Czasami zastanawiamy sie, kiedy będzie zbiór- mój zbiór. Ten psalm opowiada o drogach bożych w naszym życiu, o tym że przyjdzie czas zbierania tego, co siejesz wiernie w Bogu i to zbierania w radości! To inny rodzaj radości, który wynika z wiary w Boga i chodzenia jego drogami we wszelkich okolicznościach życia, w przekonaniu, iż kiedy siejesz we łzach przyjdzie czas zbiorów w radości. Doświadczenia tej radości ze zbiorów życzę Ci w tym roku! Oba rodzaje radości są nam przeznaczone! Radość z Bożych przełomów, interwencji i radość zbierania plonów po tym jak wiernie siałaś to, co dobre.
Magda

Comments: 172 komentarze

Święta Święta:)

Gru
22

Witajcie kochane idą Święta, a to taki czas nostalgii, w którym myśli same biegną do miłych chwil w przeszłości. Do dziecięcych marzeń i oczekiwań. Jednak to dobry czas by powrócić do dobrych wspomnień, przypomnieć sobie nasze marzenia, proroctwa, jakie dostałyśmy.
I stać się jak dzieci wierząc, że to możliwe by stały się rzeczywistością.

Życzymy wam tego z całego serca.

Iza i Magda

Comments: 334 komentarze

Między słowami

Gru
18

Szukania między słowami uczą nas już od szkoły podstawowej. Co autor miał na myśli, kiedy napisał to, co napisał? Można, więc powiedzieć, że mamy to we krwi.

W większości ukrywamy pomiędzy słowami nasze uczucia, przeżycia, smutki, rozterki, dlatego też, szukamy u innych tego, co tam oni ukryli.

Odkrywanie tego, co inni ukryli ma jednak bardzo duży związek z uczuciami, przeżyciami, smutkami i rozterkami, które w danym czasie sami przeżywamy.
I tu zaczyna się całe zamieszanie. Wracam sobie do domu od fryzjera o 23 a tam sodoma i gomora w kuchni. Mąż odburknął, że miałam być o 22. Nie zwrócił uwagi na moją nową fryzurę. Dokoła pełno ubrań dzieci i zabawek.

Ok. według niektórych dobrych doradców, co warto tu podkreślić, liczę do 10 i odzywam się: „kochanie jestem już, to najważniejsze” i biorę się za sprzątanie. Według innych odpowiadam szorstkością na szorstkość, czyli „wywalam” swoje uczucia mówiąc: „ty spóźniasz się zawsze i co to za bałagan w kuchni” i liczę do 10 by się uspokoić.

A może zdecyduję się na głębsze wejrzenie w siebie i pomyślę, że on wcale nie był szorstki, a ja odebrałam go, jako szorstkiego, bo moja fryzjerka za mocno mnie obcięła, po drodze facet zajechał mi drogę, stałam w korku i po powrocie kuchnia nie lśniła.

Myślę, że takie czytanie między wierszami mogło być powodem, dlaczego Jezus nie pytał się ludzi, co sądzą o innych. Czytanie bez zwracania uwagi na to, co dzieje się w ich własnych uczuciach. A zdajsie, że objawienie prawdy nie przyjdzie przez szukanie między wierszami i to na podstawie własnych uczuć. Sama po sobie widzę, ze dobrze jest się tego uczyć, powracać do tego i mieć wypisane w sercu szczególnie, jeśli jest się wrażliwą kobietą.

Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże i Jego prawda ma moc wyzwalać. Prawda, która nie zmienia się pod wpływem bólu, rozterek, poczucia bycia oszukanym, okoliczności, która pokazuje nam sytuacje okiem Bożym. Prawda, która pozwala nam być sprawiedliwymi a nieosądzającymi.

Widzicie sprawiedliwość zawsze zasadza się na łasce Boga, jeśli się na niej nie zasadza wywołuje osąd.
Dlatego tak ważne jest, byśmy stawali przed Bogiem mówiąc prawdę o naszych uczuciach, odczuciach, smutkach a nie ukrywali ich między słowami.

O wiele lepiej jest powiedzieć Boże to mnie boli czuję się podle, ale ty znasz już tą prawdę chowaną na dnie duszy. Okaż mi łaskę i bądź moją sprawiedliwością. O wiele gorzej jest ukrywając uczucia powiedzieć objaw mi prawdę, bo w tym wypadku nie będziemy w stanie jej przyjąć, i wypowiemy to, co podyktują nam nasze zranione, ukryte uczucia. Prawdę, która ma na imię rewanż, osąd, wet za wet albo po prostu prawdę zakonu.

Wiem, ze jestem pod opieką przewodnika, którym jest Duch święty nie zakon. Cały czas jednak uczę się i walczę o to, by faktycznie tą opiekę przyjąć i patrzeć na wszystkie sytuacje przez pryzmat Ducha świętego nie przez pryzmat zakonu. Uczę się jego łaski i jego miłości, bo w niej sprawiedliwość nie jest straszna.
W niej istnieje przebaczenie i niezmieniająca się akceptacja. W niej istnieje łaska zmiany nas i zmiany innych
I.C

Comments: 1 186 komentarzy

Są chwile

Gru
16

 

 

 

Są chwile, gdy podliczam swoje życie i posądzam je o ucieczkę między palcami.
Są dni, kiedy myślę o przyszłości z nutką nadziei i wiary.
Wtedy wiem, że wszystko będzie dobrze, że marzenia się spełniają.
Wiem, że idę dobrą drogą.
Moralizka(2007)

Comments: 640 komentarzy

Cząstka wolności ukryta w przeszłości

Gru
12

Ktoś kiedyś bardzo fajnie powiedział, że do przeszłości warto się udać, tylko na bardzo wyraźne zaproszenie przyszłości. Czyli jeśli koniecznie chcesz zbadać swoją przeszłość to tylko wtedy, gdy Duch św. powie ci, że to już czas, by ponownie do niej powrócić i coś uporządkować.
Przeczytana książka, podróż do dawno nieodwiedzanego miejsca, albo nowo otwarte forum(to w moim przypadku) nie zawsze może być tym zaproszeniem.
I znowu ktoś powiedział, że Duch św. objawia nam małą cząstkę naszego życia, małą cząstkę przeszłości, by przyniosła nam wolność. Ta cząstka absolutnie nie jest prawdą o naszym życiu a tylko cząstką prawdy, która ma moc przynieść nam olbrzymią wolność. Jeśli jednak potraktujemy ją, całościowo, jako prawdę, jesteśmy w stanie powiedzieć kochanej osobie: „tato byłeś bardziej mym trenerem niż ojcem( jak zrobiłam to ja) i nie dosyć, że przyniesie to szok i zranienie osobą, które nas kochają, to straci swą moc niesienia wolności.
Zawiśniemy na tym objawieniu doznanej krzywdy, bo taką metamorfozę przejdzie wtedy cząstka prawdy.
Czyli jak powiedział jeden nauczyciel i szkoły przywódców, Maxwella: “ Nasz sposób działania pokazał, że siebie osadziliśmy przez nasze motywacje, innych, tu naszych rodziców przez ich czyny”. Czy warto jednak stracić dar wolności ukryty w cząstce przeszłości oddając wet za wet, bo dorosłam i mogę powiedzieć, co mi zrobiłeś? Czy o wiele bardziej warto przebaczyć i tym przebaczeniem obdarzyć ojca mówiąc: ” kocham cię tato”.
I dziękuję ci Boże, że dzisiaj moc kontroli i odrzucenia nad mym życiem jest złamana i dziękuję ci, że nie muszę nigdy więcej bać się odrzucenia. I że mogę jeszcze tyle wolności przynieść moim bliskim. Czy tak nie jest o wiele lepiej?
I.C

Comments: 553 komentarze